Notowania

Gałązka: PiS-owscy talibowie rozpoczną dżihad?

Czy musiało do tego dojść? Widocznie musiało, skoro doszło – mówił jeden z bohaterów filmu Rozmowy kontrolowane, grając ogłaszającego stan wojenny generała Jaruzelskiego. Cytat ten pasuje jak ulał do sytuacji na polskiej scenie politycznej w medialnym sezonie ogórkowym.

Podziel się
Dodaj komentarz

_ Czy musiało do tego dojść? Widocznie musiało, skoro doszło _ – mówił jeden z bohaterów filmu _ Rozmowy kontrolowane, _ grając ogłaszającego stan wojenny generała Jaruzelskiego. Cytat ten pasuje jak ulał do sytuacji na polskiej scenie politycznej w medialnym sezonie ogórkowym.

Dziennikarze i eksperci dociekają przyczyn kolejnej transformacji Jarosława Kaczyńskiego. Jedni tłumaczą, że wynikła ona z chwilowej nieobecności pisowskich _ gołąbków pokoju _ – Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza.

Według nich pisowskie_ jastrzębie _ - zabrakło by tu miejsca, gdyby wymieniać ich nazwiska – chcą powrotu wojny polsko-polskiej, by przy okazji zająć dobre _ pole positions _ przed wewnętrznymi wyborami do partyjnych władz. Z prezesem łączy ich także nieumiarkowana niechęć do PO oraz pragnienie ukarania winnych _ smoleńskiego spisku _.

Inni komentatorzy twierdzą, że nagłe zrzucenie wyborczej maski przez Kaczyńskiego i cudowne przywrócenie daru mowy u partyjnych twardzieli, ma na celu przykrycie skandalu, jakim może się skończyć odzyskanie treści rozmów zapisanych w czarnych skrzynkach, które jak _ czarne teczki _ otwarte mają być na miesiąc przed wyborami samorządowymi.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/224/t98016.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/mikrofon/artykul/flis;pis;nie;mysli;o;wyborcach;chce;zdenerwowac;platforme,151,0,644759.html) Flis: PiS nie myśli o wyborcach, chce zdenerwowac Platformę
Wprawdzie hipotezy te nie wykluczają się wzajemnie, a nawet mogą się uzupełniać, jednak zakładają one, że wódz PiS-u utracił zdolność strategicznego myślenia i ulega nastrojom.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że po zrozumiałym kryzysie spowodowanym smoleńską tragedią, błyskawicznie wypracował on plan odzyskania władzy i odwetu, do którego najlepiej pasowałby znany z filmu _ Pulp Fiction _ cytat z Księgi Ezechiela: 25,17...

Plan ten opiera się na starych, skutecznych zasadach. Pierwsza to: _ divide et impera _. Czyli rządzić, dzieląc nie tylko wyborców, ale i własnych podwładnych. Druga: zmiękczać przy pomocy _ złych i dobrych policjantów _. No właśnie, policjantów...

Trudno dziś stwierdzić, czy gdyby w kampanii wyborczej PiS ostrzej wykorzystał katastrofę, to Jarosław Kaczyński zostałby prezydentem. Wiadomo tylko, że był przygotowany do natychmiastowych kroków zmierzających do wskazania sprawców _ zamachu _.

Niestety, bardziej obywatelska twarz tej partii oraz nienaturalne dla jej szefa wypowiedzi, nie przyciągnęły tylu niezdecydowanych wyborców z tzw. centrum i lewicy, by móc na nich liczyć w przyszłości. Zwłaszcza, że sosnowieckie przejście na stronę, po której stało ZOMO, zaszokowało betonowy elektorat PiS-u.

Kaczyński potrafi kalkulować i wie, że w gruncie rzeczy, biorąc pod uwagę frekwencję, dysponuje elektoratem, którego przyrost jest wątpliwy. Może za to liczyć, iż wzbudzenie niepokojów społecznych musi spowodować reakcję władzy, a co za tym idzie, osłabienie dla niej poparcia.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/9/5897.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/plaskon;talibowie;przechwytuja;kaczynskiego,175,0,644527.html) Płaskoń: Talibowie przechwytują Kaczyńskiego
Pretekstem do takich zachowań może być spór o przedpałacowy krzyż, a przede wszystkim konsekwentne podważanie wyników śledztwa dotyczącego katastrofy.

Rzecznik klubu parlamentarnego PiS, Mariusz Kamiński zdążył nawet wyrazić pogląd, że w podobnej sytuacji, obywatele USA protestowaliby już na ulicach. Nie wspomniał jednak, czy to tylko jego opinia, czy partyjne myślenie życzeniowe. Wsparte zresztą praktyką, są bowiem w tej formacji tacy, którzy mają wprawę w paleniu prezydenckich kukieł.

A jeśli, nie daj Boże, pojawi się jakiś szaleniec, który zacznie straszyć atrapami bomb i podobnie, jak przed wyborami w 2005 roku, obywatele zapragną silnego przywódcy? Takiego, który nawet jak przysyłają mu naboje z groźbami, nie przestaje walczyć o prawdę.

Radykalnych działaczy PiS-u szydercy nazywają _ talibanem _. Wbrew pozorom jest to jednak analogia trafna. Islam też opiera się na czterech źródłach prawa i sprawiedliwości. To: 1. święta księga (program); 2. zbiór relacji dotyczących życia proroka (wzorcowy życiorys prezesa); 3. rozumowanie przez analogię; 4. jednomyślna zgoda. Dwóch ostatnich nie trzeba tłumaczyć. Są oczywistą oczywistością. Tak, jak dżihad oraz fatwa i jej konsekwencje.

Autor jest niezależnym konsultantem w zakresie marketingu politycznego i wyborczego

* **ZOBACZ TAKŻE:**
* **[ Wybory prezydenckie 2010 - relacje, opinie i komentarze w Money.pl ]( http://www.money.pl/archiwum/wydarzenia/wybory;prezydenckie;2010.html )**
Tagi: wybory prezydenckie 2010, gałązka, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz