Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Dzik: Państwo do hazardu jeszcze może dopłacić

0
Podziel się:

Jednym z popularniejszych złudzeń, jakiemu ulegają politycy, jest złudzenie liniowości. Polega ono na przekonaniu, że jeśli podwoimy stawki podatkowe, to dwukrotnie wzrosną również wpływy z podatków.

Dzik: Państwo do hazardu jeszcze może dopłacić

Na fali nastrojów wywołanych aferą hazardową, rząd podniósł trzykrotnie stawkę podatku od tzw. automatów o niskich wygranych,zwiększył też przy okazji obciążenia podatkowe kasyn i bukmacherów.

Usłyszeliśmy zapewnienia, że przyniesie to budżetowi dodatkowe 500 milionów złotych z podatku od gier, tymczasem półroczne dane wskazują, że przychody budżetu nie wzrosną w porównaniu do 2009 roku, a mogą nawet spaść,jeśli utrzyma się trend zamykania kolejnych przybytków hazardu.

Na świecie gry losowe są generalnie bardzo dochodową działalnością, ale w Polsce podatkowa śruba była przykręcona tak mocno jeszcze przed aferą hazardową, że przeciętne kasyno miało rentowność nie większą od przeciętnego warzywniaka. Próba wyciśnięcia kolejnych złotówek musiała się skończyć mizernie. Zauważmy przy tym, że nawet jeśli przychody z podatku od gier pozostały na tym samym poziomie, sytuacja gdy mniej podmiotów płaci te same podatki jest niekorzystna dla gospodarki, bo oznacza choćby utratę miejsc pracy.

Błyskawicznie nowelizując ustawę hazardową, władza kierowała się chyba bardziej sercem niż rozumem, obiecując dwie sprzeczne rzeczy - eliminacje znielubionych jednorękich bandytów i jednocześnie wzrost przychodów budżetu z podatku od gier. W bajkowym świecie jest tak, że gorzelnie pracują pełną parą, wpływy z akcyz idą w miliardy, a przy tym wszyscy obywatele są abstynentami. Od władzy oczekuje się jednak trzeźwiejszego spojrzenia na rzeczywistość.

Legalny hazard, podobnie jak używki, to dla władzy nie tylko źródło przychodu, ale i spora odpowiedzialność. Skutkiem ubocznym łatwo dostępnego hazardu jest zwiększona liczba uzależnień, która prowadzi z kolei do różnych patologii społecznych i ekonomicznych. Już w 2002 w Kanadzie wytoczono pierwszy proces zbiorowy przeciw prowincjonalnemu operatorowi wideoloterii o kilkaset milionów dolarów za straty spowodowane wprowadzeniem na rynek, jak to poetycko nazwano, _ hazardowej kokainy _.

Od kilku dni można i w Polsce składać pozwy zbiorowe, przy czym wszystko wskazuje na to, że ulubionym ich adresatem nie będą wielkie korporacje, ale właśnie Skarb Państwa. Potencjalne pozwy ofiar jednorękich bandytów mogą budżet sporo kosztować. Podobnie zresztą roszczenia odszkodowawcze branży hazardowej, która szuka i ma szansę otrzymać wparcie w instytucjach unijnych. Tak oto zamiast znosić złote jajka, hazardowa kura może budżet - więc i podatników - jeszcze sporo kosztować.

ZOBACZ TAKŻE:

Autor felietonu jest ekonomistą specjalizującym się
w zagadnieniach racjonalności, ekonomii behawioralnej i psychologii hazardu

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)