Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gospodarka
15.09.2020 13:16

Płaca minimalna w górę. "To oznacza skokowy wzrost bezrobocia"

Pierwszy kwartał przyszłego roku oznacza duży wzrost bezrobocia oraz szarej strefy - twierdzi w rozmowie z money.pl prof. Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan. Powód? M.in. przyjęta we wtorek przez rząd podwyżka płacy minimalnej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pexels)
Wyższa płaca minimalna oznacza zwolnienia. Tak twierdzą pracodawcy (Fot: Elevate)

Rząd zadecydował, że w przyszłym roku płaca minimalna wyniesie 2800 złotych, a stawka godzinowa - 18,30 zł brutto.

Wtorek był ostatnim możliwym terminem, by taką decyzję podjąć. 15 września rząd musi bowiem przedstawić propozycję płacy minimalnej. Tego wymaga ustawa, jeżeli w Radzie Dialogu Społecznego nie dojdzie do porozumienia. A jak informowaliśmy w money.pl, w tym roku o zgodę pracodawców, rządu i związkowców było szczególnie trudno.

Podwyżka - co nie może dziwić - bardzo cieszy związkowców. Mówił o tym we wtorek w programie "Money. To się liczy" rzecznik "Solidarności" Marek Lewandowski. Zresztą to właśnie przewodniczący "S" Piotr Duda jako pierwszy zaproponował kwotę 2800 zł.

Płaca minimalna zależna od regionu? "Firmy uciekałyby do mniejszych miejscowości"

- Gdyby przyjmować tylko postulaty pracodawców, to dziś płaca minimalna wynosiłaby 1409 złotych - mówił przedstawiciel związkowców. I był przeciwny regionalizacji najniższej krajowej.

Jego zdaniem w porównaniu z innymi krajami wciąż wypadamy blado i jeszcze sporo pozostało do poprawy.

Pracodawcy straszą bezrobociem

Innego zdania jest prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, czyli organizacji zrzeszającej pracodawców. On stoi więc po drugiej stronie rynku pracy oraz tego tradycyjnego sporu o wysokość wynagrodzeń.

To przecież firmy będą musiały znaleźć więcej pieniędzy na pensje dla pracowników. Przypomnijmy, że oprócz samej pensji dochodzą jeszcze składki, przez co podwyżka na poziomie 200 złotych brutto oznacza 240 złotych więcej kosztów w przeliczeniu na jednego pracownika.

Jeśli przyjmiemy, że płacę minimalną otrzymuje w Polsce 1,7 mln osób (takie są ostatnie szacunki), to firmy co miesiąc na pensje i składki wydadzą o 400 mln zł więcej. Rocznie jest to już prawie 5 mld zł dodatkowych kosztów w firmach.

- Proszę pamiętać, że jesteśmy w bardzo szczególnych okolicznościach - zwraca uwagę Męcina. Chodzi oczywiście o konsekwencje, które w firmach spowodował kryzys koronawirusowy.

W przyszłym roku trzeba będzie spłacić pożyczki, otrzymane na przykład w ramach tarczy PFR. - Do tego podwyżka płacy minimalnej i zapowiadana przez rząd kwestia pełnego ozusowania umów zleceń - wylicza ekspert.

Firmy wejdą więc w nowy rok ze sporymi zobowiązaniami, a do tego ze znacznie wyższymi kosztami.

- To będzie szok dla wielu firm, szczególnie tych mikro i małych - podkreśla.

Co to oznacza? - Możemy spodziewać się skokowego wzrostu bezrobocia na początku przyszłego roku. Do tego wielu pracodawców przejdzie do szarej strefy - dodaje prof. Jacek Męcina.

Dostrzega jednak jeden pozytyw całej sytuacji. - Cieszę się, że rząd wycofał się z zapowiadanej podwyżki do 3 tys. zł. Tego wiele firm mogłoby po prostu nie przetrwać - puentuje Męcina.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-09-2020

GoscWawaPraca z mniej niż 1000 EUR na rękę w Unii Europejskiej, w której też jest Polska to faktyczne bezrobocie. Żeby na terenie UE utrzymać się na … Czytaj całość

15-09-2020

2800 zł bruttonadal nikt nie mówi o tym, że wraz ze wzrostem najniższej krajowej nie wzrastają inne płace co prowadzi od kilku lat do spłaszczenia płac

15-09-2020

lolNo to inflacja nam bryknie do góry super. Pozwalajmy się dalej okradać z oszczędności bo tak, wyższa inflacja to mniej warte oszczędności.

Rozwiń komentarze (671)