Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Bukiel: Zapaść w szpitalach jest na rękę politykom

0
Podziel się:
Bukiel: Zapaść w szpitalach jest na rękę politykom

Money.pl: Wygląda na to, że by leczyć się w Polsce, trzeba mieć zdrowie. Gdy po wielomiesięcznym oczekiwaniu w kolejce na zabieg, w końcu dostaniemy się do szpitala, to - jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli - czyha tam na nas wiele zagrożeń. Polscy pacjenci powinni się bać?

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: Tu nie ma reguły. Są takie szpitale, w których pacjenci nie mogą czuć się bezpiecznie. Ale są też i takie, w których nie powinni mieć żadnych powodów do obaw. Różnice są bardzo wyraźne.

Stan techniczny szpitali i ich wyposażenia nie ma nic wspólnego z tym, jak one leczą i z tym czy są zarządzane dobrze czy źle. Pieniądze na remonty i modernizację nie pochodzą przecież ze środków, które szpital dostaje w ramach kontraktu z NFZ-em. Tych nie wystarcza przecież nawet na leczenie.

W efekcie dochodzi do paradoksów. Może być tak, że szpital ma wyremontowane oddziały, bo jego dyrektor potrafi pozyskiwać środki z funduszy unijnych. Ale równocześnie ten sam szpital nie gwarantuje wysokiej jakości leczenia. Ten mechanizm działa też w drugą stronę.

Raport NIK to nie pierwszy alarmujący sygnał. W ubiegłym roku Izba informowała, że pacjenci są niedożywieni, a w szpitalnych salach jest brudno. To wszystko składa się na dość przygnębiający obraz. Pan jednak mówi o sporych różnicach. Skąd one się biorą?

Najczęściej jest tak, że stan techniczny szpitala w zależy od tego czy trafi się hojny sponsor albo bogata gmina lub powiat. Ewentualnie od tego, czy szpital znajdzie się w planie ministerialnym. W takich przypadkach szpital ma szansę zdobyć pieniądze na remonty.

Mogę tu podać przykład szpitala w Stargardzie Szczecińskim. Tu była kompletna ruina do momentu, w którym trafił on do planu krajowego. Teraz szpital jest w bardzo dobrym stanie. Ale to nie znaczy, że zaczął świetnie funkcjonować. Po prostu pojawiły się pieniądze. Tak to działa. I dlatego w efekcie na mapie Polski jest taka mozaika.

Rząd oszacował koszt modernizacji i remontów ZOZ-ów na 14 mld zł. To nie może dziwić, skoro średni wiek szpitali, którymi zarządzają samorządy to 42 lata. Skąd zadłużone na niemal 10 mld zł placówki mają wziąć na to pieniądze, by do 2015 roku zdążyć dostosować się do unijnych wymogów?

Nie mam pojęcia. Trzeba pytać tych, którzy wymyślili system, w którym działa służba zdrowia. Jestem w stanie sobie wyobrazić to, że rządzący utworzą specjalny fundusz w wysokości 14 mld zł i przeznaczą te środki na modernizację szpitali. Ale na pewno nie uda się wygospodarować tych środków z pieniędzy, które płyną z NFZ.

A może ratunkiem jest prywatyzacja?

Mówi się, że gdy do firmy, która działa na wolnym rynku, przyjdzie prywatny inwestor i wyłoży swoje pieniądze, to będzie lepiej. Ale w służbie zdrowia to nie zadziała. Bo by prywatny inwestor chciał zainwestować w szpital kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów złotych, musi mieć szanse na to, że mu się to z zyskiem zwróci. A przy obecnym systemie on tego zwrotu nie wyciągnie.

To może powinny zostać wprowadzone dodatkowe ubezpieczenia. Polacy już dziś wydają miliardy złotych na prywatne leczenie. Może to jest sposób na to, by w systemie pojawiły się dodatkowe środki?

Jeżeli komuś nie odpowiada leczenie w państwowej służbie zdrowia i stać go na to, by zapomnieć, że płaci składkę zdrowotną, to pewnie już dawno ubezpieczył się prywatnie. Nie widzę tu szans na wielki napływ dodatkowych środków. Może jakieś jeden czy dwa procent więcej udałoby się uzyskać. To wszystko.

[

Bukiel: Służba zdrowia to tylko jeden powód do likwidacji KRUS ]( http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/bukiel;sluzba;zdrowia;to;tylko;jeden;powod;do;likwidacji;krus,248,0,552184.html )

Czyli bez zmian systemu ani rusz? Widzi Pan szanse na to, żepolitycy dogadają się i ponad partyjnymi podziałami przepchną pakiet reform, które odmienią służbę zdrowia?

Nie sądzę, by coś takiego mogło nastąpić. Politycy nie mają interesu, by to robić. Oni zyskują na tym, że służba zdrowia jest słaba. Zawsze pod ręką mają łatwy pretekst do atakowania i krytykowania swoich przeciwników.

A jak już będzie bardzo źle, to wtedy politycy pewnie zgodzą się co do tego, żeby dołożyć na szpitale z pieniędzy publicznych. Albo przesunąć termin, w którym mają one być zmodernizowane. W takich sytuacjach politycy z reguły się zgadzają. Ale na zmiany systemowe bym nie liczył.

Czyli wnioski z raportu NIK jeszcze długo pozostaną aktualne?

Pewnie tak. Choć może Platforma wygra wybory prezydenckie i parlamentarne i wtedy okaże się, że to co mówili o tym, że są partią rynkową, nie jest kłamstwem. Może zechce im się zrobić coś dobrego? Dziś trudno w to uwierzyć. Choć cuda się zdarzają.

*NFZ znalazł brakujące 1,3 mld złotych * Składka zdrowotna rolników będzie naliczana od najniższego wynagrodzenia, a nie od ceny kwintala żyta, jak jest obecnie. Projekt zakładający takie zmiany przyjęto w piątek w resorcie zdrowia.
*Piecha: "Wpadki" NFZ to wcale nie przypadek * -_ Reformujemy już wiele lat, ciągle kleimy jakieś łaty. I co łata, to gdzie indziej cieknie. I są to coraz bardziej bulwersujące problemy _ - mówi poseł PiS.
*Leczenie za granicą nadal tylko za zgodą NFZ * Tylko stu Polaków dostaje zgodę na wykonanie zabiegu za granicą. Koszt takich operacji od wejścia Polski do UE to prawie 630 mln zł. Najczęściej z usług medycznych korzystamy w Niemczech.
*Od powszechnych kopertówek do prywatnych szpitali * Dwadzieścia lat temu oficjalnie nie było kolejek do lekarzy specjalistów. Były za to powszechne kopertówki a chorzy leżeli na szpitalnych korytarzach. Kolejki są nadal codziennością służby zdrowia, ale łapownictwo już nie. Diametralnie zmienił się sposób finansowania. Wiemy komu, ile i za co płacimy, coraz częściej prywatnie.
wiadomości
wywiad
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)