Notowania

Analiza Money.pl: Grecja nie zbankrutuje, a Euroland się nie rozpadnie

Wybory w Grecji wygrała partia, która zamierza kontynuować bolesne reformy gospodarcze.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Anna Anagnostopulu/Money.pl)

Inwestorzy mogą odetchnąć z ulgą. Grecja nie wyjdzie ze strefy euro, a w lipcu nie zabraknie w państwowej kasie pieniędzy na wypłaty dla pracowników budżetu i emerytury.

A taka groźba istniała, gdyby powtórne wybory do greckiego parlamentuwygrała koalicja lewicowych partii - SYRIZA. Ostatecznie jednak uzyskała prawie 27 proc. poparcia co przekłada się na 71 miejsc w ławach dla deputowanych. Zwyciężyła natomiast centroprawicowa Nowa Demokracja, która najprawdopodobniej utworzy rząd koalicyjny ze swoim dotychczasowym głównym rywalem PASOK-iem - obie partie będą miały 162 swoich przedstawicieli w 300 osobowym parlamencie. Jest raczej mało prawdopodobne, że PASOK wejdzie do koalicji pod warunkiem uczestnictwa w niej również SYRIZY.

Jest to o tyle istotne, że obie partie zapewniają kontynuację bolesnych reform greckiej gospodarki, na które składa się m.in. obniżka emerytur i płac w budżetówce oraz redukcja zatrudnienia w administracji państwowej. Od tego zaś uzależniona jest wypłata kolejnych transz 130 mld euro pomocy udzielonej Grecji przez tzw. Trojkę (Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Komisję Europejską).

Grecja bankrutuje, strefa euro upada

A pieniądze od tych instytucji są Grekom niezbędne. Według tamtejszego ministerstwa finansów, na rządowych kontach jest obecnie jedynie 2 mld euro, co wystarczyłoby na obsługę wydatków budżetu jedynie do połowy lipca. Później kraj musiałby ogłosić niewypłacalność, bo nie byłby w stanie obsługiwać swojego zadłużenia. Na koniec 2011 roku wynosiło ono 355 mld euro, czyli ponad165 proc. w relacji do PKB. W tej sytuacji Grecja najprawdopodobniej zostałaby przymuszona do opuszczenia eurozony i tym samym powrotu do drachmy.

Podstawowe dane na temat greckiej recesji (w proc.)
2010 2011 2012* 2013*
Zmiana PKB -3,5 -6,9 -5,9 -3,1
Dług publiczny wobec PKB 145 165,4 163,3 168,5
Bezrobocie 12,5 17,6 21,2 21,6

Źródło: Money.pl na podstawie danych DB Research. *Prognoza.

Dla rynków finansowych przyniosłoby to trudne do oszacowania skutki. Pomimo że Grecja odpowiada jedynie za wytworzenie 2,5 procent PKB Eurolandu, to jej faktyczne bankructwo znacznie zwiększyłoby zagrożenie rozpadu całej strefy. Z zadłużeniem przekraczającym ponad 100 proc. w relacji do PKB borykają się także Portugalczycy, Irlandczycy, Włosi, czy Belgowie.

Do tego dochodzą Hiszpanie, którzy choć dług publiczny mają na poziomie poniżej 80 proc. PKB, to jednak borykają się z najwyższym w Unii bezrobociem, przekraczającym 24 procent. Z tego wynikają natomiast kłopoty tamtejszych banków. W kwietniu kredyty na prawie 150 mld euro były nieobsługiwane co najmniej od trzech miesięcy. To ponad 9 proc. ogólnej kwoty, jaką banki pożyczyły Hiszpanom.

Niepokój o kondycję hiszpańskiej gospodarki inwestorzy wyrazili w ubiegłym tygodniu, żądając za pożyczenie pieniędzy na 10 lat rekordowe 7 procent w skali roku. Gdy taki poziom osiągnęły rentowności obligacji dziesięcioletnich Portugalii i Irlandii, kraje te były zmuszone o zwrócenie się o pomoc do Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF), który został utworzony w 2010 roku przez unijne kraje, by pomagać krajom nadmiernie zadłużonym.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/83/m219987.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/w;ktora;strone;pojdzie;grecja;bedzie;kolejna;fala;kryzysu,96,0,1104224.html) W którą stronę pójdzie Grecja? Będzie kolejna fala kryzysu? * W najgorszym scenariuszu złoty gwałtownie stanieje, a na GPW zapanuje panika. Dlatego w niedzielnych wyborach Grecy zdecydują nie tylko o swojej przyszłości. W przypadku Hiszpanii taka akcja byłaby jednak obecnie trudna do zrealizowania. Kraj ten potrzebowałby wsparcia nie kwotą kilkudziesięciu, ale kilkuset miliardów euro. Takimi pieniędzmi EFSF nie dysponuje, bo na jego kontach obecnie znajduje się *250 mld euro. Natomiast bardziej kompleksowy mechanizm pomocy zadłużonym krajom, które nie są w stanie pożyczać już na warunkach rynkowych, ma rozpocząć oficjalnie działanie dopiero od lipca,
a de facto od 2013 roku.

Jeżeli ogromnym problemem byłoby wsparcie dla Hiszpanii, to praktycznie niemożliwe byłoby to w przypadku Włoch. Włoskie zadłużenie wynosi 120 proc. w relacji do PKB, a tamtejsza gospodarka jest większa od hiszpańskiej.

Euforii nie będzie, Grecja to nadal problemTaki scenariusz w najbliższym czasie się raczej nie zrealizuje. W odróżnieniu bowiem od szefa SYRIZY, Alexisa Tiprasa, i przywódca Nowej Demokracji Antonis Samaras i stojący na czele PASOK Ewangelos Wenizelos nie zamierzają zrywać umowy z lutego tego roku, w której Grecja zobowiązała się do gruntownej reformy gospodarki, w zamian za otrzymanie 130 mld euro pomocy do końca 2014 roku.

Długotrwała euforia na rynkach finansowych jest też jednak bardzo mało prawdopodobna. W ciągu najbliższych kilku dni na giełdach dużo więcej do powiedzenia będą mieli kupujący, a euro umocni się do głównych walut.

Pomoże to także złotemu, bo wzrośnie apetyt na ryzyko. W większym stopniu rodzima waluta zyska jednak w stosunku do dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego. Obie te waluty są uważane za jedne z najbezpieczniejszych inwestycji i zawsze w przypadku niepokojów na rynkach zyskują one na wartości.

Zobacz, jak zmieniał się kurs złotego do głównych walut od majowych wyborów w Grecji

Trwałej zmiany nastawienia do inwestowania nie należy się jednak spodziewać. Po pierwsze, większa część inwestorów zakładała, że po wyborach grecki rząd nie tylko powstanie, ale utworzą go partie, które będą respektować postanowienia umowy z Trojką. W w ostatnich dniach była już więc widoczna poprawa nastrojów po majowych spadkach. Do tego zdają sobie oni doskonale sprawę, że wybory w Grecji nic nie rozwiązują, a jedynie zmniejszają zagrożenie realizacji czarnego scenariusza.

A to jest nadal prawdopodobne. Większość Greków w wyborach postawiła na partie, które chcą co najmniej renegocjacji umowy w Trojką. Rząd koalicyjny Nowej Demokracji z PASOK-em, jeżeli powstanie, to tylko dzięki temu, że zgodnie z grecką ordynacją wyborczą zwycięska partia otrzymuje bonus w postaci 50 dodatkowych miejsc w parlamencie. Już teraz słychać głosy z obu tych partii, że zmiany w umowie są niezbędne, o czym jednak nie chcą słyszeć przede wszystkim Niemcy i Francuzi.

Jeżeli zgody z ich strony na to nie będzie w niedalekiej przyszłości w Grecji może dojść do kolejnego przesilenia politycznego co skończy się przyspieszonymi wyborami. W nich jest raczej pewne, że zwyciężyłaby SYRIZA.

Czytaj więcej w Money.pl
Niemcy miękną. Chcą dać Grecji więcej czasu Niemiecki minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle ma dla Grecji ważną propozycję.
"Po tych wyborach rozpocznie się nowa era" Tak przynajmniej zapewnia lider greckiej partii prawicowej Nowa Demokracja Antonis Samaras.
Juncker chce dać Grecji więcej czasu na wdrożenie cięć O ramach czasowych programów oszczędnościowych dla Aten można będzie ponownie porozmawiać.

Antonis Samaras

Tagi: kryzys w grecji, ania i łukasz, kryzys, wybory, pomoc, giełda, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, raport, raporty gospodarcze, porady, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz