Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
OLT i Jet Air pralnią brudnych pieniędzy? "Bizantyjskie rozmiary i sztaby złota". strona 2 z 2

OLT i Jet Air pralnią brudnych pieniędzy? "Bizantyjskie rozmiary i sztaby złota"

Przed komisją śledczą zeznawał b. dyrektor marketingu linii lotniczych Jet Air Ireneusz Dylczyk. Fot. East News
Przed komisją śledczą zeznawał b. dyrektor marketingu linii lotniczych Jet Air Ireneusz Dylczyk.

Dokapitalizowanie firmy

Komisja pytała też świadka o m.in. spotkania z gdańskim biznesmenem Mariusem Olechem, który według zeznań z wcześniejszych posiedzeń komisji był zainteresowany nabyciem Jet Air. Dylczyk powiedział, że to on skontaktował ludzi z Jet Air z Olechem ws. rozmów o dokapitalizowaniu firmy.

Dylczyk mówił, że jedno ze spotkań odbyło się na zaproszenie Olecha w Gdańsku w jego domu, w części przeznaczonej dla gości. Wzięło w nim udział kilka osób ze strony linii lotniczych. Świadek powiedział, że po tym spotkaniu Olech nie był zainteresowany wejściem w biznes lotniczy i wyraźnie to powiedział.

Poseł Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski pytał, czy podczas spotkania w Gdańsku padło nazwisko Marcina P. Świadek zaprzeczył.

- Wiem na 100 proc., że nie było tam mowy o panu P. - zeznał.

Jednak Rzymkowski zauważył, że Dylczyk w zeznaniach, jakie złożył w marcu 2013 r. w ABW, informował, że podczas tego właśnie spotkania Zbigniew Młotkowski z Jet Air wspomniał o mailu od jednego z pasażerów, Marcina P.

- W tym mailu było zaproszenie na spotkanie, o ile spółka jest zainteresowana uzyskaniem wsparcia lub inwestycją - przypominał Rzymkowski.

- Bardzo dobrze pamiętam to przesłuchanie, dlatego że dużo mówiłem, a niewiele było notowane - powiedział świadek.

Rzymkowski zauważył, że Dylczyk podpisał się pod tymi zeznaniami, co potwierdził świadek.

- Pan zawsze podpisuje się pod czymś, czego pan nie powiedział? - pytał Rzymkowski.

- Podczas mojej pracy przy tym projekcie kilkukrotnie spotykałem się z panem Mariusem Olechem, być może jest to kwestia, nie wiem, niezanotowania czy błędnego zanotowania tego zeznania - powiedział świadek.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) dopytywała, czy podczas spotkania w domu Olecha w Gdańsku Młotkowski wyciągnął maila, w którym jest mowa o tym, że Marcin P. pisze do spółki pana Krzysztofa Wicherka (był właścicielem Jet Air - PAP), że jest zainteresowany tym biznesem.

- Nie - powiedział świadek.

Wassermann dopytywała więc, czy złożył fałszywe zeznania przed ABW.

- Wedle mojej wiedzy, pamięci, tak jak pamiętam tamto spotkanie, nie miało miejsca odczytanie (maila). Być może jest to kwestia mojego nieprzeczytania dokładnie protokołu, który był spisywany w ABW, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie w tej chwili - zapewniał Dylczyk.

Dodał, że Zbigniew Młotkowski wspomniał mu o mailu od P., ale świadek nie wskazał, podczas którego spotkania to było. Zapewnił, że ten mail nie był omawiany podczas spotkania w Gdańsku u Olecha

Wassermann pytała świadka, kiedy ostatni raz kontaktował się z Olechem.

- Kontaktowaliśmy się w lipcu tego roku - powiedział Dylczyk. Wassermann dopytywała, czy było to przed przesłuchaniem, które było pierwotnie wyznaczone na lipiec.

- Ja do niego zadzwoniłem po tym, jak zostało ono odwołane z pytaniem, czy jest w drodze, czy jedzie, czy już wie, że będzie odwołane - powiedział świadek.

Dopytywany, czy wcześniej się nie kontaktował z Olechem, odparł, że w tym roku rozmawiali telefonicznie. Pytany, czy rozmawiali w okresie od momentu powołania go na świadka do teraz.

- Myślę, że raz albo dwa rozmawialiśmy. Ja dzwoniłem do pana Olecha - powiedział Dylczyk. - Pytałem się, czy jest wezwany na świadka, czy się stawi, kiedy ma termin, czy możemy się spotkać, porozmawiać - wyjaśnił.

Dodał, że do spotkania z Olechem nie doszło.

W efekcie tej wymiany zdań poseł Rzymkowski złożył wniosek o wystąpienie o billingi świadka i kontakty z Mariusem Olechem.

Jak to było z Amber Gold

Głośno o sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe - zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Po upadku OLT Express okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, który miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

Z materiału zebranego do tej pory przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi - która bada, gdzie trafiły pieniądze wyprowadzone z Amber Gold - wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express przelano z kont Amber Gold 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Jak ustalono, mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych za samoloty.

  • 1
  • 2
Następna strona
pap, sejm, przestępczość, kraj, opis, amber gold
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Gość 1
2017-09-12 17:22
Największą piramida finansowa to ZUS i ma dokładnie ten sam model działania co Amber Gold. Wypłaca cokolwiek domu ludzie wypłacaja a wplacaja bo mają obowiązek.
Rajmek
2017-09-12 13:42
"Brudne pieniądze" to są nieznanego pochodzenia albo z przestępstwa, a wniesione przez współpracującą firmę takie nie są!
Kant
2017-09-12 07:18
No to czas na protest PO. Tak przesłuchiwać ? to niedopuszczalne, choć może wystarczy list do Brukseli.
Pokaż wszystkie komentarze (23)