Notowania

budżet
07.12.2011 05:55

Oto budżet na 2012 rok. Sprawdź jak uderzy cię po kieszeni

Okazało się, że w kasie państwa zabraknie 9 mld złotych. Rząd już zdecydował komu je zabrać.

Podziel się
Dodaj komentarz
(STANISLAW KOWALCZUK/East News)

*Rząd się zdecydował i wybrał pośredni wariant ustawy budżetowej. Zakłada on wzrost PKB o 2,5 proc., dziurę budżetową nie większą niż 35 mld zł oraz wzrost bezrobocia do poziomu 12,3 proc. Wiadomo już, że w porównaniu z poprzednią wersją, rząd musiał znaleźć o 9 mld złotych więcej, by zniwelować niższą prognozę PKB. Zrobił to podwyżką składki rentowej, akcyzy oraz likwidując lokaty antybelkowe. Zdaniem ekonomistów to rozsądny projekt, jednak gdyby doszło do załamania sytuacji w strefie euro, rząd czeka rozpaczliwe szukanie pieniędzy. *

W przyjętej wraz z projektem budżetu strategii zarządzania długiem, resort finansów przewiduje umocnienie się złotego - do 4 zł za euro i 2,96 zł za dolara na koniec przyszłego roku.

Redaktor Money.pl o nowym budżecie
[

Rostowski wybrał, ale i tak niewiele od niego zależy ]( http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/rostowski;wybral;ale;i;tak;niewiele;od;niego;zalezy,180,0,983476.html )

_ - Wydaje mi się, że założenie przyszłorocznego wzrostu PKB na poziomie 2,5 proc. jest uzasadnione. Mam wrażenie, że przy gorszym obrocie spraw w Eurolandzie może on spaść do poziomu 1,5 albo 1 procenta, ale i nowelizacja może okazać się zbędna - _ wyjaśnia prof. Dariusz Filar, wieloletni członek Rady Polityki Pieniężnej. _ - Nawet jeśli w wyniku poważnych perturbacji w Unii nasze PKB okaże się ujemne, to recesji w podręcznikowym kształcie, czyli minusa przez dwa kwartały, i tak nie doświadczymy. Spadniemy pod kreskę tylko na chwilę - _ przekonuje.

_ - Nawet jeśli rząd się pomyli, choć wszystko wskazuje, że nie powinien, to nic nie stoi na przeszkodzie w nowelizacji budżetu - twierdzi prof. Marian Noga, były członek RPP. Jednak jego zdaniem w recesję nie wejdziemy. - Czeka nas jedynie spowolnienie i to wcale nie tak bolesne, bo ten rok był bardzo dobry - _ dodaje.

Przyjęty dokument to wyraźnie ostrożniejsza wersja budżetu od tej, którą ekipa Donalda Tuska chwaliła się tuż przed wyborami. Jednocześnie znacznie bardziej optymistyczna od tej, którą Jacek Rostowski straszył przed kilkoma tygodniami. Recesyjna wersja zakładała skurczenie się naszej gospodarki o jeden punkt procentowy oraz znaczny wzrost bezrobocia. Tym razem rząd na przyszły rok szacuje ostrożnie, ale w przyszłych latach zakłada wyraźne odbicie.

źródło: Ministerstwo Finansów - dane na koniec roku, *prognoza

Co ciekawe, przy niższym od tegorocznego wzroście, rząd zaplanował deficyt niższy niż zakładany w budżecie na 2011 rok. Teraz jest to 40,2 mld zł. W przyszłym roku, zdaniem rządu, uda się ograniczyć dziurę budżetową do 35 mld zł. Rządzący nie kryją jednak obaw co do realizacji tego planu._ _

_ Ogromna niepewność co do rozwoju sytuacji w otoczeniu zewnętrznym sprawiła, że rozpatrywano różne warianty. Zdecydowano się wybrać wariant pośredni - obecnie najbardziej prawdopodobny, który jest mimo wszystko bardziej konserwatywny niż obecny konsensus rynkowy to jest wzrost PKB o około 3 proc. _ - napisano w uzasadnieniu do poprawionego projektu.

Więcej z podatków, znacznie mniej z prywatyzacjiW nowej wersji przewidziano dochody budżetowe na poziomie 293,8 mld zł, czyli o ponad miliard więcej niż we wrześniowej wersji. Najwięcej państwo wyciągnie z podatku VAT. Rząd założył gwałtowny wzrost wpływów z tego tytułu - aż o blisko 13 mld złotych. Po kilka miliardów więcej niż w tym roku, resort finansów chce ściągnąć, pobierając akcyzę, PIT oraz CIT.

