Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Szymański
|
aktualizacja

Cicha zmiana w ustawie. Polskie finanse czeka próba ognia. "Skandal nad skandale"

680
Podziel się:

PiS chce rozmontować regułę wydatkową, która blokuje bezkarne zadłużanie się rządu, i robi to w najgorszy możliwy sposób. Władza bez żadnych konsultacji do ustawy o ochronie odbiorców energii elektrycznej dodała krótki zapis zupełnie zmieniający regułę. - To jedna wielka hucpa. Skandal nad skandale. Rząd nie tylko pokazuje "gest Lichockiej" UE, ale naraża nas na scenariusz brytyjski, czyli niszcząc finanse naszego kraju, doprowadzi do drastycznego osłabienia złotego i wzrostu rentowności obligacji. Zbliżamy się do katastrofy na własne życzenie - przekonuje w rozmowie z money.pl Sławomir Dudek z FOR i SGH. Do sprawy odniósł się Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju.

Cicha zmiana w ustawie. Polskie finanse czeka próba ognia. "Skandal nad skandale"
Rząd PiS postanowił rozmontować całkowicie regułę finansową (Licencjodawca, Kancelaria Premiera)

Jeszcze na początku września pisaliśmy, że Ministerstwo Finansów wprost przyznało, iż tworząc założenia do budżetu na 2023 r., nie znało planów finansowych funduszy przy Banku Gospodarstwa Krajowego. A bank ten zarządza olbrzymim Funduszem Przeciwdziałania COVID-19. Stał się on dla polityków workiem, z którego wydatkują już miliardy złotych m.in. na Regionalne Centrum Patriotyzmu, Fundusz Polski Ład czy dofinansowanie samorządów.

Wtedy MF broniło się, że do stabilizującej reguły wydatkowej, której limit ma wpływ na poziom wydatków budżetowych, zaliczane są wydatki funduszy BGK. I była to dobra wiadomość. Niestety, zaraz może się okazać, że będzie już nieaktualna. Bo PiS niepostrzeżenie chce regułę wydatkową rozmontować i robi to w najgorszy możliwy sposób.

Finanse Polski zagrożone? Rząd chce rozmontować regułę wydatkową

Stabilizująca reguła wydatkowa nie pozwala na bezkarne zadłużanie naszego kraju i wywiera presję na ministrze finansów, aby każdy dodatkowy wydatek równoważył dodatkowym dochodem. Jest to unijna regulacja wprowadzona w ustawy o finansach krajów UE po kryzysie zadłużeniowym sprzed dekady.

Teraz jednak - bez żadnych konsultacji - w ustawie o pomocy odbiorcom energii rząd zapisał, że spod reguły mają zostać wyłączone wydatki:

  • wszystkich państwowych funduszy celowych jak np. Funduszu Solidarnościowego,
  • wspomnianych funduszy działających przy BGK,
  • Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - wykonanych ponad kwoty objęte limitem.

Jak przekonuje Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), pracownik SGH i wieloletni pracownik Ministerstwa Finansów, to krok ku zupełnemu rozmontowaniu reguły wydatkowej, zrobiony w fatalnym trybie jako nowelizacja do ustawy "energetycznej", zamiast jeśli już to oddzielnie przygotowanej i przedyskutowanej (w tym również z agencjami ratingowymi i inwestorami kupującymi polski dług) ustawie z ramienia MF.

To jedna wielka hucpa. Skandal nad skandale - krytykuje pomysł rządu.

Przypomina, że w ramach kamieni milowych w KPO rząd zobowiązał się do uszczelnienia reguły. Jego zdaniem, te zapisy są równoznaczne z "gestem Lichockiej" wobec Unii Europejskiej (chodzi o pokazanie środkowego palca - przyp. red.).

Podobne zdanie ma Ludwik Kotecki, obecny członek Rady Polityki Pieniężnej. Na Twitterze napisał on, że "w momencie gdy złoty bije kolejne rekordy słabości, pojawia się projekt legislacyjny demolujący ostatnie pozory prowadzenia polityki budżetowej zgodnie z zasadami czy regułami".

"Taka jazda bez trzymanki raczej podważa zaufanie do naszej waluty... A słaby złoty napędza inflację" - wyjaśnia Kotecki.

- Po nas choćby potop - tak mogę podsumować te działania. Efektem będzie zupełny demontaż finansów publicznych, ich wiarygodności, co może mieć fatalne skutki na rynkach finansowych - ostrzega z kolei Dudek.

Władza naraża nas na scenariusz brytyjski, czyli niszcząc finanse naszego kraju doprowadzi do drastycznego osłabienia złotego i wzrostu rentowności obligacji. Zbliżamy się do katastrofy na własne życzenie - ocenia.

O sprawę zapytaliśmy resort finansów. Czekamy na odpowiedź.

Scenariusz brytyjski. O co chodzi?

