Notowania

Chochołowski: Wybory wygrał Napieralski

Kaczyński zyskał, ile mógł zyskać, a Komorowski stracił tyle ile miał stracić. Bardziej nie mógł, bo poparcia dodawał mu strach przed IV RP.

Podziel się
Dodaj komentarz

Wyniki Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego nie zaskoczyły. Nawet jeśli oficjalne będą nieco inne. Kaczyński zyskał, ile mógł zyskać, a Komorowski stracił tyle, ile miał stracić. Zwycięzcy poparcia dodał strach przed IV RP.

Gdyby nie nowa twarz prezesa PiS, Komorowski miałby jeszcze lepszy wynik. Polityka miłości Jarosława Kaczyńskiego przyniosła oczekiwane skutki: uśpiła czujność antypisowskich wyborców. Dzięki temu mamy drugą turę.

Ostatnie miesiące pokazały, że w polskiej polityce niczego nie można być pewnym, dlatego trudno przesądzić wynik drugiej tury. Czy Jarosław Kaczyński jeszcze bardziej będzie potrafił rozkochać w sobie elektorat, czy będzie wojna na haki? No i czy są haki na Komorowskiego? A jeśli są, czy zniechęca jego zwolenników, a może zmobilizują wrogów Kaczyńskiego?

Przed sztabowcami Kaczyńskiego niełatwe zadanie. Do dziś spisywali się świetnie. Jednak jeśli nie mają genialnego planu, to tradycyjnie druga tura będzie głosowaniem przeciw, a nie za. I wtedy Komorowski wygra.

Niezależnie od jej wyniku, wygranym jest już Grzegorz Napieralski. On jeden prowadził intensywną kampanię, tylko jemu naprawdę się chciało przekonywać wyborców. I zdobył około 14-procentowe poparcie.

To bardzo dużo tym bardziej, że niektórzy prorokowali, że zdobędzie około pięć procent głosów. Tomasz Nałęcz powiedział, że za wystawieniem kandydatury Napieralskiego głosowała koalicja jego zwolenników i przeciwników. Intencje pierwszych są jasne, a drugim zależało z pewnością na zniszczeniu jego pozycji w partii - tak by się stało, gdyby uzyskał mizerne poparcie. Napieralski jednak wygrał partyjną grę.

Sprawdziło się stare powiedzenie: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Jednak grono popleczników Napieralskiego mocno zasilili ci, którzy nie wiedzieli na kogo głosować. Nie przekonał ich nijaki Komorowski, ani kochający wszystkich Kaczyński. Pozostałej siódemki po prostu nie znali, albo nie zorientowali się, że kandydują.

Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl

Tagi: wybory prezydenckie 2010, chochołowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz