Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
04.08.2005 00:00

Do Wiesława Rozłuckiego, prezesa Giełdy Papierów Wartościowych: Boi się Pan polityki? Czy wybory przestraszą giełdowych inwestorów?

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Pamięta Pan tak gorące wakacje, jak tegoroczne? Wiesław Rozłucki: Takich nie pamiętam. W czerwcu zostałem zapytany, czy inwestorzy mogą spokojnie wyjeżdżać na wakacje. Odpowiedziałem, że nie powinno się zakładać, iż nic się nie będzie działo. Nie raz już się okazywało, że lato było intensywne. Poza tym rozwój nowych technologii sprawił, że inwestorzy mogą grać na giełdzie bez przerwy, niezależnie od tego, gdzie obecnie przebywają.

Money.pl: Czyli duży ruch na giełdzie wcale nie oznacza, że inwestorzy nie wyjechali na wakacje? W.R.: Nie. Leżą sobie na plaży, łowią ryby w rzekach, czy podróżują po świecie, ale dzięki internetowi i telefonii komórkowej są na bieżąco z tym, co dzieje się na parkiecie. Nie tracą okazji do inwestowania.

Money.pl: Rozwój nowych technologii sprawił, że koniec z nudą na giełdzie w sezonie urlopowym? W.R.: Z pewnością tak, ale proszę zauważyć, że nie zawsze było nudno w wakacje. Wiele się działo w 1993 i 1994 roku. Wyjątkowy też był przecież lipiec w 2003 roku. Nastąpił wtedy przełom i rozpoczęła się hossa, która trwa do dziś. Wzrost był wtedy nawet większy niż w minionym miesiącu. WIG wzrósł o 12,6 procent, a teraz 7,5 procent. Jednak teraz mieliśmy do czynienia z ponad dwukrotnie wyższymi obrotami.

Money.pl: I wtedy nie było debiutów, a teraz mieliśmy aż sześć. W.R.: Dlatego właśnie, jeśli weźmiemy pod uwagę te debiuty, historyczny rekord WIG-u i wysokie obroty, ten lipiec oceniam jako najgorętszy.

Money.pl: WIG przekroczył 30 tysięcy punktów. Jakie może wyglądać życie giełdy po trzydziestce? W.R.: Równie dobrze jak przed. Nie padł jeszcze rekord WIG-u 20. Życie giełdy jest pełne niespodzianek. Specjaliści, inwestorzy i prezes giełdy mogą sobie spekulować na temat przyszłości, a rynek i tak nas zaskoczy. Piękną cechą giełdy jest jej nieprzewidywalność.

Money.pl: Właśnie - już na lipiec zapowiadano koniec hossy, później na sierpień, ale póki co wciąż jest nieźle. Ale nie obawia się Pan, że wybory zaszkodzą giełdzie? Nie boi się Pan polityki? W.R.: Coraz mniej się boję. Przyznam, że na początku funkcjonowania giełdy bałem się jej bardzo. Kiedyś przecież decydowała o wszystkim, o każdym aspekcie naszego życia: czy będziemy mieli proszek do prania, czy cytryny kupimy na święta i tak dalej. Obawiałem się, że po zmianach ustrojowych polityka będzie miała przełożenie na rynek kapitałowy. Jednak z roku na rok coraz bardziej upewniam się, że polityka i gospodarka rozmijają się, funkcjonują obok siebie i w coraz większym stopniu niezależnie od siebie. Inwestorzy głosują swoimi pieniędzmi. Proszę zauważyć, że przez ostatnie dwa lata mamy pozytywne tendencje w gospodarce, hossę na giełdzie, integracja gospodarcza z Unią dobrze się rozwija. O ostatnich dwóch latach w polityce nie można tyle dobrego powiedzieć, a wszystko to, co się tam dzieje, nie szkodzi
gospodarce. Dlatego uważam, że wybory także nie zaszkodzą.

Pytał: Bartosz Chochołowski

Tagi: wiadomości, wywiad
Źródło:
Socrates
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz