Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
aktualizacja

Ile wart jest człowiek? Po co nam wielopokoleniowe święta i rytuały? Jaką rolę odgrywają w tym pracodawcy przyjaźni rodzinie?

Podziel się:

Nie możemy zmienić tego, co się stało. Możemy wziąć odpowiedzialność na siebie i przeprosić tych, którymi powinniśmy się zająć, ale zawiedliśmy – stwierdziła po publikacji historycznego raportu na początku grudnia Premier Danii Mette Frederiksen.

FIRMA PRZYJAZNA RODZINIE/ FIRMA PRZYJAZNA CZŁOWIEKOWI
FIRMA PRZYJAZNA RODZINIE/ FIRMA PRZYJAZNA CZŁOWIEKOWI (materiały partnera)
bEKNWchx

Artykuł sponsorowany

Tekst: Zofia Dzik

W okresie przedświątecznym jeszcze bardziej wraca myśl o wadze więzi międzyludzkich, o tym jakie scenariusze zaczynają być realne, gdy odrywamy człowieka od jego tożsamości, tradycji, korzeni. W 1951 roku jednym ze sposobów na tzw. modernizację Grenlandii miało być stworzenie nowego typu Grenlandczyka. W ramach eksperymentu społecznego, duński rząd wywiózł z Grenlandii 22 dzieci rdzennej ludności, które miały stać się „małymi Duńczykami”, a następnie wrócić na wyspę jako nowa elita. Młodzi ludzie zostali pozbawione kontaktu z rodziną. Naukowcy nie rozumieli dlaczego niektórzy z nich zaczęli umierać. Na początku grudnia tego roku opublikowano raport dotyczący eksperymentu, z którego wynika, że dzieci m.in miały poczucie braku wiary w siebie z powodu braku przynależności. Nieustanny stres skutkował w późniejszych latach nałogami i chorobami. Do dziś żyje jedynie sześcioro z nich.

bEKNWchz

Drzewo i jego korzenie

W przeszłości wiele cywilizacji jak np. Aztekowie czy Majowie wznosiło nowe budowle na miejscu starych. Powodem była nie tylko stabilność podłoża, ale zaczerpnięcie z “korzenia” przodków. Już ponad dekadę temu, kiedy tworzyłam Instytut Humanites, stawiając człowieka w centrum, wskazując na pozostawienie bez opieki transformacji społecznej po 1989 roku i łącząc tematykę człowieczeństwa i technologii, czułam, że to będzie bardzo trudna droga. Temat wydawał się abstrakcyjny, a nawet może zbędny...

Instytut Humanites powstał jako think&DO tank systemowych działań na rzecz rozwoju kapitału społecznego na bazie opracowanego przeze mnie Modelu Spójnego Przywództwa™ i Modelu “Wioski” Rozwoju Ekosystemu Społecznego, którego jednym z głównych filarów obok biznesu, edukacji i kultury jest Rodzina. Jedyna otucha płynęła od pojedynczych przedstawicieli świata nauki jak np. pana profesora Marka Kosewskiego, którzy mówili mi, że to innowacyjne podejście, że wprowadzam do swoich modeli społecznych tak mocno komponent Rodziny. Pomimo faktu, iż od początku Instytut Humanites pokazywał społeczny i ekonomiczny wpływ rodziny w ujęciu mikro i makroekonomicznym, świat biznesu traktował to z dużą podejrzliwością, nie widząc związku i stawiając sztuczny mur pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym ludzi. A przecież mamy jedno życie w różnych rolach. Aż trudno uwierzyć, że to było tylko dziesięć lat temu. Dziś rodzina jest zatomizowana, bez więzi wielopokoleniowych, które spowodowane są m.in. migracjami zarobkowymi i skalą rozpadu związków. Fakt, że przeciętnie co trzecia (w 1995 roku była to co szósta) rodzina w Polsce wychowująca dzieci pozbawiona jest jednego z rodziców, niesie dużą wymowę społeczną.

Jakie zatem fundamenty zostawiamy młodemu pokoleniu do budowania swojego życia? Co jest ważne dla współczesnego człowieka, który żyje w czasach technologicznych i skomplikowanych? Od początku istnienia Instytutu Humanites zwracam uwagę na to, aby nie sprowadzać człowieka do algorytmu, instynktu. Przypominam, że człowiek jest czymś więcej niż tylko produktem, konsumpcją i rozumem. Stopniowe kształtowanie naszych zachowań, a jednocześnie szybkość życia i brak miejsca na refleksję, budują przestrzeń, w której jesteśmy coraz bardziej zewnętrznie sterowalni. To dlatego, że wolność wymaga dużego wysiłku, aby każdego dnia brać samodzielnie odpowiedzialność za swoje życie. A człowiek dziś jest zwyczajnie zbyt zmęczony, przebodźcowany, zestresowany i zrelatywizowany. Zbyt zaniedbał swoją przestrzeń duchową, aby mieć potrzebną wewnętrznie moc do trzymania sterów w swoich rękach.

bEKNWchF

Umierająca wspólnotowość

Pojawia się kolejne pytanie: jak bardzo bezprecedensowy świat będzie zaskakiwać człowieka? Dlatego tak ważne jest dziedzictwo pokoleniowe, które może stanowić bazę, punkt odniesienia. Zwłaszcza, że jak mówi Shoshana Zuboff, emerytowana profesorka Harvard Business School i autorka książki “Wiek kapitalizmu inwigilacji”, kiedy napotykamy coś bezprecedensowego w swoich interpretacjach automatycznie sięgamy do znanych kategorii. Klasycznym przykładem jest określenie “powóz bez konia”, po które ludzie sięgnęli na widok nieznanego dotychczas faktu - samochodu.

Do jakich więc kategorii będziemy wracać, gdy świat ciągle przyspiesza? Następuje rozwój nowych technologii, a w szczególności mediów społecznościowych, które doprowadzają w mojej ocenie do gamifikacji relacji międzyludzkich, zastępując czułość, uważność, wrażliwość liczbą lajków, o czym staramy się przypominać w Humanites od ponad dekady - m.in. poprzez Akcję Dwie Godziny dla Rodziny, obecny konkurs na “Firmę Przyjazną Rodzinie/Firmę Przyjazną Człowiekowi” i w ramach naszych corocznych konferencji dla liderów biznesu: Spójne Przywództwo. Człowiek i Technologia, gdzie dużo też mówimy o znaczeniu etyki w nowych technologiach. To samo dobitnie również podkreślała w swoim wystąpieniu noblowskim Olga Tokarczuk. To jednak jest ważne skąd przychodzimy, jakie mamy tradycje, jakimi wartościami się kierujemy i dlaczego. To istotne kim jest nasz ojciec, matka, dziadkowie. Dlatego od ponad dekady “wprowadzamy” temat rodziny do biznesu, pokazując sprzężenie zwrotne pomiędzy zaangażowaniem, kreatywnością, zdrowiem fizycznym i psychicznym a wartościami, tożsamością i jakością życia ludzi poza pracą, czego w ogromnej mierze źródłem jest rodzina.

Dziś często pod hasłami wolności, tolerancji rośnie indywidualizm i wypiera wspólnotowość. Spojrzałam ostatnio na świeżo na eksperyment Mouse Utopia Johna Calhuna z 1968 roku. Dostrzegłam, że eksperyment ten jest nie tylko wyłącznie sprawdzeniem czy nadmiar komfortu i brak bodźcowania służy jednostce. Demaskuje on przede wszystkim utopię skrajnej wolności rozumianej jako zaspokajanie wszystkich potrzeb bez obudowania ich innymi wartościami, a w szczególności tymi związanymi z faktem naszego współistnienia. Współistnienia w stosunku do innych ludzi, do planety. To destrukcyjny proces rozwoju egocentryzmu, skupienia się wyłącznie na sobie i swoich potrzebach i bardzo wybiórczego podejścia do wspólnoty, gdy jest to nam na rękę.

bEKNWchG

Od wielu lat jestem ambasadorem i fanem tworzenia rytuałów, które budują wspólnotowość. W dzisiejszym zabieganym świecie to rytuały pozwalają nam na utrzymanie swojej tożsamości na mądre łączenie pokoleń: przeszłości i przyszłości korzystając z “korzenia”. Dlatego nie rezygnujmy zbyt łatwo w tym roku ze zwyczajów, które pielęgnowaliśmy latami tylko dlatego, że nie odwiedzimy dziś dziadków lub że nie przyjadą do nas wnuki.

System naczyń powiązanych

Działając od ponad 25 lat międzynarodowo w biznesie i obserwując trendy technologiczne, biznesowe i społeczne nie zawsze widziałam realne przełożenie haseł, że “ludzie są naszym największym aktywem” na kulturę zarządzania. Nie widziałam zrozumienia przez pracodawców wyraźnej różnicy pomiędzy zatrudnianiem człowieka a pracownika, tego że człowiek jest istotą wielowymiarową, że nie zatrudniamy tylko mięśni i rozumu. Zatrudniamy całego człowieka: jego ciało, emocje, rozum, ducha. I na tej właśnie filozofii opiera się Model Spójnego Przywództwa™.

Gdy w 2010 roku startowała akcja “Dwie godziny dla Rodziny” skierowana do pracodawców, mająca na celu uświadomienie ich roli społecznej i korzyści płynących dla biznesu i dla społeczeństwa poprzez budowanie kultury wellbeing wspierającej swoich pracowników w łączeniu ich ról zawodowych i prywatnych, to była ona traktowana początkowo z rezerwą, jako może trochę przaśna, śmieszna. Miałam nawet telefony od prezesów i wybranych liderów społecznych z zapytaniem czy jestem świadoma, że to może nie służyć mojemu biznesowemu wizerunkowi. Mieli wątpliwości po co w ogóle w świecie biznesu upieram się na takie eksponowanie rodziny. Cieszę się, że po tych dziesięciu latach nie ma potrzeby specjalnego tłumaczenia pracodawcom, że szczęśliwy, spełniony relacyjnie człowiek to także lepszy pracownik, lepszy rodzic, bardziej zaangażowany członek społeczności. Potwierdzają to liczne badania, w tym Instytutu Gallupa, które mówią, że kultura wspierająca wellbeing przekłada się na ponad 20% wzrost efektywności i zmniejszenie absencji pracowników o ponad 40%.

bEKNWchH

Projekt “Dwie Godziny dla Rodziny” rozwinął się w Globalny Ruch na rzecz bliskości. W 2020 roku dołączyli do niego już pracodawcy z 18 krajów, w tym również wiele międzynarodowych korporacji. Od samego początku akcja “Dwie godziny dla Rodziny” pokazywała system naczyń powiązanych. W interesie pracodawców jest dostrzec, że zatrudniają nie tylko pracownika, ale przede wszystkim człowieka, który poza pracą jest ojcem, matką, mężem, żoną, partnerem, siostrą, bratem czy wnukiem. Dzisiaj pracodawcy szczególnie doświadczają tego, że rodzina naszych pracowników nie są oderwana od obszarów zawodowych, bo pracownicy udostępnili swoje mieszkania na rzecz pracy zdalnej. Dziś jest moment, w którym szczególnie trzeba zwrócić uwagę na wsparcie pracowników w integracji ról życiowych i zawodowych, które powinny być jedną z podstaw budowania strategii kultury wellbeingu. Cieszymy się, że pracodawcy to dostrzegają, o czym świadczy ranga firm, które zgłosiły się w tym roku do naszego konkursu na “Firmę Przyjazną Rodzinie/Firmę Przyjazną Człowiekowi” (Family&Human Wellbeing Humanites Award 2020).

Jabłka, banany, kolorowe ściany

Kultura wellbeingu, przez lata sprowadzała się najczęściej w firmach do architektury, przestrzeni biura, kolorowych ścian i owoców w kuchni. Mimo mody na biura wyglądające jak ogródki jordanowskie, wyniki pierwszego w Polsce raportu “Odpowiedzialności Rodzinnej Biznesu” z 2019 roku zrealizowanego wspólnie przez Instytut Humanites oraz IESE Business School w partnerstwie z Pracuj.pl są niepokojące. Aż 63 proc. pracowników twierdziło, że pracuje w środowiskach, które utrudniają integrację życia rodzinnego i zawodowego, a 17 proc., że pracuje wręcz w toksycznych organizacjach. I to jeszcze w czasach przed pandemią.

