Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Materiały Prasowe
|
aktualizacja
Materiał prasowy STARWAY INSTITUTE

Edukujmy menadżerów i siebie samych

Podziel się:

Ktoś, kto zadowoli się raz osiągniętym, nawet ogromnym sukcesem zaraz wypadnie z gry. Trzeba patrzeć do przodu, stawiać przed sobą nowe cele, które często wykraczają poza wiedzę i możliwości, które mamy na dziś, które w tej chwili jesteśmy w stanie osiągnąć – mówi dr Mateusz Grzesiak, psycholog, wykładowca i konsultant, z którym rozmawiamy m.in. o tym, dlaczego warto się uczyć całe życie.

Edukujmy menadżerów i siebie samych
Mateusz Grzesiak (materiały partnera)

Czy dziś warto inwestować w edukację i dlaczego?

- Oczywiście, że warto inwestować w edukację - kluczowym pytaniem jest: w jaką. Z założenia powinna ona przygotowywać do życia. Czasy są hiberturbulentne, istnieje konieczność szybkiego adoptowania się do aktualnych i przyszłych warunków, rynek się zmienia, wymagane są nowe umiejętności – w tym miękkie, czyli umiejętności zarządzania myślami, emocjami i zachowaniami, pomagającymi osiągać cele osobiste i zawodowe. Przykładowo, w Google już teraz za najbardziej produktywne oraz innowacyjne zespoły uznaje się te, których członkowie wykazują się wysokim poziomem umiejętności miękkich. Z kolei badania Deloitte Access Economics wskazują, że o końca tej dekady wspomniane umiejętności będą wymagane u 66 procent wszystkich kandydatów poszukujących pracy. Zmiana, którą możemy zauważyć jest znacząca – pracodawcy w ogromnej większości (77 %) wskazują, że umiejętności miękkie są równie ważne, jak te twarde, a większość z nich (67 %) jest gotowa zatrudnić pracownika nawet wtedy, gdy ma on umiejętności miękkie, a nie do końca spełnia oczekiwania w twardych.

Wśród kluczowych umiejętności miękkich można wymienić takie jak: komunikacja werbalna i niewerbalna, współpraca zespołowa, delegowanie zadań, ocena – a zatem zarówno dawanie, jak i branie feedbacku. Musimy pracować nad emocjami: empatią, samokontrolą, zarządzaniem stresem oraz regulacją samooceny. Do tego dochodzi praca w grupie: umiejętność współpracy w grupach zróżnicowanych pokoleniowo i kulturowo, dar przemawiania. Trzeba umieć zmieniać nawyki i organizować czas.

Pan również jest wykładowcą akademickim. Czy zauważył Pan trendy wzrostowe czy spadkowe jeśli chodzi o potrzebę zdobywania wiedzy?

- Dane pokazują, że w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej mamy słabsze wyniki. Patrząc na grupę Polaków w wieku 25-34 lat i dane z 2021 roku widzimy, że tylko trochę ponad 40 % mieszkańców naszego kraju ukończyło uczelnię wyższą. Średnia unijna to 41,2 %, ale np. w Luksemburgu to aż 62,6 % grupy.

Spadek zainteresowania studiami pokazują też dane GUSu. W ciągu dziesięciu lat liczba absolwentów zmalała o ponad 40 %. Coraz mniej osób zaczyna też studia. To są dane, które powinny wzbudzać niepokój, jeśli myślimy o konkurencyjności, innowacyjności i długofalowym podnoszeniu wydajności pracy.

Jakie kierunki są teraz najbardziej poszukiwane?

- Obserwujemy, że kierunkami, które przyciągają najwięcej kandydatów są informatyka, psychologia oraz zarządzanie. Najwięcej kandydatów na jedno miejsce widzimy na koreanistyce, inżynierii nanostruktur oraz szeroko pojętych zielonych technologiach. Te kierunki utożsamiane są z zawodami przyszłości. Warto zauważyć, że w ostatnim czasie skokowo wzrosło zainteresowanie studiami i szkoleniami online. Aż 70 % Polaków deklaruje, że chce się w ten sposób szkolić, zdobywać nowe kompetencje i umiejętności. Rosnącą popularnością cieszą się uczelnie nieformalne.

Wciąż wielu Polaków uważa, że tylko zagraniczna uczelnia daje prestiż i gwarancję zdobycia satysfakcjonującej i dobrej pracy. Czy Pan zgadza się z tym zdaniem?

