Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
07.07.2010 18:21

Budżetówkę czeka rok bez podwyżek?

Z nieoficjalnych informacji wynika, że zamrożenie płac jest jednym ze sposobów rządu na oszczędności.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kprm.gov.pl)

*Związki zawodowe chcą, by płace w budżetówce wzrosły w przyszłym roku o 5,3 proc. Tymczasem z założeń do projektu budżetu na 2011, raczej pozytywnie ocenianych przez ekspertów, wynika, że wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej nie będzie. *

_ - Nie zakładamy w budżecie 2011 wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, to element oszczędnego i ostrożnego budżetu, który chcemy przedstawić na 2011 rok. Wskaźniki znalazły się już w porządku obrad czwartkowego Komitetu Stałego Rady Ministrów, w przyszłym tygodniu zajmie się nimi rząd _ - dowiedziała się nieoficjalnie Polska Agencja Prasowa od eksperta z otoczenia rządu.

Budżet będzie skonstruowany przy założeniu wzrostu PKB o 3,5 proc. i inflacji średniorocznej wynoszącej 2,3 proc., stopa bezrobocia w grudniu 2011 ma wynieść 9,9 proc.
Ministerstwo Finansów nie chce komentować informacji o zamrożeniu płac w budżetówce.

_ - Dopóki założenia nie będą oficjalnym dokumentem przyjętym przez rząd, dopóty nie będzie można mówić o założeniach do ustawy budżetowej _ - powiedziała rzeczniczka resortu finansów Magdalena Kobos.

Tymczasem Zbigniew Kruszyński z prezydium Komisji Krajowej NSZZ _ Solidarność _, członek Komisji Trójstronnej do spraw społeczno-gospodarczych powiedział, że zdaniem związkowców w 2011 r. płace powinny wzrosnąć o 5,3 proc. Wyjaśnił, że wskaźnik ten, to suma, na którą składają się: zakładana na 2011 r. inflacja, połowa planowanego wzrostu PKB, oraz 1,3 proc. będące _ wyrównaniem _ wzrostu płac z powodu błędnie określonej inflacji na 2010 r.

_ - Liczymy na negocjacje w Komisji Trójstronnej, jeżeli rząd przedstawi nam założenia _ - powiedział Kruszyński. Zaznaczył, że do informacji o ewentualnym braku wzrostu płac w budżetówce w 2011 r. będzie można się ustosunkować dopiero, jak dokument zostanie przekazany komisji.

Brak podwyżki to obniżka

Przewodniczący OPZZ Jan Guz zwrócił uwagę, że brak nominalnej podwyżki płac w budżetówce o wskaźnik inflacji będzie oznaczał, iż wynagrodzenia w tym sektorze realnie spadną. _ - Kolejny raz społeczeństwo naiwnie dało się nabrać na obiecanki rządu _ - ocenił Guz. Dodał, że rząd obiecywał wzrost wynagrodzeń m.in. nauczycielom, policjantom i pracownikom służby zdrowia. _ Nie można wstrzymać obiecanych podwyżek _ - powiedział.

Zdaniem Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, członka Rady Gospodarczej przy premierze, informacje o wstrzymaniu wzrostu płac w sferze budżetowej należy łączyć z informacjami o znacznym wzroście przeciętnych wynagrodzeń w niektórych ministerstwach. - _ Urzędnicy publicznej administracji centralnej specjalnie tego nie odczują (zamrożenia płac), bo to co mieli zarobić, to w ciągu ostatnich dwóch lat już dostali z nawiązką _ - powiedziała.

Według niej czeka nas ograniczenie różnego rodzaju wydatków, co pozwoli poradzić sobie z rosnącym deficytem i relacją długu względem PKB. _ - Pewnie wszyscy będziemy musieli coś do tego +koszyczka+ dołożyć. Dobrze by było, gdyby rząd pokazał, jaki będzie wkład do niego innych grup społecznych _ - uważa ekonomistka.

Starczewska-Krzysztoszek wskazała, że w pakietach oszczędnościowych większości krajów znajdują się propozycje zamrożenia wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej, a w niektórych przypadkach nawet ich obniżka.

Zamrożenie płac jest niezbędne

Zdaniem głównego ekonomisty BRE Banku Ryszarda Petru, brak podwyżek w sferze budżetowej, to - obok wprowadzenia reguły wydatkowej - niezbędne kroki, aby poziom długu publicznego nie przekroczył 55 proc. PKB. Według niego - poza tymi propozycjami - w założeniach do budżetu nie ma innych działań, które miałyby temu zapobiec.

_ - Budżet powinien być tak skonstruowany, aby takie ryzyko nie istniało (przekroczenia przez dług poziomu 55 proc. PKB ). Brak podwyżek w sferze budżetowej, czy wprowadzenie reguły wydatkowej to działania niezbędne, by ten scenariusz się nie spełnił _ - powiedział.

Dodał, że aby dług nie przekroczył poziomu 55 proc. PKB, zarówno wzrost gospodarczy jak i inflacja i płace musiałyby by być wyższe od przyjętych w założeniach. Zdaniem ekonomisty założenia dotyczące tych wskaźników są konserwatywne, ale zbliżone do jego oczekiwań. _ - Przydałyby się jeszcze dodatkowe działania po stronie wydatkowej, aby zminimalizować ryzyko nadmiernego przyrostu długu _ - podkreślił ekonomista.

Tagi: wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz