Notowania

GoWork postrachem mobberów. Od nich dowiesz się o pensjach w największych firmach w Polsce

Poszli na wojnę z szefami-tyranami i przenieśli korytarzowe plotki pracowników do Internetu. Za sprawą serwisu GoWork.pl wyszły na jaw przypadki mobbingu w Szlachetnej Paczce. Dzięki GoWork.pl za jednym kliknięciem każdy może się dowiedzieć, jak się pracuje w Biedronce, Ikei i Zarze.

Podziel się
Dodaj komentarz
(materiały partnera)

Jesienią zeszłego roku Onet ujawnił, że twórca akcji „Szlachetna Paczka” ks. Jacek Stryczek poniżał swoich podwładnych, znęcał się nad nimi psychicznie i stosował szantaż emocjonalny. Z kolei kilkanaście dni temu wyszło na jaw, jak wyglądały relacje prezesa Sante Andrzeja Kowalskiego z pracownikami. W obu przypadkach pierwsze sygnały pojawiły się na forum GoWork.pl, największym serwisie z opiniami o pracodawcach.

Pracownica stacji benzynowej: byłam kopana

Michał Szymański, dyrektor operacyjny GoWork, mówi, że po ostatnich publikacjach, oglądalność wątku dotyczącego Sante wzrosła trzykrotnie. - W sumie w serwisie mamy niemal 3 mln opinii o pracodawcach, miesięcznie odwiedza nas sześć mln osób a wątek jednej firmy średnio przegląda 30-40 tys. internautów. Ale to, co się dzieje w ciągu ostatnich kilkunastu dni, to szaleństwo. To dowód na to, jak duże jest w Polsce zapotrzebowanie społeczne na piętnowanie mobbingu - mówi Szymański. W październiku zeszłego roku twórcy GoWork wystosowali apel do pracowników i zapowiedzieli krucjatę przeciw szefom-tyranom. Swoją akcję nazwali "Zero tolerancji dla mobbingu, krzyku, płaczu w firmie”: w jej ramach zaproponowali ofiarom zgłaszającym się do serwisu pełną anonimowość i pomoc prawną. Zadeklarowali, że po potwierdzeniu, relacje zastraszanych pracowników będą upubliczniane, by skłonić polskich szefów do zmiany postępowania. Akcja, rzecz jasna, nie podoba się pracodawcom, których profile na GoWork.pl są pełne negatywnych opinii. Właściciel serwisu ma obecnie ok.100 procesów z firmami domagającymi się skasowania niepochlebnych wpisów.

Firma nie przejmuje się sprawami sądowymi. Kilkanaście dni temu rozpoczęła współpracę z urzędniczką Joanną Koczaj-Dyrdą, która właśnie prawomocnie wygrała proces z Ministerstwem Zdrowia dotyczący nękania i poniżania przez przełożonych. Resort na mocy decyzji sądu musi ją przeprosić i wypłacić ponad 80 tys. zł odszkodowania. Koczaj-Dyrda to dziś główna twarz antymobbingowej krucjaty GoWork.pl - to z nią mają się kontaktować ofiary złych praktyk w polskich firmach. - Po wyjściu na jaw historii Sante, jesteśmy zalewani kolejnymi zgłoszeniami - twierdzi Szymański.

W sumie do serwisu w ciągu ostatnich kilku tygodni wpłynęło ok. 150 takich zgłoszeń. Niektóre są wstrząsające. W jednym z nich pracownica sieciowej stacji benzynowej skarży się na agresję fizyczną ze strony przełożonych: twierdzi, że była kopana i rzucano w nią ciężkimi zgrzewkami napojów: “Nagranie monitoringu na pewno byłoby dostępne po prośbę policji (...). Generalnie strasznie jest.W chwili obecnej jestem na L-4”.

Inna z osób opisuje przypadki nękania w dużej giełdowej spółce kontrolowanej przez skarb państwa. Kobieta początkowo był chwalona i nagradzana. Sytuacja się zmieniła, gdy oznajmiła przełożonej, że zamierza ubiegać się o wyższe stanowisko. Od tego momentu zaczęło się nękanie: systematycznej pomijanie przy podziale zadań, podważanie kompetencji, udzielanie sprzecznych informacji. “Zgłaszałam problem do Dyrektora Biura, nie poradził sobie z tym. Ja zaczęłam mieć problemy zdrowotne, brak snu, (...) samobójcze myśli.” Kobieta ostatecznie została zwolniona, jej sprawa wylądowała w sądzie pracy.