Najważniejsze źródła dochodów budżetowych
Dochody 2010 rok 2011 rok* 2012 rok**
źródło: Ministerstwo Finansów, według planu wykonania,skorygowana wersja budżetu,MF szacuje kilka miliardów złotych zysku
Wpływy ogółem 250,3 mld zł 282,4 mld zł 293,8 mld zł
VAT 107,9 mld zł 119,3 mld zł 132,2 mld zł
Akcyza 55,7 mld zł 58,7 mld zł 62,6 mld zł
PIT 35,6 mld zł 38,7 mld zł 40,3 mld zł
CIT 21,7 mld zł 24,8 mld zł 26,7 mld zł
Opłaty, grzywny i odsetki 11,2 mld zł 18,5 mld zł 15,1 mld zł
Wpływy z prywatyzacji 22,1 mld zł 15 mld zł 8 mld zł
Dywidendy 4,9 mld zł 3,6 mld zł 8,2 mld zł
Zysk z NBP 3,9 mld zł 6,2 mld zł brak*
Wpływy z samorządów 2,7 mld zł 2,4 mld zł 2,4 mld zł
Cła 1,6 mld zł 1,8 mld zł 1,7 mld zł
Podatek od gier 1,6 mld zł 1,5 mld zł 1,4 mld zł

Rząd liczy się jednak z załamaniem wpływów z prywatyzacji. Podczas gdy przed rokiem, państwo zarobiło na wyprzedaży majątku grubo ponad 22 mld złotych, to w przyszłym roku spodziewana jest wyprzedaż, która sięgnie zaledwie 8 mld złotych.

Ten spadek Skarb Państwa chce sobie zrekompensować drenując zależne od siebie spółki. W projekcie budżetu zapisano, że wpływy z tytułu dywidend będą ponad dwukrotnie wyższe niż w tym roku i przekroczą 8 mld złotych. Zysk z NBP nie został ściśle określony, ale resort finansów po cichu liczy na przynajmniej kilka miliardów złotych, czyli na poziom zbliżony do zeszłorocznego.

Wydatki mają sięgnąć 328,8 mld zł, we wrześniowym projekcie były o miliard niższe. Niestety na dokładne wyliczenia ile i na co rząd wyda w przyszłym roku, będziemy musieli poczekać. _ - Publikacja poprawionej wersji ustawy budżetowej może jeszcze potrwać - _informuje Ministerstwo Finansów.

Brakujące miliardy rząd wyciągnie z naszych kieszeniWiadomo, że przy wyhamowaniu gospodarki, rząd zapewni sobie dodatkowe wpływy by utrzymać poziom wydatków, a przy tym nie powiększać deficytu. Jak oszacował resort finansów, to spowolnienie będzie kosztowało kasę państwa 9 mld złotych.

Ubytek ma zniwelować podwyżka składki rentowej po stronie pracodawców o 2 punkty procentowe. Rząd chce ją przeforsować już w lutym, tak by zapewniła wpływy na poziomie 6,5 mld zł. Poza tym w Sejmie leżą już ustawy podwyższające akcyzy na olej napędowy i wyroby tytoniowe oraz zamrażające płace w budżetówce.

Gotowy jest też projekt ustawy, która ma doprowadzić do likwidacji lokat antybelkowych. Z podwyższonej akcyzy rząd chce uzyskać 2,2 mld złotych. Jeżeli chodzi o lokaty antybelkowe liczy na dodatkowe 380 mln złotych. Zamrożenie płac to około 400 mln złotych oszczędności.

źródło: Ministerstwo Finansów

Jeżeli uda się spełnić te założenia, budżet państwa zyska w sumie blisko 9,5 mld złotych. W dalszej kolejności na warsztat trafią cięcia ulg w PIT od 2013 roku. W tym wypadku efekty można przewidywać dopiero w budżecie na 2014 rok. Podwyższenie wieku emerytalnego do 67 roku życia ma przynieść kilkanaście miliardów złotych oszczędności, ale też dopiero w perspektywie najbliższej dekady.

Sto tysięcy na bruk W poprzedniej wersji budżetu przewidziano spadek bezrobocia w przyszłym roku do 10 proc. W przyjętym projekcie bezrobotnych drastycznie przybyło. Rząd zakłada, że stopa bezrobocia w grudniu przyszłego roku sięgnie 12,3 proc.

Ten i tak niewielki skok przy tak dużym spowolnieniu, uzasadniono zachowaniem popytu wewnętrznego na dotychczasowym, wysokim poziomie. Dodatkowym bodźcem mają być mistrzostwa Euro 2012. Teraz bez pracy jest 1,86 mln Polaków, prognozowany wzrost bezrobocia oznacza, że posadę w przyszłym roku może stracić co najmniej sto tysięcy osób.

