Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
02.10.2005 00:00

Do Witolda Orłowskiego, szefa doradców ekonomicznych prezydenta: ...który uważa, że porozumienie PiS-u z PO w sprawie prywatyzacji może być trudne, ale jest bardzo potrzebne, bo prywatna własność jest lepsza od państwowej.

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Czy kierunek prywatyzacji określony przez ministra skarbu Jacka Sochę jest właściwy?
Witold Orłowski: Tak. Uważam, że w Polsce powinna obowiązywać zasada, że wszystkie przedsiębiorstwa powinny być prywatne, z wyjątkiem naturalnego monopolu. Ze względu na bezpieczeństwo państwa w niektórych dziedzinach potrzebne jest utrzymanie państwowej własności. Dla mnie oczywiste jest, że myślenie w Polsce na temat prywatyzacji jest chybione. Normalnie własność powinna być prywatna i dokument przygotowany przez ministra Jacka Sochę idzie właśnie w tym kierunku. I to jest myślenie, z którym ja się w pełni zgadzam.

Money.pl: Co, poza przesyłem, powinno być zachowane w rękach państwa?
W.O.: Od wielu lat na świecie toczy się dyskusja na ile na przykład koleje powinny był państwowe, a na ile prywatne. To samo z pocztą. Według mnie wszystko powinno być prywatne, chyba, że ktoś udowodni, że powinno być inaczej. Nie wierzę jednak, że udałoby się w pełni sprywatyzować kolej. Na pewno administracja pozostanie zawsze pod państwowym nadzorem. Państwo powinno także mieć kontrolę nad służbą zdrowia, edukacją i siłami zbrojnymi, ale nie znaczy to, że nie może tam wejść i dominować kapitał prywatny. Trudno byłoby sprywatyzować infrastrukturę drogową, kolejową czy energetyczną. Na dziś powinny one zostać państwowe. Niewykluczone jednak, ze za 10 lat technologia tak bardzo posunie się do przodu, że to, co w tej chwili wydaje się niemożliwe, kiedyś będzie zupełnie proste.

Money.pl: Czy nowy rząd pójdzie drogą, którą wskazuje minister Jacek Socha, czy podąży w zupełnie innym kierunku?
W.O.: Trudno powiedzieć. Najważniejszy jest sposób myślenia. Dla ministra skarbu powinno być jasne, iż jeśli ktoś mu doradza, że jakiś bank komercyjny powinien pozostać państwowy, to jest to kiepskim doradcą. Nie ma bowiem żadnego powodu dla którego tak miałoby być. Pytanie jest, czy nowy rząd będzie miał podobny sposób myślenia. Wiele zależy od tego, kto zostanie ministrem skarbu. Przed prezydenckimi wyborami niebezpiecznie jest mówić o radykalnej prywatyzacji, dlatego zarówno PiS jak i PO nie wypowiadają się za dużo na ten temat. Wydaje mi się, że PiS nie jest wcale przeciwko prywatyzacji, ale uważa, że należy im udowodnić, dlaczego dana prywatyzacja powinna się odbyć i dlaczego byłaby korzystniejsza od jej braku. A powinno być odwrotnie - należy udowadniać, dlaczego prywatyzacja nie byłaby korzystna dla przedsiębiorstwa.

Money.pl: Jakie są głównie punkty sporne przyszłej koalicji dotyczące prywatyzacji?
W.O.: W programach partii na ten temat niewiele widać. Myślę, ze różnią się sposobem myślenia, o którym już wspominałem, czy komentarzami na temat prywatyzacji kopalni węgla. Dopóki obie partie uważają, że przesył powinien być państwowy, to się to nie kłóci z rozsądnym myśleniem o prywatyzacji. Wydaje mi się, że PO ma myślenie bliższe mojemu, że wszystko powinno być prywatne. Jednak obie partie mają tak różne sposoby myślenia, że przy każdej znaczącej prywatyzacji będą następowały między nimi duże tarcia, co nie znaczy, że PiS jest przeciwko niej.

Money.pl: Czy taka rozbieżność zdań dotycząca prywatyzacji może skutkować znalezieniem „złotego środka”? *
*
W.O.:
Tutaj nie da się znaleźć „złotego środka”. Prywatyzacja będzie jednak trwać, ale na zasadzie zwalczania się ognia i wody. Porozumienie będzie trudne do osiągnięcia za każdym razem. Tutaj zawsze mamy do czynienia z różnymi interesami i zawsze będzie ktoś za i ktoś przeciw w zależności od tego, gdzie będzie widział interes dla siebie. Nie można wierzyć w to, że prywatyzacji chcą tylko Ci, którzy chcą działania rynku w sektorze. Dlatego przy każdej prywatyzacji zawsze jest walka stron.

Money.pl: PO uważa, że niektóre strategiczne sektory powinny być nadzorowane przez instytucje regulujące rynek, ale nie przez państwo. Czy to jednak w efekcie nie jest to samo?
W.O.: To jest w pewnym sensie to samo, bowiem regulator musi być państwowy. W tych dziedzinach, w których nie można stworzyć konkurencji dla monopolu, trzeba wprowadzić regulatora powoływanego przez państwo. Oczywiście, że jest lepiej, kiedy to rynek decyduje, jednak nie w każdym przypadku jest to możliwe, jak np. w przypadku sieci energetycznych. Na świecie uważa się, że lepiej jest przedsiębiorstwo sprywatyzować i utworzyć dla niego regulatora, niż utrzymywać firmę państwową. To wprawdzie różnie funkcjonuje i nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale lepsze niż nic.

Pytała: Donata Wancel

Tagi: wiadomości, wywiad
Źródło:
Socrates
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz