Notowania

gospodarka
21.10.2019 09:57

Lotnisko Chopina osiągnęło kres możliwości. Stolicę może uratować Radom

Na Lotnisku Chopina widać już skutki wyczerpania się przepustowości portu: coraz trudniej jest obsłużyć rosnącą rzeszę pasażerów. Tym bardziej konieczne jest wybudowanie lotniska w Radomiu, aby tam przenieść część ruchu z Warszawy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Przez Lotnisko Chopina przewinęło się we wrześniu ponad 1 mln 879 tys. pasażerów

Przez Lotnisko Chopina przewinęło się we wrześniu ponad 1 mln 879 tys. pasażerów, co oznacza wzrost o 3,1. proc. w porównaniu do września ub. roku. Ta informacja wywołała poruszenie w mediach, padały stwierdzenia, że świadczy to o niepokojącym spadku zainteresowania Okęciem, bo w poprzednich latach wzrost liczby pasażerów był dwucyfrowy.

Podobne oceny padały w odniesieniu do danych za trzy kwartały 2019 roku, gdyż w okresie od stycznia do września Lotnisko Chopina obsłużyło ponad 14,3 mln osób, czyli „tylko” o 4,8 proc. więcej niż w tym samym okresie 2018 roku.

Te liczby miałyby świadczyć o tym, że stołecznemu portowi nie grozi paraliż z powodu wyczerpania przepustowości.

Więcej samolotów Chopin nie przyjmie

Mariusz Szpikowski, prezes Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” (PPL), które jest właścicielem Lotniska Chopina ocenia, że lotnisko już dziś osiągnęło szczyt swoich możliwości:

– Mniejsza dynamika wzrostu ruchu lotniczego w 2019 roku w stosunku do lat poprzednich wynika z wyczerpania przepustowości zarówno środowiskowej jak i infrastrukturalnej w godzinach szczytu -wyjaśnia Szpikowski.

Jak to rozumieć? W godzinach szczytu nie da się już „upchnąć” więcej startów i lądowań (limit to 42 operacje na godzinę), a inne pory odlotów i przylotów są mniej popularne wśród linii lotniczych, ale i tak zapełnione niemal w 100 proc. Co więcej, nawet dobowa przepustowość (600 operacji) jest często wyczerpana.

Sytuację na Okęciu komplikuje także rosnący ruch przesiadkowy, gdyż takie połączenia są obsługiwane przez samoloty szerokokadłubowe (np. Boeing 787 Dreamliner), które wymagają do obsługi większej infrastruktury, w tym bardzo rozwiniętych siatek zasilających. Ponadto, „moce” Lotniska Chopina ograniczają prowadzone na lotnisku inwestycje: przebudowa stref terminalowych i dróg startowych.

Radom coraz bardziej potrzebny

– To, co widzimy na Lotnisku Chopina potwierdza słuszność strategii przyjętej przez PPL zbudowania portu uzupełniającego dla Warszawy w Radomiu – zaznacza Mariusz Szpikowski. - Skoro bowiem już teraz Okęcie działa na granicy możliwości, to z roku na rok sytuacja tylko będzie się pogarszać i jeśli szybko nie zostanie przeniesiona część ruchu lotniczego poza Warszawę, to w pewnym momencie Lotnisko Chopina przestanie zwiększać częstotliwość istniejących połączeń nie mówiąc już o otwieraniu nowych kierunków, co uderzyłoby zwłaszcza w możliwości rozwojowe LOT-u. dodaje szef PPL.

Radom ma obsługiwać 3 mln pasażerów rocznie (z możliwością zwiększenia przepustowości do 9 mln). Pierwsze samoloty mają odlecieć z nowego lotniska już pod koniec przyszłego roku.

Tagi: gospodarka, wiadomości, marusz szpikowski, ppl, lotnictwo
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-10-2019

SusłowChcecie przenieść stolicę do Radomia?

21-10-2019

123WJest Łódź i Modlin nie wykorzystane

21-10-2019

omga Modlin???

Rozwiń komentarze (19)