Tak zmieniało się bezrobocie w Polsce w minionych latach Dodaj wykresy do swojej strony internetowej

Pocieszeniem w tej sytuacji może być prognoza dotycząca inflacji. Jak założył rząd w przyszłym roku, spadnie ona do 2,8 proc., z tegorocznych 4 proc. Można więc liczyć na znaczne wyhamowanie wzrostu cen. Likwidacja ulg, cięcia wydatków i podwyżki podatków mają sprawić, że w kolejnych latach spadać będzie relacja długu publicznego do PKB z 53,7 proc. w tym roku, aż do 47,4 proc. za trzy lata.

źródło: Ministerstwo Finansów, *założenia

Według rządu, oddalona ma zostać groźba przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Oznaczałoby to konieczność dodatkowych cięć wydatków, podwyżek podatków oraz obniżkę płac w budżetówce.

Rządowe plany może jednak pokrzyżować pogarszająca się sytuacja w Eurolandzie.

_ - Trudno powiedzieć, ale wydaje mi się, że Europa musiałaby wejść w trzy-, a nawet pięcioprocentową recesję. Wtedy i w Polsce mógłby pojawić się spadek PKB - _ mówi profesor ekonomii Witold Orłowski. _ - Dużo jednak będziemy wiedzieli po rozpoczynającym się w czwartek szczycie. Muszą na nim zapaść konkretne decyzje, bo to ostatni dzwonek - _ dodaje. Z uwagą przygląda się wszystkim sygnałom i ciągle wyczytuje z nich niejednoznaczne przesłanie i zwraca uwagę, że tworzenie nowego prawa będzie trwało miesiącami, a czasu praktycznie już nie ma.

Według profesora Marka Góry, współautora reformy emerytalnej wprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka, nie ma na już sposobu na sytuacje w strefie euro. _ - Do recesji trzeba szykować się w czasach prosperity. Jeśli dosięgnie nas ona w przyszłym roku, to na szybko rząd może wprowadzać oszczędności kosztowne gospodarczo i społecznie. Bolesne oszczędności - _ przyznaje profesor.

Według niego, do potencjalnej recesji w Unii powinniśmy się byli szykować od siedmiu lat. Należało systematycznie obniżać dług, bo teraz jest on już tak blisko krytycznych progów, że nie daje nam szans na spokojne działanie w obliczu kryzysu. Prof. Góra przekonuje, że gdybyśmy zbili go do niższego poziomu, to w przypadku ujemnego PKB w kraju moglibyśmy się ratować pożyczkami udzielanymi nam jako krajowi wiarygodnemu, który wszedł w recesję z niskim zadłużeniem.

Czytaj w Money.pl

A tak pozostaną nam tylko szybkie, doraźne działania, które przyniosą korzyści w postaci brakujących miliardów złotych, ale wielkim kosztem.

_ - Domyślam się więc, że jeśli zabraknie na bieżące wydatki, to w rządzie pojawi się na przykład dramatyczna pokusa, by całkiem zlikwidować OFE - _mówi prof. Góra. _ - Szkoda, bo wystarczyło jakiś czas temu zacząć reformować system emerytalny, ujednolicić jego zasady dla wszystkich i już byłby ogromne oszczędności - _ dodaje.

Według profesora Góry, pierwsze na czym może skupić się zdesperowany rząd, to ograniczanie wydatków inwestycyjnych na infrastrukturę, co w dłuższej perspektywie jeszcze bardziej spowolni wzrost PKB albo pogłębi recesję. Najpewniej też w przypadku recesji ministrowie zdecydowaliby się na ograniczenie wydatków na rozwój, naukę i edukację.

Również według profesora Filara rząd nie ma już dużego pola manewru. Uważa on, że zbliżyliśmy się bardzo niebezpiecznie do 55-procentowego progu długu publicznego, a równocześnie wyczerpaliśmy wszystkie księgowe sztuczki. _ - Wydatki drogowe rząd już usunął z budżetu i wpisał do funduszu drogowego. W przypadku recesji rząd bez innych możliwości mógłby pokusić się na przykład o takie szkodliwe i bolesne cięcia jak zamrożenie emerytur - _argumentuje profesor.

Przykładem takich drastycznych oszczędności, do których ministrów zmusiła sytuacja ekonomiczna kraju są Włochy, które kilka dni temu zdecydowały się na wprowadzeniu w życie cięć wartych 30 miliardów euro. Jednak, jak mówi Filar, Polska nie ma szans na tak szeroką akcję obniżania długu. A to dlatego, że jesteśmy od Włochów biedniejsi i niewiele da u nas opodatkowanie luksusu, którym cieszą się nieliczni lub okrajanie budżetów państwowych instytucji, które też przecież często ledwo wiążą koniec z końcem. A tak postępują Włosi. Jego zdaniem niewiele pieniędzy przy skali budżetowych potrzeb da także zwalnianie urzędników.

