W trakcie pierwszego czytania widziałem jak niektóre twarze bledły. SLD krytykuje projekt ustawy o CBA, bo wie, którzy z członków ich partii są zamieszani w afery – podkreśla szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Tymczasem SLD nazywa nowe służby policją polityczną.
Główne zarzuty dotyczące ustawy jakie podnosi SLD to zapis o gromadzeniu i przechowywaniu danych wrażliwych oraz nakładany na przedsiębiorców obowiązek współpracy z biurem antykorupcyjnym.Ustawa o CBA przewiduje gromadzenie danych wrażliwych takich jak wiek, wyznanie, orientacja seksualna, czy przynależność partyjna i kariera polityczna
„Jeżeli ten urząd powstanie to będzie naruszał prawa i wolności obywatelskie. Dlatego protestujemy’’ – mówi portalowi Money.pl poseł SLD - Ryszard Kalisz. Pis odpiera te zarzuty i odpowiada, że to co podnosi SLD wynika z nieznajomości prawa i przepisów.
Zdaniem Kalisza, przygotowany przez PiS projekt zakłada powołanie instytucji, która - jak powiedział - "może zagrozić demokracji w Polsce". "Jedna partia będzie mogła kontrolować wszystkie pozostałe" – ocenia i dodaje, że za pośrednictwem CBA Jarosław Kaczyński będzie mógł wiedzieć wszystko o pozostałych partiach, także o koalicjantach.
PiS odpiera te zarzuty podkreślając, że ścisłego obowiązku współpracy z biurem antykorupcyjnym nie będzie, a dane wrażliwe w sytuacji gdy osoba okaże się niewinna będą niszczone.
Głosowanie w sprawie utworzenia tej instytucji ma się odbyć w Sejmie w piątek.