Świat nauki też bije na alarm, bo dane odnośnie stanu zdrowia psychicznego współczesnych ludzi z roku na rok pogarszają się. Według najnowszych danych Światowej Organizacji Zdrowia na depresję cierpi aż 1,5 mln Polaków. Na świecie chorych jest 320 mln osób. Według prognoz WHO jeszcze w tym roku depresja będzie na drugim miejscu wśród najczęstszych chorób na świecie, a do 2030 roku – na pierwszym. Według raportu NFZ z 24 lutego 2020 roku, w 2019 roku leki przeciwdepresyjne – zarówno te na receptę, jak i te bez recepty – wykupiło aż 3,5 mln Polaków. Gdy czytam wyniki wielu międzynarodowych badań na ten temat przypominają mi się słowa Victora Frankla, psychiatry, więźnia obozów koncentracyjnych. Przewidywał, że XXI wiek będzie czasem pustki egzystencjalnej. Człowiek w tempie zmian technologicznych po prostu nie nadąża. To między innymi dlatego strategie wellbeingowe przede wszystkim wymagają tworzenia długoterminowych działań w zakresie budowy kultury organizacyjnej uwzględniającej wielowymiarowe podejście człowieka we wszystkich jego rolach życiowych.

bEKNWchI

Być zauważonym

W konkursie “Firma Przyjazna Rodzinie,/Firma Przyjazna Człowiekowi” wyróżniamy tych pracodawców, którzy patrzą szeroko, dostrzegają wagę dobrze funkcjonującej rodziny dla całego ekosystemu społecznego i wiedzą, że są zwyczajnie jego częścią i mają na niego duży wpływ. Waldemar Skorupka, C-level menedżer z wieloletnim stażem, zarządzający wieloma firmami z branży spożywczej, będący członkiem Jury Konkursu i wykonawcą wyjątkowej statuetki z kilkusetletniego dębu, którą otrzymają już początkiem przyszłego roku trzy finałowe firmy, uważa, że strategie wellbeingowe powinny odzwierciedlać prawdziwe potrzeby pracowników, aby były spójne i autentyczne. Bazując na doświadczeniu w zarządzaniu tysiącami pracowników uważa, że największą potrzebą człowieka jest bycie zauważonym. Chodzi o poczucie akceptacji, a w konsekwencji o miłość. Uznanie to potwierdzenie tego, że ktoś nas kocha. Może się wydawać, że to nadmiarowe słowa w biznesie. Ale w podobnym tonie wypowiada się wielu światowych liderów. John Maxwell powiedział kiedyś, że w zarządzaniu jest cienka granica, i że jeśli nie kochasz swoich ludzi, to będziesz nimi manipulował. A Max Scheler, filozof, pisał kiedyś, że “najpierw idzie miłość, a poznanie idzie za miłością, ciekawością.

Konkurs jest więc papierkiem lakmusowym tego, jakie obszary naprawdę potrzebują uwagi, a głównym zadaniem menedżerów w firmach powinno być poznawania tych obszarów. Wtedy wellbeing przestaje być tylko piarową wydmuszką, a nie tylko miejscem rozdawania benefitów, ale przestrzenią, w której człowiek może rozwijać się, wzrastać: i jako pracownik, i jako człowiek.

A czego dziś w przedświątecznym czasie potrzebują pracownicy? Powszechne przejście na tryb pracy z domu, niekończące się telekonferencje i jeszcze większa dynamika pracy sprawia, że czujemy potężne zmęczeni i chcemy … odpoczynku.

Potrzebujemy chwycić trochę więcej przestrzeni dla siebie, aby wrócić do podstaw, do tradycji, do korzeni. Bo jak mówił Ks. Tischner: “Wszystkie drogi człowieka przez świat mierzą się odległością od domu”.

tekst: Zofia Dzik, impact inwestor, innowator, prezes Instytutu Humanites, pionier fintech w obszarze direct insurance, członek wielu rad nadzorczych spółek giełdowych.http://zofiadzik.com/ i https://www.humanites.pl/

Artykuł sponsorowany

bEKNWcia