Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
stoczniowcy
29.04.2009 13:06

Zamieszki w Warszawie. Demonstranci starli się z policją

Na ulicach stolicy protestowali kolejarze i stoczniowcy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Adam Warżawa)

aktualizacja 19:20

Na ulicach stolicy protestowali kolejarze i stoczniowcy. Doszło do starć z policją. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego.

Protest kolejarzy pod Pałacem Kultury, gdzie trwa kongres Europejskiej Partii Ludowej, rozpoczął się krótko po południu. Około 17. na miejsce dotarli związkowcy ze Stoczni Gdańsk, którzy też zamierzali głośno manifestować swoje niezadowolenie z polityki rządu. Demonstranci detonowali petardy i palili opony. Spalili również kukłę premiera. Jak podaje TVN24 - doszło do starć. Trzech policjantów jest rannych, jeden ze stoczniowców dostał ataku padaczki.

Związkowcy domagają się by rząd wspomógł kolej i zapobiegł grupowym zwolnieniom. Stoczniowcy, zanim wyruszyli na Warszawę, zdecydowali się jeszcze po drodze załatwić kilka spraw. Kilkadziesiąt osób pikietowało rano przed gdańskim sądem, gdzie odbywała się rozprawa jednego ze stoczniowców o... zniszczenie kłódki na bramie stoczniowej.

Chodzi o wydarzenia z jesieni zeszłego roku. Pracownicy stoczni gdańskiej przecięli kłódkę na historycznej bramie nr 2 i - wbrew zakazowi zarządu - wyprowadzili z terenu stoczni gdańskiej wózek elektryczny. Na wiecu byli obecni Jarosław Kaczyński, Jacek Kurski i Janusz Śniadek. Prezes PiS w pewnym momencie stanął na wyprowadzonym wózku i krzyczał: _ Nie podnoście ręki na stocznię, bo to znaczy, że podnosicie rękę na Polaków. _

Przecięcie kłódki przez jednego ze stoczniowców - Karola Guzikiewicza - nie spodobało się prezydentowi Gdańska. Paweł Adamowicz postanowił wytoczyć Guzikiewiczowi sprawę za zniszczenie kłódki. Stoczniowcy przybyli dziś pod siedzibę sądu okręgowego w Gdańsku, w którym odbywała się rozprawa.

Okazało się jednak, że prezydent Gdańska odstąpił od ścigania robotnika, który zniszczył kłódkę. - Należało się to Karolowi - komentowali stoczniowcy. Ale decyzja prezydenta w niczym mu nie pomoże. Przed wyjazdem do Warszawy, stoczniowcy pojechali pod ratusz, gdzie protestowali przeciwko prezydentowi.

Związkowcy chcą zamanifestować w Warszawie swój sprzeciw wobec decyzji Komisji Europejskiej dotyczących Stoczni Gdańskiej. Mimo, że znalazła ona inwestora, Bruksela wciąż ma uwagi do programu restrukturyzacji.
_ _

Pytania KE dotyczą głównie dodatkowej pomocy publicznej, wykorzystania pieniędzy na inwestycje, a także szczegółowego harmonogramu zamykania pochylni. - Jest źle - coraz więcej ludzi jest zwalnianych. Jeśli od nas żąda się zamkniecia pochylni... Co to za stocznia, która nie ma pochylni? - pytają retorycznie związkowcy jadący do Warszawy.

Resort skarbu przesłał pod koniec lutego KE odpowiedzi na jej pytania w sprawie restrukturyzacji. Jeśli jednak Bruksela odrzuci program, stoczni Gdańsk grozi bankructwo.

Tagi: stoczniowcy, wiadomości, gospodarka, polityka, najważniejsze
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz