Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gospodarka
12.11.2019 15:03

Miliony obsłużonych pasażerów. Po 85 latach Lotnisko Chopina potrzebuje alternatywy

Od 11 tys. pasażerów w pierwszym roku funkcjonowania do ponad 17 mln w roku ubiegłym. Lotnisko Chopina świętuje 85-lecie, a jego właściciel – Polskie Porty Lotnicze – zastanawia się co dalej. Rozwiązaniem problemu przepełnionych terminali ma być zmodernizowany port w Radomiu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Lotnisko Chopina obsługuje dziś 7 połączeń krajowych i 112 zagranicznych. W ubiegłym roku przez lotnisko przewinęło się aż 17,7 mln pasażerów.

Pierwsze lotnisko w Warszawie powstało już w 1910 r. na dzisiejszym Polu Mokotowskim. Wystarczyło jednak kilkanaście lat, by port okazał się za ciasny (ta tendencja już na stałe wpisze się w lotniskową rzeczywistość stolicy).

Rosnące zainteresowanie pasażerów wymusiło na ówczesnych władzach stolicy zakup 460 ha gruntów w okolicy osady Okęcie. Pierwszą łopatę pod ówczesny Centralny Port Lotniczy budowlańcy wbili w 1925 r. Prace zakończyły się osiem lat później i pochłonęły 10 mln zł.

Lotnisko w kwietniu 1934 r. otworzył prezydent Ignacy Mościcki. W pierwszym roku działalności nowy port obsłużył blisko 11 tys. pasażerów. Warszawa miała wówczas regularne połączenia z 6 krajowymi i 17 zagranicznymi lotniskami. Ze stolicy można było polecieć do Palestyny czy Bejrutu. Plany uruchomienia połączeń transatlantyckich pokrzyżowała II wojna światowa. Bomby spadły na Okęcie już pierwszego dnia walk.

Z Warszawy do Kopenhagi

W czasie wojny na terenie lotniska funkcjonowały niemieckie szkoły lotnicze oraz zakład naprawczy maszyn Luftwaffe. Przez cały czas trwania walk infrastruktura lotniska pozostawała nienaruszona, dopiero w styczniu 1945 r. wycofujące się z Warszawy wojska niemieckie zniszczyły pas startowy i okoliczne zabudowania.

Odbudową portu zajęły się Polskie Linie Lotnicze LOT.
W ciągu dwóch lat postawiono prowizoryczny budynek dworcowy z wieżą kontroli, a także wybudowano betonowy pas startowy i płytę postojową. Początkowo Warszawa miała połączenie z lotniskami krajowymi, a do końca lat 40. także m.in. z Belgradem, Berlinem, Kopenhagą, Sztokholmem czy Pragą.

Po odwilży w 1956 r. LOT podpisał umowy na nowe rejsy m.in. z Lufthansą, KLM czy British European Airways do Londynu, Brukseli, Amsterdamu i Berlina.

W 1959 r. powstał Zarząd Ruchu Lotniczego i Lotnisk Komunikacyjnych, którego zadaniem miała być kontrola ruchu lotniczego oraz budowa i eksploatacja lotnisk. Już w pierwszym roku działalności zarząd podjął decyzję o rozbudowie lotniska.

Budowa nowego obiektu według projektu Krystyny i Jana Dobrowolskich ruszyła w 1964 r. Międzynarodowy Dworzec Lotniczy miał przyjmować około 2 mln pasażerów rocznie. Obsługa otwartego pięć lat później portu pierwszy milion pasażerów odprawiła w 1971 r.
Po przeciwnej stronie lotniska zaczęło działać Centrum Kontroli Ruchu Lotniczego wraz z wieżą kontroli lotniska.

Londyn? Nie ma takiego miasta

2 mln pasażerów rocznie szybko okazało się liczbą niewystarczającą, a dotychczasowy obiekt zbyt mały. W 1975 r. przeniesiono do nowych lokalizacji część administracyjno-biurową. Cztery lata później pasażerowie zaczęli być odprawiani w tzw. „hali fińskiej” (późniejszy terminal Etiuda). To w tym budynku były kręcone sceny do „Misia” Stanisława Barei.

Po zakończeniu stanu wojennego liczba pasażerów rosła z roku na rok.

W 1986 r. rząd zdecydował o budowie nowego terminala pasażerskiego o przepustowości 3,5 mln osób rocznie. Budowa ruszyła w 1990 r. i trwała dwa lata. Pierwsi pasażerowie przylecieli z Aten, Bankoku, Dubaju i Nowego Jorku. Wylatujący mieli do dyspozycji 26 stanowisk odprawy biletowo - bagażowej.

W 1993 r. stołeczny port obsłużył blisko 2,2 mln podróżnych, a sześć lat później – już 4 mln.

Ciągły wzrost pasażerów wymuszał kolejne zmiany, w tym m.in. zwiększenie liczby stanowisk odprawy biletowo - bagażowej. Przepustowość portu wynosiła już wówczas 5,5 mln pasażerów rocznie.

W 2004 r. ruszyła kolejna rozbudowa. To wtedy otwarto terminal „Etiuda”, a rok później terminal VIP Aviation (dziś Terminal General Aviation) dla małych samolotów biznesowych.

W 2006 r. pasażerowie zaczęli korzystać z poziomu przylotów Terminala 2, a dwa lata później z poziomu odlotów. Po połączeniu obu terminali powstała hala o długości 725 m.

Od 2012 r. poprawił się także dojazd do lotniska za sprawą nowej stacji kolejowej Warszawa – Lotnisko Chopina. Stacja jest połączona z terminalem.

„Lotnisko na Okęciu przez lata zostało otoczone przez miasto. Z tego powodu nie ma już terenu i nie ma możliwości, aby bardziej rozbudować port, czy dobudować kolejną drogą startową. Przedwojenny układ krzyżujących się dróg startowych dodatkowo ogranicza przepustowość” – mówi Piotr Rudzki, rzecznik prasowy Lotniska Chopina.

Start z Radomia opóźniony

Niestety Lotnisko Chopina po raz kolejny osiągnęło kres swoich możliwości.

Port obsługuje dziś 7 połączeń krajowych i 112 zagranicznych. W ubiegłym roku przez lotnisko przewinęło się aż 17,7 mln pasażerów. W kolejnych latach liczba ta będzie rosła.

Prognozy mówią o 100 mln pasażów na wszystkich lotniskach w kraju w 2035 r.. Samo Mazowsze w 2030 r. ma obsługiwać 42 mln podróżnych.

Już dziś w godzinach szczytu nie ma szansy na zwiększenie liczby startów i lądowań (limit wynosi 42 operacje na godzinę). Sytuację dodatkowo komplikuje rosnący ruch przesiadkowy realizowany przez samoloty szerokokadłubowe, do obsługi których potrzeba bardziej rozbudowanej infrastruktury.

Niezależnie od budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (węzła przesiadkowego między Warszawą i Łodzią), który nie będzie w stanie przejąć całego ruchu, Lotnisko Chopina potrzebuje modernizacji.

Ratunkiem dla przepełnionych terminali ma być prowadzona przez PPL budowa lotniska uzupełniającego w oddalonym o niespełna 100 km Radomiu.

„Popyt na podróże lotnicze stale rośnie, a możliwości Lotniska są już na wyczerpaniu. Radom, jako port komplementarny na Mazowszu jest idealny do przejęcia ruchu czarterowego i niskokosztowego z Warszawy. Taki ruch uwolni w stołecznym porcie część przepustowości, która jest konieczna do wypracowania masy krytycznej dla CPK” – dodaje Piotr Rudzki.

Tamtejszy port ma obsługiwać loty czarterowe i tanich linii, tranzyt zostanie w Warszawie.
PPL mówi o obsłudze 3 mln pasażerów rocznie z możliwością zwiększenia przepustowości do 9 mln.

W Radomiu trwają prace przy wydłużeniu pasa startowego z 2 do 2,5 km, powstanie też nowoczesny terminal o powierzchni 30 tys. m2. Prace miały potrwać do końca 2020 r., ale zapaść na rynku budowlanym i brak rąk do pracy sprawił, że firmy, które miałby stanąć do przetargu, nie chcą podjąć się tego zadania w tak krótkim czasie.

To oznacza, że port w Radomiu osiągnie swoją docelową przepustowość w 2022 roku. Do tego czasu pasażerowie będą musieli zmagać się z coraz ciaśniejszym lotniskiem w sercu stolicy.

Tagi: gospodarka, wiadomości, CPK, budowa cpk
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-11-2019

RadekCiekawe jestem na lotnisku 3 razy w miesiącu jak przelatuje te lotnisko jest puste jak wymarłe stoją dwa samoloty na płycie nie wiem o co chodzi … Czytaj całość

12-11-2019

ErMyślałem że mamy lotnisko w Berlinie...

13-11-2019

Ciekawskiodleglosc z Radomia do Warszawy to 105 kilometrow szosa a pociagiem ponad 2 godziny. Wole Okecie, bez przesady jakos nie czuje ani ciasnoty ani … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (25)