W wielu przypadkach w ślad za złym traktowaniem przez przełożonych pojawiają się problemy zdrowotne wymagające długotrwałego leczenia, często psychiatrycznego. “Przez prawie dwa lata zażywałem leki psychotropowe, szczegółowa dokumentacja medyczna jest w moim posiadaniu. Nabawiłem się nerwicy lękowej, przez co przebywałem nieprzerwanie na zwolnieniu lekarskim przez sześć miesięcy plus dwa miesiące na zasiłku rehabilitacyjnym” - czytamy w mejlu od mężczyzny, który zamierza wystąpić na drogę sądową przeciw byłemu pracodawcy.

Biedronka? 2,2 tys. na rękę. Zara? 1,4 za pół etatu

GoWork.pl to nie tylko źródło informacji na temat mobbingu. Chcesz wiedzieć, jaka atmosfera panuje w firmie, w której starasz się o posadę? A może interesują cię zarobki w pobliskim dyskoncie czy galerii handlowej? Jesteś ciekawy, czy twój szef ma romans z sekretarką? Albo czy sąsiad-biznesmen płaci ludziom w terminie? O tym wszystkim przeczytasz w GoWork.pl. - Kiedyś ludzie plotkowali na kawie czy papierosie, dziś to wszystko odbywa się w sieci - zauważa Szymański.

Pracodawcy-rekordziści mają w serwisie po kilka tysięcy opinii wystawionych przez pracowników. Dla przykładu: firma budowlana Skanska zgromadziła już blisko 5 tys. wpisów Coca-Cola - 3,6 tys. a Ikea - 720. Jednym z najczęściej pojawiających się motywów w komentarzach internautów są informacje o zarobkach i świadczeniach przysługujących pracownikom. Z serwisu można się na przykład dowiedzieć, na jakie zarobki można liczyć w Biedronce. “Płaca zasadnicza jest obecnie dla kasjera 2,500 brutto do tego dochodzi 550 zł brutto premii za frekwencje, a na rękę czyli netto wychodzi z tego 2200” - czytamy w jednym z komentarzy dotyczących dyskontu. Podobnie wygląda wątek poświęcony sieci odzieżowej Zara: “Ja pracuję na cały etat ponad dwa lata i nie dostałam wypłaty gorszej niż 2200 do ręki. Z tego co wiem osoby na pół etatu zarabiają 1300/1400 zależnie od wyrobionych godzin. Mam wrażenie, że między innymi osoby, które przychodzą do pracy zaraz po liceum nie mają świadomości, że praca to nie tylko przeglądanie się w lustrze i rabat pracowniczy. Nieustanne UŻ i L4 powodują, że więcej rzeczy ląduje na głowie pracowników, którzy akurat są na zmianie (...). Można zdobyć ciekawe doświadczenie, zarobki nie są złe (spora czesc wyplaty stanowi premia), do tego mamy pakiet medyczny a dla osób, które interesuje dłuższa współpraca, istnieje możliwość rozwoju”. Z kolei z forum dotyczącego Ikei można się dowiedzieć, że pracownikom przysługuje prawo do obiadu za 4 zł w sklepowej restauracji.

A jak na negatywne opinie reagują pracodawcy? Część próbuje je ignorować, ale są też firmy, które prowadzą dialog z pracownikami. W taki sposób postępuje chociażby W.Kruk, właściciel sieci salonów z biżuterią obecnych w większości galerii handlowych. Kilka tygodni temu jedna ze sprzedawczyń napisała: „Wypłata? Najniższa krajowa, pracownicy niedoceniani, premie śmieszne. Nie polecam, tylko się rozczarujecie”. Firma odpisała jej na to: „Szanowna Julio, szanujemy Twoją opinię, choć przykro nam, że Twoje wrażenia z pracy w W.KRUK nie są pozytywne. Zapewniamy, że wynagrodzenie w W.KRUK dalekie jest od najniższej krajowej i towarzyszy mu system premiowy oraz różne benefity.” – Nasze forum jest czymś w rodzaju stolika, przy którym rozmawiają pracownicy. Pracodawca może zostawić ich samym sobie, ale może też się dosiąść i z nimi dyskutować. Z moich obserwacji wynika, że te firmy, które wchodzą w dialog i konstruktywnie reagują na uwagi, są zdrowsze i mają bardziej zadowolonych pracowników – mówi Szymański.

Tagi: GoWork.pl, praca
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-05-2019

jannajwyższy czas wziąć się za te święte krowy którzy poniżają , wykorzystują i nie szanują pracowników

15-05-2019

onmobbing w banku spółdzielczym to temat rzeka, sama rodzinna sitwa dręcząca pracowników, każdy na każdego kabluje a w razie czego boja się odezwać

15-05-2019

AndrzejMarcińskiFirma "GESSLER" z Gosławic koło Radomska (branża budowlana, bez związku z gastronomią). Właściciel stosuje przemoc psychiczną wobec … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (57)