O co chodzi ze scenariuszem brytyjskim? Na początku tygodnia informowaliśmy w money.pl, że kurs funta w stosunku do dolara spadł do najniższego poziomu od 1985 r. Dlaczego? W piątek brytyjski odpowiednik ministra finansów Kwasi Kwarteng zapowiedział największe od 50 lat zmiany podatkowe w tym cięcia na zawrotną kwotę 45 mld funtów. Rynek na tak wielkie luzowanie fiskalne zareagował agresywną wyprzedażą funta. Kurs brytyjskiej waluty padł na kolana i odnotował spadek rzędu 5 proc. Z kolei brytyjskie obligacje skarbowe zaliczyły największą przecenę w historii, co oznaczało drastyczny wzrost rentowności brytyjskiego długu. Sprawa jest na tyle poważna, że w środę pochylił się nad nią Międzynarodowy Fundusz Walutowy otwarcie krytykując działania rządu Liz Truss, a Bank Anglii musiał wprowadzić do 14 października zakup obligacji skarbowych tego kraju, tak by ich cena nieco wzrosła (czyli rentowności spadły).

Głos Sławomira Dudka w sprawie powtórki rozwoju wydarzeń z Wysp, tyle że w wydaniu polskim, nie jest odosobniony. Wyrzucenie jakichkolwiek lejców, którymi prowadzi się finanse publiczne Polski, brak wpisania do ustawy budżetowej dziesiątek miliardów złotych wydatków związanych z zamrożeniem cen prądu i gazu, 14. emeryturą czy tarczą antyinflacyjną może nagle nie spodobać się inwestorom, którzy zaczną reagować nerwowo, co odbiłoby się na złotym i polskim długu.

"Jeszcze nie znaleźliśmy się w punkcie, w którym doznalibyśmy tak drastycznej przeceny waluty i skoku rynkowych stóp procentowych (...). Ale mamy podobny problem, co oba kraje: wybory, którym towarzyszy presja na zwiększanie wydatków publicznych i obniżanie podatków" - pisze w porannym komentarzu w "Pulsie Biznesu" ekonomista Ignacy Morawski, mając na myśli wspomnianą Wielką Brytanię oraz Węgry, które również mają spore problemy przez nierozważną politykę gospodarczą premiera Orbana.

Według Morawskiego, na ten moment jeszcze się bronimy jako kraj i jeszcze nie doświadczyliśmy panicznej wyprzedaży waluty. "Ale jesteśmy na krawędzi. Jesteśmy jak jacht płynący na pełnym przechyleniu, któremu wystarczy jeden podmuch do wywrotki. Wysoka inflacja i wybory to mieszanka wybuchowa" - przestrzega ekonomista.

"Reguła wydatkowa to trup"

Warto przypomnieć, że rząd w ostatnich latach powoli rozmontowywał regułę wydatkową, poszerzając sobie możliwości wydawania pieniędzy. Tak było np. w 2020 r., kiedy w ustawie o pracownikach delegowanych nagle wyłączono spod reguły wydatki inwestycyjne. Wtedy to przedstawiciele Ministerstwa Finansów publicznie przepraszali, że w ten sposób nie powinno się przeprowadzać żadnych zmian w finansach publicznych. Teraz jednak zastosowano dokładnie taki sam mechanizm.

- Ten (aktualny - przyp. red.) zapis, jeszcze w postaci wrzutki nocnej, to skrajna bezczelność, kpina z systemu finansów publicznych. Nazwiska? Kto to wymyślił? To najwięksi szkodnicy finansów publicznych. W przyszłości nie ma dla nich miejsca w MF - denerwuje się Sławomir Dudek.

- Stabilizująca reguła wydatkowa (SRW) to trup - podsumowuje.

Paweł Borys komentuje działania rządu

Do działań rządu odniósł się wieczorem w środę Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju i bliski współpracownik premiera Morawieckiego. - Dziś mamy trudny wybór - albo reguła wydatkowa, albo węgiel, bezpieczeństwo firm i miejsc pracy czy silna armia - napisał na Twitterze.

- Nie jestem zwolennikiem zwiększania zadłużenia, bo dług nie tworzy bogactwa, tylko akumulacja kapitału ludzkiego i finansowego. Ale jakie znaczenie ma, czy dług jest zaksięgowany na koncie budżetu centralnego, czy funduszu? Kluczowe jest rozwiązywanie problemów, nie księgowość - dodał prezes PFR.

Damian Szymański, zastępca redaktora naczelnego money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(680)
dziadek
2 miesiące temu
grecja juz sie zbliza a wenezuela puka do naszych drzwi...
polonus
2 miesiące temu
przeciez jarokaczostalinowcy za cel maja zniszczy polakow i polske....
Ogar
2 miesiące temu
Plan zrealizowania był do 2025 wszystko wyjdzie będzie gorzej niż teraz. Ludziom łatwiej i wygodniej jest niszczyć niż tworzyć
Ogar
2 miesiące temu
Przecież teraz nie powiedzą ze pieniędzy nie ma, nie było i nie bedzie
Ogar
2 miesiące temu
Polski Ład? A czy to Lenin też przypadkiem wprowadził "Ład". I kto tu gra prorosyjsku, ale wy tego nie widzicie, pasuje wam to. A oni dobrze grają i ukrywają. Do tego wyprowadzają rządową kasę do tzw. Funduszy. To tak jak bogacze otwierają fundusze żeby kasę gdzieś ulokować, nie dla dobra pokrzywdzonych
...
Następna strona