- Nie zgadzam się, że sam fakt studiowania za granicą daje prestiż – ten związany jest z marką uczelni i kraju, w którym się znajduje. Ja studiowałem w Polsce, Niemczech i Stanach Zjednoczonych i też zawodowo z bliska przyglądam się temu, jakie czynniki wpływają na możliwość zdobycia satysfakcjonującej i dobrej pracy. Brand uczelni sprawi, że łatwiej będzie o uzyskanie zatrudnienia w świecie korporacji. Ale – co zawsze powtarzam – sam fakt zdobycia pracy, zatrudnienia, etatu nie jest powiązany z tym, że daną pracę się utrzyma, bo o tym decydują kompetencje. W samym zdobywaniu pracy ważna jest umiejętność sprzedaży, a ta jest silniejsza o ile mamy mocniejszą markę osobistą.

Kiedyś żeby zdobyć dobrą pracę wystarczyła bardzo dobra znajomość angielskiego. Dziś ta kompetencja jest chyba na dalszym miejscu. Co się teraz liczy dla pracodawców?

- Znajomość języków – nie tylko angielskiego – wciąż będzie bardzo ważnym elementem, ale rzeczywiście wielu pracodawców podczas rekrutacji konkretnie o język angielski nie pyta. W wielu korporacjach jego znajomość traktuje się jako coś zupełnie zwyczajnego i oczywistego.

Wspominałem wcześniej o umiejętnościach miękkich, o tym jak ważne będą na rynku pracy w ciągu najbliższych lat. Do najważniejszych dziś należą komunikacja i wszystkie cechy i umiejętności związane z pracą w zespole. To, jak mówimy, przyjmujemy i delegujemy zadania, to, jak realizujemy projekty w grupach. Musimy postawić na to, by potrafić się przystosować do ciągle zmieniających się realiów, umieć wysnuwać wnioski i antycypować wyzwania. Trzeba też wykształcić w sobie chęć i zdolność do przyjmowania nowych obowiązków, a co za tym idzie wiedzieć, jak się szybko i skutecznie uczyć.

Wciąż, w związku postępującą informatyzacją i robotyzacją warto stawiać na umiejętności techniczne. Do umiejętności przyszłości należy zaliczyć wiedzę z zakresu blockchain, cyberbezpieczeństwa i marketingu cyfrowego.

Szkoli Pan wielu menadżerów. Po co uczyć praktyków, którzy odnoszą sukces?

- Mówiąc krótko po to, by wyszkolić kadry, które będą w stanie ciągle się uczyć, rozwijać i dostosowywać do ciągle zmieniających się warunków. Ktoś, kto zadowoli się raz osiągniętym, nawet ogromnym sukcesem zaraz wypadnie z gry. Trzeba patrzeć do przodu, stawiać przed sobą nowe cele, które często wykraczają poza wiedzę i możliwości, które mamy na dziś, które w tej chwili jesteśmy w stanie osiągnąć. To stwarza oczywiście konieczność nauki i rozwoju, bo tylko tak będziemy w stanie urosnąć.

To tworzy model, w którym ważna jest teoria i praktyka: praktycy bez teorii są równie osłabieni co teoretycy bez praktyki. Ci pierwsi nie znają naukowych modeli pracy i bazują na swoim własnym doświadczeniu – to powoduje, że firma uzależnia się od jednostkowego talentu, zamiast bazować na opisanych i powtarzalnych procesach. Z kolei teoretycy bez praktyki to ludzie, którzy mają głęboką i szeroką wiedzę o danej dyscyplinie, ale nie umieją jej zastosować - to tak jakby z książki uczyć się jazdy na rowerze.

Manager to niezwykle skomplikowana profesja. Nie sposób tu powiedzieć "ja już wszystko wiem i znam", dlatego, że składa się ona z kompetencji z zakresu planowania, przywództwa, motywacji, komunikacji, konflikt managementu, psychologii, organizacji, inteligencji emocjonalnej i wielu innych. Dobry manager musi mieć poza kompetencjami zarządczymi także dojrzałą osobowość, a bez pracy psychologicznej tego się nie osiągnie. Nie wspominam już o managmencie międzykulturowym, wymagającym jeszcze szerszych kompetencji.

Mam zaszczyt pracować z najlepszymi managerami nie tylko w tym kraju i cechą, która ich charakteryzuje, jest pokora. Oni wiedzą, że nie wolno nigdy przestać się uczyć.