Według prof. Filara, szybko mogłoby pomóc wprowadzenie podatku katastralnego, ale tego akurat premier nie chce robić, i ograniczenie wydatków socjalnych. Przed tym drugim rozwiązaniem jest ogromny opór polityczny, rządzący nie chcą się narazić najbiedniejszym. _ - Chociaż według mnie pieniądze z funduszów socjalnych trafiają często nie do tych, do których powinny - _ dodaje prof. Filar.

_ _

*Czytaj wywiad z ekonomistą *[

Daję 30 proc. szans, że jutrzejszy szczyt uratuje euro ]( http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/daje;30;procent;szans;ze;jutrzejszy;szczyt;uratuje;euro,139,0,983435.html )

_ - Oczywiście scenariusz rozpadu strefy euro musimy brać pod uwagę, choć nie jest on obecnie zbyt prawdopodobny - _przyznaje też prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

_ - Przede wszystkim dlatego, że wszyscy by na tym stracili, a zwłaszcza Niemcy. Mają 80 milionów mieszkańców, a produkują dla rynku o wielkości 250 milionów. W momencie rozpadu Eurolandu straciliby nagle zbyt dla połowy swojej produkcji, a to oznacza głębokie załamanie gospodarcze _ - tłumaczy Noga.

Jak podkreśla ekonomista, Polska jest mocno uzależniona od jednolitego rynku unijnego więc też odczułaby boleśnie krach eurozony.

Prof. Marian Noga widzi za to szanse na zwiększone wpływy do budżetu. Według niego rząd może zarobić na dywidendach.

_ - Polskie firmy zgromadziły duży kapitał. Dotyczy to także ogromnych spółek z udziałem skarbu państwa. Mogłyby one podzielić się tymi pieniędzmi z budżetem - _mówi Noga. _ - Jestem też pewien, że można liczyć na zysk z NBP. Chociaż Marek Belka zapowiedział, że wyniesie on dwa miliardy złotych, to jestem przekonany, że w konsekwencji budżet otrzyma więcej niż pięć _.

Wszyscy ekonomiści są zgodni co do tego, że jeśli sytuacja pogorszy się znacząco, to nie obędzie się bez podwyższenia na przykład VAT-u. Przestrzegają również, że niezależnie od rozwoju sytuacji w strefie euro, rząd powinien wprowadzać konieczne i od dawna wyczekiwane reformy.

Prof. Góra przekonuje, że na przykład podniesienie wieku emerytalnego to oszczędności, które pojawią się dopiero po latach, ale znacznie poprawią wizerunek Polski. _ - Pieniądz to byt wirtualny i jego wartość kształtuje zaufanie - _ wyjaśnia ekonomista. _ - Jeśli będziemy godni zaufania, to nasza waluta nie spadnie do poziomów, które spowodują coraz trudniejszą obsługę długu i jego większą relację do PKB. Dlatego jak najszybciej należy reformować kraj, żeby ewentualne kłopoty zastały nas z dobrą opinią na świecie. Także wśród agencji ratingowych, które choć kontrowersyjne, to mają ogromny wpływ na rynki - _podsumowuje.

O naszej sytuacji finansowej czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/59/t196923.jpg ) ] (http://www.money.pl/emerytury/raporty/artykul/emerytura;wyzsza;o;73;proc;dzieki;reformom;tuska,133,0,978309.html) Emerytura wyższa o 73 proc. Dzięki reformom Money.pl policzył, o ile wzrosną emerytury, jeżeli rząd wprowadzi zapowiedziane reformy systemu emerytalnego.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/180/t80052.jpg ) ] (http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/zadluzenie;polakow;stale;rosnie,105,0,983401.html) Rosną długi Polaków. Zobacz rekordzistów Tempo wzrostu nie ulega zmianom i wynosi około 1,5-2 mld zł co trzy miesiące.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/104/t157800.jpg ) ] (http://www.money.pl/banki/raporty/artykul/likwiduja;oszczednosciowy;hit;to;mozesz;wybrac;w;zamian,7,0,974343.html) Likwidują oszczędnościowy hit. To możesz wybrać w zamian Zobacz, na jakie zyski będziesz mógł liczyć po zmianach przyjętych przez rząd.
Tagi: budżet, giełda, wiadomości, kraj, gospodarka, raport, raporty gospodarcze, porady, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz