Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Daniel Gąsiorowski
|

Bilans Money.pl: W 2005 roku Polska mogła rozwijać się szybciej

0
Podziel się:

Bez względu na wybory i działania polityków gospodarka w minionym roku miała się dobrze. Jedynie wzrost PKB nie dopisał. Nie dość, że był niższy od planowanego, to w dodatku znacznie niższy niż w 2004 roku.

Bilans Money.pl: W 2005 roku Polska mogła rozwijać się szybciej

Bez względu na wybory i działania polityków gospodarka w minionym roku miała się dobrze. Jedynie wzrost PKB nie dopisał. Nie dość, że był niższy od planowanego, to w dodatku znacznie niższy niż w 2004 roku.

Rok rozpoczęliśmy z inflacją rzędu 4 proc., przy celu inflacyjnym, jaki wyznaczyła Rada Polityki Pieniężnej, na poziomie 2,5 proc. Na koniec roku wskaźnik ten oscylował między 1 a 2 proc. inflacji rocznej.

Dużo gorzej jest ze wzrostem gospodarczym. Część ekspertów zwraca uwagę na to, że jest to koszt, jaki ponosimy za podwyżki stóp procentowych w 2004 roku związanych z naszym wejściem do Unii Europejskiej. Rok 2005 przebiegał, więc pod znakiem obniżek stóp procentowych. RPP pięć razy obniżała stopy, w sumie o 1,5 proc.

Po dynamice, z jaką rosła polska gospodarka w 2004 roku pozostało wspomnienie. Rok 2005 był pod tym względem, jednym z gorszych okresów w najnowszych dziejach Polski. W I kwartale 2005 roku dynamika PKB wyniosła zaledwie 2,1 proc. W całym roku wzrost jest oceniany na około 3,4 proc.

Nieco lepiej przedstawia się sytuacja na rynku pracy. Bezrobocie na początku roku 2005 wynosiło 19,4 proc., by pod koniec spaść do poziomu 17,3 proc. Dla porównania na początku 2004 r. mieliśmy bezrobocie na poziomie 20 proc.

„Od początku roku utrzymuje się umiarkowany wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W listopadzie zatrudnienie wzrosło w przedsiębiorstwach o 2,4 proc. rok do roku i była to najwyższa roczna dynamika tego wskaźnika w bieżącym roku. Wskazywałoby to, że sytuacja na rynku pracy nadal ulega stopniowej poprawie” - czytamy w komunikacie po grudniowym posiedzeniu RPP.

Finanse publiczne

Budżet państwa, z jakim szliśmy przez 2005 rok nie był ani ambitny, ani wyborczy - nastawiony na rozdawnictwo - jak obawiała się część obserwatorów. Jedynym ambitnym założeniem zapisanym w ustawie budżetowej, był poziom wzrostu gospodarczego na poziomie 5 proc.

Deficyt budżetowy został wyznaczony na 35 mld zł, czyli ok. 3,7 proc. PKB. „Pomimo obniżenia cyklicznie skorygowanego deficytu sektora finansów publicznych w 2005 roku w porównaniu z 2004 rokiem, w zestawieniu z 2003 rokiem deficyt ten pozostanie znacznie większy. To oznacza, że poprawa sytuacji w finansach publicznych w znacznym stopniu wynika z efektu bazy, tj. znacznie zwiększonego deficytu w 2004 r.” - napisali członkowie RPP w swoim komentarzu do ustawy budżetowej.

W finansach publicznych również doszło do przełomowego wydarzenia, bo coraz bardziej realne stało się przekroczenie progu zadłużenia państwa, po którym nastąpi absolutny zakaz zwiększania deficytu państwa.

„Planowane ograniczenie deficytu budżetowego nie stabilizuje relacji państwowego długu publicznego do PKB. Przewidywany w dokumencie jej wzrost o 2,5 pkt. proc. PKB do poziomu 56,1 proc. PKB w 2005 r. oznacza, przy zachowaniu obecnej definicji długu publicznego, przekroczenie II progu ostrożnościowego.” - pisali członkowie RPP.

Stabilne finanse państwa stanowią podstawowy warunek trwałego wzrostu gospodarczego i nie zmienią tego ani najbardziej przemyślne kotwice, ani sztuczki księgowe z zaliczeniem składek OFE do sektora publicznego. To jednak wyzwanie, z jakim rząd zmierzy się najwcześniej w końcówce roku 2006.

W chwili obecnej największe zagrożenie dla stabilnego rozwoju polskiej gospodarki płynie ze świata polityki i finansów publicznych. Jeżeli politycy przyjmą zasadę lekarza: „przede wszystkim nie szkodzić”, to o wzrost gospodarczy, hossę na giełdzie i spadek bezrobocia możemy być spokojni.

ZOBACZ TAKŻE INNE PODSUMOWANIA MONEY.PL:

giełda
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)