Notowania

Bezpieczeństwo energetyczne. Czy Polsce grozi wstrzymanie dostaw gazu?

Wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę nastąpiło zaledwie kilka dni po tym, jak w wyniku sabotażu "nieznanych sprawców" Krym został niemal całkowicie odcięty od dostaw energii elektrycznej, a Rosja w "trybie pilnym" zgromadziła na granicy z Ukrainą znaczne siły wojskowe.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe Gaz-System)

Gazprom ogłosił dzisiaj rano, że wstrzymuje dostawy gazu na Ukrainę i ostrzegł, że zagrożone są dostawy do Europy. Odpowiedź Kijowa jest krótka: nie będziemy więcej kupować gazu od Rosji. - Jeśli przerwa w dostawach okaże się długa, mogą pojawić się problemy i Polska nie będzie w 100 proc. bezpieczna - ostrzega ekspert w rozmowie z money.pl. Czy Polska może zostać trafiona rykoszetem w rosyjsko-ukraińskiej wojnie gazowej?

- Według stanu na godzinę 10 rano Naftohaz Ukrainy odebrał opłacone wcześniej z góry ilości rosyjskiego gazu. Nowej przedpłaty nie ma. Zamówienia nie ma. W takiej sytuacji dostawy zostają wstrzymane do czasu, gdy od ukraińskiej spółki nadejdą kolejne płatności - stwierdził prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

Jak zapewniła w rozmowie z money.pl rzeczniczka polskiej firmy Gaz-System, zarządzającej siecią przesyłową gazu w Polsce, nie odnotowano dotąd żadnych zakłóceń w dostawach gazu z Ukrainy, a wszystkie kontrakty są realizowane zgodnie z umowami.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/178/m370354.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/solidarnosc-energetyczna-ue-to-fikcja,228,0,1918692.html) *Solidarność energetyczna UE to fikcja. Gazprom przejął kluczową niemiecką spółkę gazową * - Niemieckie interesy są traktowane w inny sposób niż interesy innych krajów UE - stwierdza ekspert.

Wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę nastąpiło w momencie, gdy napięcie polityczne pomiędzy Kijowem a Moskwą osiągnęło najwyższy poziom od wielu miesięcy. Nastąpiło to po tym, jak w wyniku sabotażu "nieznanych sprawców" Krym został niemal całkowicie odcięty od dostaw energii elektrycznej. W odpowiedzi Rosja w "trybie pilnym" zgromadziła na granicy z Ukrainą znaczne siły wojskowe.

- Rosja z pewnością będzie chciała wykorzystać moment, żeby podgrzać trochę atmosferę, i na przykład pod pretekstem bezpieczeństwa dostaw może zakręcić kurek na kilka dni czy tydzień, nim sytuacja się nie unormuje. Potencjalne ryzyko przerwania dostaw zawsze jest - mówi Bartosz Milewski, dyrektor ds. zarządzania portfelem Hermes Energy Group. - Jeśli przerwa w dostawach okaże się długa, mogą pojawić się problemy i Polska nie będzie w 100 proc. bezpieczna - dodaje.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zapowiedział w środę, że państwowy operator gazowy - Naftohaz wstrzyma zakupy gazu od Rosji, aby tym samym zmniejszyć uzależnienie energetyczne Kijowa od Moskwy.

- Rząd podjął decyzję o zleceniu Naftohazowi wstrzymania zakupów rosyjskiego gazu. To nie oni dostarczają nam gaz, to my go od nich kupujemy. Zdecydowaliśmy się na ten krok, gdyż propozycje cenowe, które otrzymujemy od naszych partnerów europejskich, są o wiele bardziej korzystne niż propozycje naszego północnego sąsiada - powiedział Jaceniuk, cytowany przez PAP.

Jak informuje agencja Reuters, Jaceniuk ogłosił też, że ukraińska przestrzeń powietrzna zostanie zamknięta dla rosyjskich linii lotniczych, także w przypadku lotów tranzytowych nad Ukrainą. Dotychczas zakaz lotów dotyczył tylko połączeń lotniczych pomiędzy obu krajami.

Jak z kolei zapewnia Naftohaz w komunikacie cytowanym przez agencję Bloomberg, "Ukraina nie potrzebuje teraz rosyjskiego gazu i będzie utrzymywać dostawy gazu do Europy poprzez swoje terytorium zgodnie z umowami".

Z danych rosyjskiej spółki, największego producenta i eksportera gazu na świecie, wynika, że Ukraina jest piątym największym zagranicznym klientem. Kijów prowadzi jednak bardzo konsekwentną politykę uniezależniania się od rosyjskiego gazu, w efekcie czego sprzedaż Gazpromu na ten rynek gwałtownie spada. W 2013 r. rosyjski gigant sprzedał na Ukrainę 25,8 mld m sześc. gazu, ale rok później już 14,5 mld m sześc.

- Przez ostatnie 18 miesięcy pokazaliśmy, że możemy zapewnić stabilny przesył rosyjskiego gazu bez względu na to, że jest on przeznaczony dla Ukrainy, czy nie, zarówno latem, jak i zimą. W tym samym czasie w zeszłym roku w ogóle nie kupowaliśmy gazu z Rosji, a mieliśmy mniej zapasów i mniejsze możliwości importu z UE - powiedział prezes Naftohazu Andriej Koboliew.

- Rosja zawsze straszy u progu zimy, że zagrożone są dostawy gazu, zawsze obarczając winą innych, najczęściej Ukrainę czy Białoruś. Nie pamiętam zimy, w czasie której Rosja nie robiła tego - mówi Bartosz Milewski.

Jak jednak podkreśla, w tym roku ta tradycyjna strategia Rosji nie działa. - Dotychczas po każdej takiej informacji ceny gazu na rynku hurtowym rosły o kilka proc. Dzisiaj ceny poszły wręcz w dół - podkreśla Milewski.

- Jest jednak ryzyko, że Rosja, widząc, że takie metody nie mają wpływu na rynek, może posunąć się do metod, których nie stosowała od 2009 r., czyli wstrzymania dostaw na Zachód - ostrzega ekspert. - Jednak zakładając najbardziej realny scenariusz, tej zimy nic nam nie zagraża, jeśli chodzi o dostawy z Rosji. Mogą się zdarzyć incydenty, takie jak obecny, ale bez wpływu na stabilność dostaw gazu do Polski - mówi.

Z danych Gas Infrastructure Europe wynika, że zapełnienie ukraińskich magazynów gazu jest o 13 proc. wyższe niż w zeszłym roku, ale jak przekonuje Milewski, nie gwarantuje to stabilnych dostaw na dłuższą metę. - Zeszłej zimy Ukraińcy sprowadzili z Rosji jeszcze 5 mld m sześc. gazu. Jeśli dostawy nie zostaną szybko wznowione, same magazyny nie wystarczą do tego, by zaspokoić popyt na gaz na Ukrainie i być może stan magazynów spadnie do poziomu, który nie gwarantuje tranzytu do Europy - mówi ekspert.

Dostawy gazu z Ukrainy (przez punkt Drozdowicze) do Polski stanowią obecnie jedną czwartą zużycia gazu w Polsce. Nie oznacza to jednak, że o tyle zmniejszy się import gazu w przypadku zakręcenia kurka na dłużej. - W razie wstrzymania dostaw przez ten punkt, częściowo można zastąpić te dostawy przez Białoruś poprzez punkty Kondratki (Gazociąg Jamalski) i Wysokoje, które nie są obecnie wykorzystywane w 100 proc. Dodatkowo można by jeszcze zwiększyć import z Niemiec. W efekcie, skala zmniejszenia dostaw może być znacznie mniejsza - uspokaja.

Obecnie dużą część dostaw gazu do Polski zapewnia import z Niemiec, który jest realizowany przez szereg alternatywnych sprzedawców gazu, takich jak Hermes Energy Group. Odbywa się to jednak nie tylko w ramach tzw. rewersu wirtualnego, czyli z gazu przesyłanego z Rosji na Zachód przez terytorium Polski. Źródłem dostaw z Niemiec są także tamtejsze magazyny gazu, a także importowany przez ten kraj gaz z Norwegii i Holandii. - Nawet jeśli gaz z Ukrainy nie będzie płynął, dostawy z Niemiec są bezpieczne - podkreśla Bartosz Milewski.

Jeśli pojawią się problemy z importem gazu poprzez Ukrainę, mogą zostać wprowadzone ograniczenia w poborze gazu. - W pierwszej kolejności jak zwykle dotyczyłyby Orlenu i Grupy Azoty, a następnie Lotosu. Jednak mniejsi odbiorcy instytucjonalni i odbiorcy domowi na krótką metę nie odczuliby żadnych konsekwencji - mówi Milewski.

Bezpieczeństwa energetycznego Polski w czasie obecnej zimy nie zdąży jednak zwiększyć gazoport w Świnoujściu. Na razie zapowiedziano jego próbny rozruch w grudniu, a - jak podkreśla Milewski - pełną funkcjonalność ma osiągnąć dopiero w drugim kwartale przyszłego roku.

Tagi: bezpieczeństwo energetyczne polski, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz