Notowania

bułgaria
16.08.2013 14:30

Poważne problemy z bułgarskim budżetem

Parlament Bułgarii odrzucił weto prezydenta Rosena Plewnelijewa zastosowane wobec noweli ustawy budżetowej na bieżący rok.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Administration to the President of the Republic of Bulgaria/CC/Wikimedia)

Parlament odrzucił weto prezydenta Rosena Plewnelijewa zastosowane wobec noweli ustawy budżetowej na bieżący rok. Po zawetowaniu przyjętej pod koniec lipca ustawy deputowani musieli przerwać wakacje i zebrać się na nadzwyczajnym posiedzeniu.

Nowelizacja budżetu przewiduje obniżenie prognozy wzrostu gospodarczego z 1,9 do 1,1 proc. PKB, zaciągnięcie kredytu w wysokości 500 mln euro, a także wzrost deficytu budżetowego do 2 proc. PKB. Kredyt będzie wykorzystany na wydatki socjalne, spłatę zadłużeń państwa wobec biznesu oraz spłatę rat od zadłużenia zagranicznego, których płatność przypada w styczniu 2014 roku. Jednocześnie w znowelizowanej ustawie obniżono wysokość planowanych przychodów z podatków i ceł.

Według ministra finansów Petyra Czobanowa kroki te są absolutnie niezbędne, gdyż gospodarka kraju znajduje się na granicy recesji. Jego słowa potwierdziły opublikowane w tym tygodniu dane Krajowego Instytutu Statystycznego, zgodnie z którymi w drugim kwartale gospodarka Bułgarii odnotowała spadek w wysokości 0,1 proc. PKB w porównaniu z pierwszym kwartałem.

Ministrowie i posłowie popierającej rząd koalicji, tworzonej przez Bułgarską Partię Socjalistyczną (BSP) i zrzeszający bułgarskich Turków Ruch na Rzecz Praw i Swobód (DPS), podczas piątkowej debaty zarzucili prezydentowi Plewnelijewowi, że wetując ustawę użył politycznych, a nie ekonomicznych argumentów. Prezydent przekonywał, że zaciąganie kredytu jest szkodliwe i obciąży następne pokolenia.

Do odrzucenia weta potrzeba było co najmniej 121 głosów w 240-miejscowym parlamencie. Rządząca koalicja, której do większości brakuje jednego głosu, otrzymała w głosowaniu poparcie nacjonalistycznej partii Ataka. Za odrzuceniem weta było ostatecznie 130 deputowanych.

Przeciwnicy utworzonego w maju rządu Płamena Oreszarskiego, którzy od ponad 60 dni domagają się jego dymisji, zebrali się na kolejny protest przed parlamentem. Zgromadziło się ich jednak zaledwie około 150, podczas gdy na kontrdemonstrację zwolenników rządu, którzy przybyli rano z prowincji do Sofii, zjechało około 1500 ludzi. Podczas debaty deputowani, w tym przewodniczący parlamentu Michaił Mikow, wychodzili do zgromadzonych wokół parlamentu grup. Liczni funkcjonariusze policji pilnowali, by nie doszło do starć między przeciwnikami a zwolennikami rządu.

Czytaj więcej w Money.pl
Fala samopodpaleń w Bułgarii. Kolejna ofiara Kobieta oblała się na ulicy benzyną, a następnie podpaliła. Przypadkowi przechodnie natychmiast rzucili się jej na ratunek, tłumiąc płomienie.
Sto tysięcy osób bez prądu. W stolicy Przez ponad trzy godziny nie jeździły tramwaje i trolejbusy, nie działała sygnalizacja świetlna, na ulicach utworzyły się ogromne korki.
Części do bomby pochodziły z Polski? Bułgarski dziennik twierdzi, że pociągiem z Warszawy miało przyjechać do Bułgarii na 20 dni przed zamachem dwóch wspólników terrorysty, który zginął w zamachu. Jeden z nich miał zmontować bombę.
Tagi: bułgaria, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, unia, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz