Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartosz Chochołowski
|

Dlaczego umowa śmieciowa może cieszyć? Bo jest

0
Podziel się:

O zagrożeniach ze strony Donalda Tuska pisze Bartosz Chochołowski.

Dlaczego umowa śmieciowa może cieszyć? Bo jest
bECrxQFx

Jedynym minusem pozytywnych danych z rynku pracy jest to, iż za chwilę będziemy słuchać Donalda Tuska mówiącego o tym, jak to on zapewnił pracę bezrobotnym dotąd rodakom. Gdyby nie ten przykry szczegół, to tylko się cieszyć. Tym bardziej, że też prognozy są obiecujące.

Nie można powiedzieć, że jest dobrze - jest po prostu nieco lepiej. W grudniu osób bez pracy tylko nieznacznie przybyło, choć to sezon na bezrobocie. Ekonomiści pytani przez Money.pl twierdzą, że nowych miejsc pracy będzie przybywać w tempie dwuprocentowym.

bECrxQFz

Dane, prognozy, komentarze - czytaj raport Money.pl

Udział rządzących w zwiększaniu miejsc pracy jest minimalny. Tak naprawdę chodzi tylko o to, aby niczego nie psuli. Historia pokazuje, że nie mają znaczenia rządowe programy dla młodych, starszych, ani zachęty dla pracodawców - tylko wzrost gospodarczy sprawia, że więcej osób ma pracę i rosną pensje.

Premier tymczasem zapowiada majstrowanie przy rynku pracy. Choć intencje są wspaniałe - zlikwidowanie umów śmieciowych - to obawy istnieją duże, że wyjdzie jak zwykle. Tym bardziej, że nagły wzrost empatii dla części społeczeństwa bez stabilnego zatrudnienia wynika - można domniemywać - ze zbliżającego się wyborczego maratonu, a nie z czystego odruchu serca. Na pomoc uciemiężonym premier miał sześć lat, a przypomniał sobie o nich dopiero w sytuacji, gdy dziury budżetowej nie może zasypać a wybory do Europarlamentu i do samorządów za pasem.

Choć przepytani przez Money.pl ekonomiści twierdzą, że realizacja zapowiedzi Donalda Tuskazbyt mocno nie zepsuje rynku pracy, to różnie może być. O niskim bezrobociu decydują bowiem - poza dobrą kondycją gospodarki - niezbyt restrykcyjne przepisy Kodeksu pracy. Przepisy dobrze chroniące zatrudnionych na etacie dobrze chronią zatrudnionych na etacie, ale jednocześnie zamykają drogę do stałego zatrudniania pozostałym.

bECrxQFF

Mam etat i to co piszę jest wbrew pozorom przeciwko moim interesom. Jednak mam też doświadczenia z umowami śmieciowymi, które kiedyś znacznie ładniej były nazywane - kontraktami. Paradoksalnie, gdy podpisywałem taki kontrakt, czy też śmieciówkę, byłem bardzo zadowolony. Był on bowiem uwieńczeniem paru lat pracy bez żadnej umowy. Zadowolony byłem, że przynajmniej zacznie przysługiwać mi opieka lekarska, bo zacząłem mieć odprowadzanie składki do kasy chorych, której następcą jest dzisiejszy NFZ.

Nie twierdzę, że śmieciówki to jakiś szczyt szczęścia - ludzkość (przynajmniej w naszej części świata) po to przeszła ewolucję i kilka rewolucji, żeby jej przedstawiciele mogli w miarę godnie pracować na etatach i mieć choć minimalne świadczenia socjalne. Jednak umowa o pracę nie może być tożsama ze związkiem na dobre i na złe. W czasach, gdy wchodziłem na rynek pracy, bezrobocie było na zbliżonym co dziś poziomie, ale tendencja odwrotna. Gospodarka się nie rozwijała i odsetek osób bez pracy szybo rósł aż dobił do niemal 20 procent. Kodeks pracy był znacznie sztywniejszy niż dziś i pracując bez umowy, później na kontrakcie, nazywałem siebie ofiarą Kodeksu pracy. Świetnie chronił moich starszych stażem kolegów, ale skutecznie bronił dostępu do etatów nowym chętnym.

I żeby dziś tych ofiar było jak najmniej, to jego zapisy powinny zachowywać złoty środek między interesami pracobiorców, a pracodawców. Tych drugich nie mogą odstraszać. Tak jak inne formy zatrudniania nie mogą odstraszać od zawierania jakichkolwiek umów. Nie żyjemy w idealnym świecie i nigdy nie będzie tak, że każdy absolwent od ręki dostanie umowę o pracę na czas nieokreślony i to jeszcze z wymarzoną przez siebie pensją. Rzecz w tym, aby nie utrudniać tego i żeby czas od wejścia na rynek pracy do otrzymania pełnego etatu był jak najkrótszy. A że po drodze będzie śmieciówka? Lepsza taka umowa niż żadna, a troskliwość rządu skończy się tym, że wróbel z garści wyfrunie, a kanarek pozostanie na dachu.

Autor felietonu jest zastępcą redaktora naczelnego Money.pl

bECrxQGa
dziś w money
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)