Notowania

Porażka nawadnia pustynię

Dzisiejszy Izrael to niemal idylliczny obrazek kraju technologicznych jednorożców. Jednak to nie efekt zrywu narodowego czy przypadek a dobrze i cierpliwie zaprogramowany sukces.

Podziel się
Dodaj komentarz
(AdobeStock)

- Co mówią izraelskie matki swoim dzieciom? Zwykle powtarzają, im, że są geniuszami i mają podbić świat. A jak się nie uda? Mówią, żeby próbowali raz jeszcze, świat zaraz się na nich pozna. Ani razu nie pada tu słowo porażka. Oto właśnie podwaliny startupowego ekosystemu w Izraelu – przekonuje Ron Prosor, jeden z najbardziej aktywnych izraelskich dyplomatów, głoszący przekonanie, że izraelski sen o „startup nation” zaczął się w późnych latach 80. w głowach dzisiejszych 50-60-latków.

Dziś Izrael to ojczyzna takich jednorożców jak działający na polu pojazdów autonomicznych MobilEye (wartość rynkowa ponad 15 mld USD), Check Point (sektor cybersecurity, wyceniany na prawie 20 mld USD) czy Gett, rywal Ubera, którego wartość szybko przebiła 1,5 mld USD. Jednak buchająca dynamiką Silicon Wadi (z arabskiego – pustynia) nie zawsze tętniła technologiami i życiem. 35 lat temu na rejony wokół Tel-Avivu mówiło się jak o ziemi „bez mleka, miodu i pieniędzy”.

Inżyniera napływowa

- Dziś to jest oczywiste, że Izrael stał się supermarketem technologii, mamy rozwiązania o których np. Chińczycy wciąż mogą pomarzyć. Ale w początkach Yozmy, rządowego programu VC i przy starcie wysyłania naszych spółek na NASDAQ mieliśmy co najwyżej kapitał ludzki i przekonanie, że porażki to element zwycięstwa – mówi Dan Senor, jeden z autorów bestsellerowej książki „Start-up Nation”, opisującej kulisy przemiany Izraela z kraju rolniczego w kraj, którego 50 proc. eksportu stanowią wysokie technologie.

Kapitał ludzki Izraela z początku był znacznie istotniejszy niż kilkaset milionów dolarów, które zapoczątkowały wykiełkowanie kilkudziesięciu funduszy venture capital, żywiących się kapitałem i ulgami podatkowymi dla inwestorów, oferowanymi m.in. w ramach programu Yozma. Początek lat 90. to boom napędzany prawie milionem imigrantów z krajów upadającego ZSRR. W ich szeregach było m.in. 82 tys. wysoko wykwalifikowanych rosyjskich inżynierów. Ci szybko zasymilowali się na lokalnym rynku pracy, zapewniając kluczowe umiejętności naukowe i informatyczne.

Dryg do wielkości

Oczywiście, na miejscu też przez lata wykuwano startupowy potencjał.

- Przymusowa służba wojskowa Izraela zapewnia wczesne szkolenie w zakresie zaawansowanych technologii i buduje niezwykłe relacje między młodymi, inteligentnymi ludźmi. Do tego kształtuje ich charaktery, nasycając ich najlepszymi cechami w kwestii dyscypliny, przywództwa czy działania pod presją – podkreśla Dan Senor.

W latach 1995-2004 Izrael zwiększył wydatki na badania i rozwój, liczone jako procent PKB, z 2,7% do 4,6%, czyli o wskaźnik wyższy niż w jakimkolwiek innym kraju OECD. Co roku do ekosystemu napływają z publicznych źródeł miliardy dolarów, oliwiące dobrze funkcjonującą maszynę. Dziś Izrael ma największe zagęszczenie start-upów technologicznych na świecie. Przyciągają one więcej dolarów kapitału typu venture na osobę niż jakikolwiek inny kraj - 2,5 razy więcej niż w USA, 30 razy niż w Europie i 300 razy więcej niż w Chinach. To Izrael ma więcej firm technologicznych na NASDAQ niż cała Europa, Japonia, Korea, Indie i Chiny...łącznie. Ron Prosor:

- Dziś Izrael to już coś dużo więcej niż start-upy. Zdrapcie wierzchnią warstwę z Intela, Microsoftu, Google czy Cisco i zobaczysz, że izraelskie talenty i technologie odgrywają tam ważną rolę.

Wszyscy do Krakowa

Dokąd zmierza cyfrowa gospodarka? Żeby się tego dowiedzieć nie trzeba jechać do Krzemowej Doliny Tel-Avivu czy Londynu. 21 i 22 maja Kraków, podczas kongresu Impact’19 stanie samym sercem tygla, w którym realizują się innowacyjne idee i projekty. To wydarzenie, na którym przełomowe start-upy, naukowcy, biznes i politycy mówią tym samym językiem. Impact’19 to 4 sceny, 6 tysięcy gości, 250 speakerów i dziesiątki wydarzeń towarzyszących. Stałymi bywalcami są tam m.in. premierzy jak i ministrowie z Polski oraz szefowie rządowych agencji (np. PFR i NCBR). W tym roku dołączą do nich kluczowi politycy z regionu CEE, w Krakowie pojawią się również wysocy rangą przedstawiciele takich potentatów jak Google, MasterCard, PZU, AstraZeneca, Amgen, Allegro, Orlen, Azoty, Tauron, Grupa Volkswagen, BNP Paribas, ING czy Siemens. Oni wszyscy pokażą swoje pomysły na to, jak przy wsparciu technologii, zmienić świat na lepsze. Impact’19 przyniesie też premiery najnowszych inwestycji, rządowych strategii i kluczowych raportów. Tutaj powstają pomysły i tworzone są projekty, które mają kluczowy wpływ na rozwój cyfrowej gospodarki. perspektywy biznesu. Na Impact’19 dzisiejszy liderzy - wielki biznes, startupy, środowisko naukowe, administracja publiczna - decydują o tym jak będzie wyglądać jutrzejszy świat.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
16-04-2019

Można? Można.Tak jest, jak nauczyciele uczą matematyki i fizyki. :)))

Rozwiń komentarze (1)