Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

#moneypomaga. Żeby wygrać, trzeba grać!

Reklamowe hasło wszech czasów. Każdego dnia przekonuję się o jego absolutnej prawdziwości. Dlatego chciałbym Państwu opowiedzieć o mojej grze w Twórczywo, o którym już słyszeliście lub na pewno wkrótce usłyszycie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Artykuł powstał we współpracy z firmą Twórczywo.

To jest artykuł w ramach akcji #moneypomaga. Mierzysz się z kryzysem? Zgłoś swoją firmę i wypromuj ją na łamach money.pl. Szczegóły akcji znajdziesz tutaj.

Twórczywo powstało ponad 8 lat temu jako hobby mojej żony – po godzinach, dla przyjemności i w zasadzie pro bono, jak większość tego typu rękodzielniczych przedsiębiorstw. Na szczęście los – poprzez mojego dyrektora – wręczył mi niedługo potem wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym, kończąc tym samym trwający 4 lata epizod pracy na etacie. W podobnej sytuacji znalazł się też mój kolega z zespołu – Mikołaj. Jeden krótki spacer Wałem Miedzeszyńskim i rozmowa dały nam wiarę w to, że Twórczywo może być dla nas czymś znacznie więcej niż zabawą, że ma energię i potencjał, ale przede wszystkim, że mamy ją my, niemający w tamtym czasie wiele więcej. Nie pozostawało nam zatem nic innego, jak – parafrazując pana Władysława – założyć wielką fabrykę.

Pożar goni pożar

Wielką fabryką było na początku moje mieszkanie na Mokotowie i przynależąca do niego, własnoręcznie zaadaptowana piwnica. Zaplecze technologiczne zawdzięczaliśmy mojemu teściowi, który użyczał nam swojej frezarki CNC. Na niej wycinaliśmy pierwsze Ledony i ją właśnie strawił pierwszy pożar, który zmusił nas do wyprowadzki i wzięcia w leasing własnej frezarki.
W nowym miejscu (z pierwszym pracownikiem!) nie zagrzaliśmy długo miejsca, bo wynajmujący po pół roku z nas zrezygnował.
Ponowna przeprowadzka - tym razem do podwarszawskich Michałowic. Piękna pracownia, pokryta bluszczem, kolejni pracownicy i… kolejny pożar. Szczęśliwie byliśmy ubezpieczeni, a ubezpieczyciel wywiązał się z umowy. Tym sposobem zostaliśmy zmotywowani do trzeciej i jak na razie ostatniej przeprowadzki.

Artystyczny azyl

Nasz Zakład w Raszynie stał się azylem dla artystycznych dusz szukających pracy w przyjaznych warunkach. Jest też miejscem, które co miesiąc opuszcza ponad sto wykonanych z największą starannością, często niepowtarzalnych Ledonów, które pomagają innym biznesom być widocznymi, dają radość jako prezent urodzinowy, nadają klimat biurom i scenografiom filmowym, rozświetlają dziecięce pokoje i sale weselne.
Pomysł na ich wykonanie był prosty i sprowadzał się do wykorzystania znanych w reklamie materiałów w nieznany sposób.
Najważniejszy był jednak design, za który od początku odpowiada w Twórczywie Mikołaj. W ten sposób udało nam się stworzyć doskonałą alternatywę dla klasycznych, szklanych neonów z gazem, do których coraz chętniej i z coraz większą nostalgią zaczęła w tamtym czasie powracać Warszawa, a w ślad za nią cała Polska. Zaczął się neonowy boom, do którego przykładamy się w miarę naszych możliwości i na nim budujemy naszą firmę.

Ledon dla marki Adidas, fot. Natalia Kontraktewicz

Bez korporacyjnego zadęcia

Budujemy na nim i na najlepszych na świecie ludziach, którzy przyszli do Twórczywa frezować, projektować, składać, pakować i wysyłać w świat nasze Ledony. My w zamian staramy się codziennie, by Twórczywo było dla nich najlepszym na świecie miejscem pracy, do którego przychodzą z radością i nie zerkają co chwila na zegarek, odliczając minuty do wyjścia.

Prowadzimy biznes bez korporacyjnego zadęcia, bez sztucznych nakazów, zakazów i wymogów. To niepopularny model, ale wcale nas to nie zniechęca. Wręcz przeciwnie, bo każdego dnia widzimy efekty, jakie przynosi nasze podejście do ludzi – zarówno pracowników, jak i klientów. Bo podejście do klienta, to prawdziwa perła w koronie Twórczywa.

Paradiso - Ledon Paprocki & Brzozowski, projekt Ledonu Arek Vez

Chwalimy się tym, bo w łaknącej usług na wysokim poziomie Polsce wprowadzamy zupełnie nową jakość, ucząc się od najlepszych.
Dlatego Twórczywo to znacznie więcej niż piękne Ledony do mieszkania, restauracji czy na event, to doświadczenie i relacja, która przynosi mnóstwo frajdy i satysfakcji obu stronom, o czym mogą zaświadczyć nasi klienci, bardzo pozytywnie komentujący nasze poczynania.
Pozwala nam to rosnąć, rozwijać się i poszerzać pole działań. W trzy lata zamieniliśmy piwnicę w całkiem dużą halę. Cieszy nas to, że zagraliśmy na własnych zasadach i że na razie wygrywamy.

Autor: Michał Zakrocki

Oprac. Krzysztof Olszewski

Artykuł powstał we współpracy z firmą Twórczywo.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-06-2020

Wyskocz na!Tak tak tak! Dokładnie tak też było z naszą wspólną przygodą Twórczywa z Wyskocz na! Najwyższy poziom przyjemności ze wspólnego kontaktu i pracy nad … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (1)