Polska szkoła nie jest jednak zbyt wysoko oceniana, głównie za sprawą ministra Czarnka. Czy i jaki ma to wpływ na prywatny sektor szkolnictwa?

- Polskie szkolnictwo jest źle oceniane od lat. Działo się tak jeszcze zanim minister Czarnek objął zarzadzanie resortem. Od lat pokutuje w nim wiele wad, których nie jesteśmy w stanie zmienić przez dekady.

Zarzuca się szkole, że zabija kreatywność, m.in. dlatego, że w większości przykładów i na większości lekcji zakłada, że popełnianie błędów jest złe i jest często obarczone uzyskaniem złej oceny. Za to dobrą ocenę uczeń może uzyskać za to, że nauczy się wielu rzeczy, które są bezużyteczne. Wszystko to podbijają sprawdziany, które w większości pozwalają na ocenę teorii, a nie praktyki. Nie patrzymy na to, czy ktoś umie zastosować w praktyce np. zasady fizyki – ważne jest by się ich nauczył na pamięć, często kompletnie nie rozumiejąc do czego się mogą mu przydać.

Warto spojrzeć jak wyglądają lekcje. Często zaczynają się za wcześnie, o ósmej rano, w klasach, w których uczniowie zasiadają w ławkach zamiast w swobodnych grupach. Nauczyciele muszą realizować podstawy programowe, zamiast skupić się na rozwoju indywidualności. Cechy, które wyróżniają, dają nadzieję na rozwoju talentów lub indywidualnych uzdolnień są więc pomijane. Lekcji jest za dużo jak na to, ile jesteśmy przekazać w ciągu dnia. Dzieci i nastolatkowie grupowane są w klasach według wieku, a nie według umiejętności i zainteresowań. Powinniśmy też bardzo popracować nad listą lektur, by sprzyjały one rozwojowi kreatywności, rozwijały wyobraźnię, kształciły postawy. Proszę spojrzeć, jak to wpłynęło na rynek prywatny w szkolnictwie. W latach 2014-2018 liczba szkół niepublicznych wzrosła aż o 32,59 %. Wykładowcy są tam lepiej opłacani, inaczej traktowani, student jest tam klientem, który może wymagać, a nie dzieckiem, które trzeba strofować.

Co mogłoby uratować polskie szkolnictwo?

- W modelu szkolnictwa, który jest dominujący, uczniowie w sposób bierny przyswajają wiedzę, którą przekazują im omnipotentni nauczyciele. Nie ma tu miejsca na pobudzenie ciekawości, zainteresowania światem i ludźmi. Ale nauczyciel powinien być trenerem, który te płaszczyzny otwiera, pomaga docierać do źródeł, pomaga w rozwiązywaniu problemów, uczy sposobów na to, jak skutecznie je pokonywać samodzielnie. Rozbudzenie zainteresowań i wyobraźni jest kluczowe. Szkoła powszechnie powinna uczyć przedsiębiorczości. Nie ma - póki co- nauki inteligencji emocjonalnej, nie ma rozwijania umiejętności miękkich – to, jeśli myślimy o przyszłości – musi się zmienić.

Powinniśmy aktywować rodziców, by czynnie zaangażowali się w edukację: zarówno w szkole, jak i poza nią. Dziś częstym modelem jest to, że wysyłam dziecko do szkoły, by to ona w całości przejęła edukację. Nauczyciele w Polsce powinni zdecydowanie zarabiać lepiej i cieszyć się tytułem zawodu prestiżowego, tak jak np. w Finlandii.

Propaguje Pan ideę life long learningu. Czego i jak się Pan wciąż uczy? I po co?

- Nigdy nie przestałem się uczyć, zarówno w modelu formalnym jak i nieformalnym. Mam dwa tytuły magistra i trzy doktoraty, w tej chwili buduję dorobek habilitacyjny. Szkole się nieustannie. Uczę się zarządzania, marketingu, psychologii. Jestem w terapii od blisko 10 lat, testując na sobie zarówno kolejne szkoły terapeutyczne, które potem kończę. Rozwijam się także jako człowiek.

Po co to wszystko? Powód jest prozaiczny - im więcej się uczę, tym inteligentniejszy i skuteczny się staję. To sprawia, że mogę czuć się szczęśliwszy i stanowić większą wartość dla mojej rodziny, klientów i społeczeństwa. Rozwój jest moją najważniejszą wartością i celem samym w sobie.

Materiał prasowy STARWAY INSTITUTE
wywiad
edukacja
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl