Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
tusk
23.05.2006 07:06

Donald Tusk: Kaczy nastrój w Polsce jest dość powszechny

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: PO wypowiedziało wojnę PiS. Czy ponad pół roku to nie jest za długo na takie tupnięcie nogą, na pokazanie, że jesteście, że walczycie?

Donald Tusk, przewodniczący Platformy Obywatelskiej: Tu nie chodzi o wojnę. Chodzi o bardzo stanowcze i konsekwentne powstrzymywanie koalicji Kaczyński – Lepper – Giertych w czynieniu zła, a sporo zła i sporo zamętu ci ludzie już w polskim życiu publicznym narobili. To, co jest kluczowe - i dlatego, w tym momencie musieliśmy powiedzieć to bardzo głośno - to

ochrona polskiego samorządu przed setkami Giertychów, Lepperów, Kaczyńskich. Przed setkami lokalnych działaczy Samoobrony, LPRu i PiSu, którzy czekają na kolejne łupy, na kolejne przywileje. Jeśli mielibyśmy oddać Romanowi Giertychowi nie tylko Ministerstwo Edukacji, ale także setki polskich szkół – bo to samorząd jest dzisiaj właścicielem polskiej szkoły – jeśli to ma wpaść w ręce takich polityków, jak Roman Giertych, w skali lokalnej, czy jak Andrzej Lepper, w skali lokalnej, to jest to już alarmowy dzwon.

Money.pl: Czyli jest bezpośredni związek między waszym „tupnięciem nogą”, a zbliżającymi się wyborami samorządowymi?

D.T.: Nasza deklaracja ma bezpośredni związek z wyborami samorządowymi nie tylko ze względu na te zagrożenia, o których mówiłem, ale także dlatego, że wiemy iż szykowany jest zamach na wielkie uprawnienie Polaków – mówię o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta. Samoobrona symbolicznie złożyła projekt ustawy, która to likwiduje, a PiS temu najwyraźniej przyklaskuje. To nie jest tylko problem wygrania tych wyborów, ale też zatrzymania tych polityków, bo oni są naprawdę opętani taką władzą dla siebie. To jest bardzo poważna batalia.

Money.pl: A tak troszeczkę zmieniając temat… „Surfuje” Pan czasami po internecie?

D.T.: Tak i nie jestem wybitnym specjalistą internetowym. Jako 50-latek musiałem się tego „obyczaju” uczyć. Reakcję internautów, komentarze, czat – to jest komunikacja, często może uproszczona, ale za to bardzo szybka i bardzo żywa.

Money.pl: Ale to nie wszystko. W internecie są również dowcipy. Prokuratura kolejny raz zajmie się wnioskiem o obrażanie głowy państwa. Tym razem jednak chodzi o dziennik „Super Nowości”. Prokuratura wszczyna dochodzenie, które wiadomo, że i tak zostanie umorzone… Słusznie składane są takie wnioski do prokuratury o obrazę głowy państwa? Pan by się obraził, jak by Pan znalazł jakieś dowcipy na swój temat?

*D.T.: *Ja znajduje w internecie setki, tysiące dowcipów i rysunków na swój temat i nie wszystkie są miłe. Z reguły satyra nie jest miła dla jej bohaterów. Nie przyszłoby mi do głowy… Na pewno nie należy obrażać głowy państwa, ale w żadnym przypadku nie możemy zabronić ludziom śmiać się z głowy państwa. To jest jeden z wyznaczników demokracji. Ludzie mają prawo śmiać się z niego wtedy, kiedy mają na to ochotę i dlatego to jest jedna z kluczowych dla mnie spraw. Tak jak stanęliśmy w obronie internauty z Elbląga, który zamieszczał satyrę polityczną, tak i w każdym przypadku, gdzie władza będzie chciała ograniczać prawo – także prawo do śmiechu – będziemy reagować.

Money.pl: A który dowcip najbardziej się Panu spodobał? Oczywiście na Pana temat.

D.T.: Niektóre są fajne, takie, które podbijają mi nastrój pozytywnie. Ale który szczególnie? Hmm…

Money.pl: Chyba zbyt dużo ich jest….

D.T.: ...I one są do siebie dość podobne. Nie ukrywam – i to jest zrozumiałe – w momencie, gdy bracia Kaczyńscy objęli władzę to oni stają się raczej obiektem złośliwych satyr, a ja, jako jeden z liderów opozycji, raczej mam ulgową taryfę. To się w każdej chwili może zmienić.

Money.pl: Widziałem obrazek żółtej kaczki, która była przekreślona. Mam nadzieję, że Pan się nie obrazi… Teoretycznie gdyby Pan został prezydentem, to parę osób mogłoby odnosić ten obrazek do Pana. Czy na taki obrazek Pan by się obraził?

D.T.: Nie. Od dziecka mnie przezywano „Kaczor”. Wiele ludzi zauważyło, że tak naprawdę ta współpraca między PO, a PiS, która miała nastąpić po wyborach mogłaby się nazywać „Kaczor Donald”. Z jednej strony „Kaczor” – Kaczyński, z drugiej „Kaczor” – Tusk, więc ten kaczy nastrój w Polsce jest rzeczywiście dość powszechny, ale trzeba być niespełna rozumu, żeby się obrażać – mam nadzieję, że bracia Kaczyńscy na tego typu dowcipy się nie obrażają.

Money.pl: Dziękuje za rozmowę.

Tagi: tusk, po, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz