Notowania

Gałązka: Czy wykształceni posłowie tworzyliby lepszy Sejm?

Wykonywanie większości zawodów wymaga posiadania potwierdzonych dyplomem lub zaświadczeniem kwalifikacji. Nie dotyczy to posłów.

Podziel się
Dodaj komentarz

Sejm w nowym składzie i układzie rozpoczął kadencję. Zamieszczone na stronie internetowej statystyki informują o przekroju wiekowym i podziale według płci tych, którzy decydować będą o naszych warunkach życia i jego perspektywach.

Aby jednak zaspokoić ciekawość dotyczącą kwalifikacji posłów i posłanek, trzeba dociekliwości i domyślności. O ile bowiem w poprzedniej kadencji w spisach alfabetycznych dotyczących poszczególnych posiadaczek i posiadaczy mandatów można było znaleźć informacje na temat ich wykształcenia, to w aktualnych podawany jest tylko wykonywany zawód, na przykład "poseł".

W związku z tym chcąc, dajmy na to, dowiedzieć się, czy Marek Suski - domorosły odkrywca patriotyzmu genetycznego - poczynił jakieś postępy w nauce (bo w poprzedniej kadencji deklarował wykształcenie średnie), należy przeszukiwać inne źródła. Tak oto mamy pierwsze zmiany w tradycji izby parlamentu, planującej także uchwalenie nowej konstytucji i ordynacji wyborczej.

W związku z tym może warto zastanowić się, czy na przykład wprowadzając jednomandatowe okręgi wyborcze i umożliwiając w przyszłości kandydowanie do parlamentu osobom spoza list partyjnych, nie wprowadzić przy okazji ograniczeń w postaci statusu wykształcenia wyższego?

Przecież wykonywanie większości zawodów wymaga posiadania potwierdzonych dyplomem lub zaświadczeniem kwalifikacji. Dlaczego więc o losie narodu mieliby nadal współdecydować nieucy z ambicjami, o których Jan Brzechwa pisał: "Kto nie ma talentu, ten łaknie godności / Tak właśnie zdobywa się rozgłos najprościej / Więc pcha się gdzie może, i pnie się i pnie się / Więc tu - "Panie Pośle", tam - "Panie Prezesie".

Argumentowanie takiego stanu pojęciem demokracji nie do końca ma sens - kandydatem na prezydenta może zostać tylko "obywatel polski, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 35 lat" (Konstytucja, Art. 127. 3) i nikt nie twierdzi, że przepis ten godzi w bierne prawo wyborcze i dyskryminuje młodych. Skoro więc od głowy państwa oczekujemy choćby dojrzałości wiekowej, to od posłów moglibyśmy żądać wiedzy potwierdzonej dyplomem uczelni.

Wprawdzie papier ten nie świadczyłby o wysokiej inteligencji i kulturze kandydatów, ale prawdopodobieństwo posiadania przez nich tych cech także byłoby większe.

Oczywiście, wszak od reguły są wyjątki, nadal mogłyby zdarzać się przypadki kuriozalnych zachowań czy skandalicznych wypowiedzi - czego przykładem byli miedzy innymi: mgr Anna Sobecka - spikerka Radia Maryja, absolwentka Wydziału Chemii UMK w Toruniu i innych studiów podyplomowych, oraz mgr Ryszard Palikot - absolwent UW, a nawet profesorowie Ryszard Bender (KUL) i Maciej Giertych (Oksford).

Jeśli ktoś twierdzi, że są zdolni i kulturalni ludzie bez wyższego wykształcenia, dla których proponowany przepis byłby barierą - odpowiem: na naukę nigdy nie jest za późno, więc planując karierę należy uwzględniać uwarunkowania i wykazywać się determinacją w zdobywaniu wiedzy związanej z planowanym stanowiskiem. Prościej? Chcąc jeździć autem trzeba mieć prawo jazdy niższej kategorii. Chcąc kierować autobusem, trzeba zdobyć dodatkowe umiejętności.

Hiszpański pisarz Francisco de Quevedo (1580-1625) twierdził: "W ciemnocie ludu bezpieczna jest władza książąt, wykształcenie prowadzi do buntu".

Kilkaset lat później w demokratycznej Polsce można by pokusić się na spostrzeżenie, iż oświeceni posłowie byliby mniej podatni na dyktatorskie zapędy swoich liderów, rzadziej też powstawałyby bezmyślne ustawy (na przykład ta o handlu w dni świąteczne).

Media doniosły, że 30 na 31 posłów PSL posiada wyższe wykształcenie. To dobrze świadczy zarówno o formacji, która właściwie dobierała kandydatów, jak i o wyborcach, którzy widocznie uznali, iż w XXI wieku politycy powinni posiadać odpowiednie kwalifikacje.

W 2001 roku, również w mediach, można było znaleźć następujące ogłoszenie: "Kancelaria Sejmu poszukuje kandydata na stanowisko kierownicze w Biurze Stosunków Międzyparlamentarnych w wydziale Protokołu Dyplomatycznego. Wymagania: wykształcenie wyższe, minimum 2 lata pracy na stanowisku kierowniczym lub inne doświadczenia w kierowaniu zespołami ludzkimi, biegła znajomość języków: angielskiego i francuskiego w mowie i piśmie, umiejętność samodzielnego prowadzenia korespondencji w języku polskim oraz językach obcych, ogólna znajomość problematyki międzynarodowej, zdolności organizacyjne i kreatywność, wysoka kultura osobista i dobra prezencja, łatwość w nawiązywaniu kontaktów interpersonalnych, dyspozycyjność i gotowość do wyjazdów służbowych, wysoka odporność na stres, praktyczna znajomość obsługi komputera (MS Word, MS Excel, poczta elektroniczna). Oczekiwania: znajomość innych języków obcych, doświadczenie w służbach dyplomatycznych".

Jaka szkoda, że nie mieliśmy okazji głosować na takich kandydatów. Bo wydaje mi się, że nawet premier (włącznie z bratem) i panią Fotygą razem - nie mieliby szans na tą, o wiele mniej płatną posadę. Warto więc chyba sprecyzować wymagania - choćby wobec przyszłych parlamentarzystów?

Autor jest dziennikarzem i publicystą, ekspertem w zakresie etyki i prawa reklamy, mediów i PR. Był doradcą ds. wizerunku w sztabach wyborczych różnych ugrupowań politycznych w latach 2000, 2001, 2002 i 2005.

Tagi: gałązka, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz