Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
zus
10.05.2005 07:16

Jak zlikwidować ubezpieczenia społeczne?

Nasz system ubezpieczeń społecznych jest chory od samego początku do samego końca, żadna reforma mu nie pomoże. Nie można bowiem zreformować czegoś, co jest złe już z definicji.

Podziel się
Dodaj komentarz

Zgodnie z obietnicą sprzed tygodnia, dzisiejszy felieton poświęcę problemowi konieczności likwidacji ubezpieczeń społecznych. Istnienie ubezpieczeń społecznych jest bowiem najpoważniejszą obok wszechobecnej biurokracji i regulacji chorobą współczesnego ustroju społecznego.

Nawet w USA prezydent przyznaje publicznie, iż wg najnowszych prognoz i analiz amerykański system ubezpieczeń społecznych musi zbankrutować do 2047 roku. Amerykanie są i tak w komfortowej sytuacji. Ich system obejmuje „tylko” 75 proc. obywateli, ma zgromadzone własne oszczędności, nie pobiera obecnie dotacji z budżetu federalnego i co najważniejsze – amerykańskie składki są ponad czterokrotnie niższe niż te polskie.

Nasz system jest chory od samego początku do samego końca, żadna reforma mu nie pomoże, bo nie można zreformować czegoś złego już z definicji. U nas emeryturami i rentami zajmują się trzy instytucje – ZUS, KRUS oraz budżet państwa. Ten ostatni wypłaca najwyższe uposażenia i jest najmniej znany społeczeństwu, gdyż korzystają z niego sami „zasłużeni” pracownicy resortów sprawiedliwości, wojska, policji, służb bezpieczeństwa, itp.

System ZUS ma najwyższe składki w cywilizowanym świecie, ale pomimo tychże składek trzeba do tego ZUS dokładać ponad 28,6 mld zł z budżetu państwa (wg ustawy budżetowej 2005) – to ponad 14% wszystkich wydatków budżetowych. Ale to jeszcze nie wszystko – ZUS-owi i tak brakuje na wydatki ok. 4,5 mld zł rocznie, które to pieniądze pożycza od banków komercyjnych. A przecież nie tak dawno zmieniono zasady rewaloryzacji rent i emerytur – co dało wymierne oszczędności z tytułu nie przeprowadzania podwyżek. Jak działa ZUS za te gigantyczne pieniądze to lepiej się sami Państwo wypowiedzcie na forum. Po prostu – nie działa. Ach, gdyby tak działał urząd skarbowy...

Obok ZUS-u istnieje jego młodszy brat dla „rolników” – KRUS. Napisałem w cudzysłowie, gdyż cała masa klientów tego systemu nie ma nic wspólnego z rolnictwem poza własnością 1 ha gruntu na którym królują uprawy perzu i pokrzywy. Ta druga instytucja pobiera niskie składki ale przynajmniej oficjalnie przyznaje się do tego, iż w 98% musi być finansowana z budżetu państwa bo ze składek wystarcza na 2% działalności. W sumie to jakby nie zbierać wcale składek, a zwolnić urzędników zajmujących się ich poborem, to może byłyby jeszcze jakieś oszczędności. Do KRUS-u dopłacamy z budżetu państwa 14,5 mld zł.

W naszym systemie w odróżnieniu od amerykańskiego nie ma już rezerw. Nie można podnosić dalej składek, gdyż zwyczajnie nikt nie będzie ich płacił – krzywa Laffera (ale rząd i tak próbuje). Nie można zwiększać dotacji z budżetu, bo deficyt budżetowy i tak już wynosi 35 mld zł. Pozostały dwie możliwości, na krótką metę, które są wykorzystywane obecnie. Pierwsza z nich to stopniowe obniżanie świadczeń (np. poprzez zaniechanie rewaloryzacji). Druga zaś to już stosowane zaciąganie kredytów przez instytucje ubezpieczeń społecznych w bankach komercyjnych, co jednak powiększa dług publiczny, który kiedyś trzeba będzie z czegoś spłacić.

O szkodliwym wpływie ZUS- u na gospodarkę, prokreację, demografię, rozbicie więzi rodzinnych, mentalność społeczną nie będę pisał po raz piętnasty. Każdy z czytelników doskonale o tym wie. Diagnoza jest prosta – ubezpieczenia społeczne trzeba zlikwidować. I to przede wszystkim dlatego, iż z przyczyn demograficznych zapaść będzie się pogłębiać, coraz szybciej, aż doprowadzi do finansowej zagłady systemu ekonomicznego. Nasz ZUS prezentuje prognozy tylko do roku 2013, zapewne dalej nie ma czego prognozować...

Pojawia się jednak pytanie – jak dokonać likwidacji ZUS a jednocześnie przy tym nie zagłodzić milionów emerytów i rencistów? Jak wytłumaczyć społeczeństwu, że musi zacząć myśleć o sobie samym i być odpowiedzialne za swoją przyszłość, że od tej chwili nie ma już emerytury od „państwa”? Odpowiedź nie jest prosta i nie jest bezbolesna – gdyby takowa istniała, to rządy lewicy chociaż w niewielkim stopniu próbowałyby ją wdrażać w życie.

Na początku powiem tak – moje rozwiązanie nie jest milusie i słodziutkie niczym landrynka, bardziej niż cukierka przypomina ono raczej ... chemioterapię. Nie jest w 100% skuteczne, pacjent niekoniecznie może je przeżyć, ale jeśli już przeżyje to nie będzie już tak fajnie jak przed chorobą. Jest bolesne, dolegliwe w przyjęciu i budzi powszechny lęk. Ale NIE MA INNEGO SPOSOBU. Jeśli społeczeństwo chce przezwyciężyć tego socjalistycznego raka, to musi być gotowe na takie lekarstwo. Inaczej wcześniej bądź nieco później, ale ze 100% pewnością, coraz słabsze i starzejące się, zadłużone, zdegenerowane społecznie – zginie.

Po pierwsze – jak najszybciej należy zamknąć instytucje ZUS i KRUS – a ich kompetencje przekazać urzędom skarbowym. One są o wiele lepiej organizacyjnie przygotowane do nadzoru fiskalnego społeczeństwa. Wcielenie ubezpieczeń społecznych w skład służb skarbowych pozwoli zaoszczędzić gigantyczne kwoty kosztów własnych systemu – niepotrzebne budynki, niepotrzebne etaty, niepotrzebne informatyzacje... Jednocześnie w kraju będzie przeprowadzana reforma upraszczająca podatki i sposób ich pobierania – co pozwoli uzyskać w pełni wystarczający „potencjał przerobowy” dla zastąpienia instytucji ZUS i KRUS przez US.

Po drugie - należy ogłosić bankructwo ZUS i KRUS, tak jak to jest zgodnie z rzeczywistością. Zobowiązania wobec aktualnych emerytów i rencistów powinien przejąć skarb państwa. Należy oszacować jak wielka suma tychże zobowiązań oraz jak wielka jest suma zobowiązań wobec aktualnych płatników, którzy płacą składki a jeszcze nie przeszli na emeryturę. Łączna wartość zobowiązań może przekroczyć znacząco nawet 1 bln zł. – czyli grubo ponad 100% obecnego rocznego PKB. Moje szacunki (za które głowy nie daję) mówią o 150-180% obecnego rocznego PKB. Dla porównania obecny dług publiczny nie przekracza 50% PKB.

Po trzecie – należy zmienić kwalifikację rent i emerytur na „dożywotnie zasiłki socjalne”. Czyli coś co kiedyś „należało się” z tytułu socjalistycznego systemu ubezpieczeń społecznych, a co zbankrutowało, zamieniamy na zasiłek będący nie tyle obowiązkiem, ale moralnym przejawem miłosierdzia i solidaryzmu z okradzionymi przez socjalizm. Zasiłki te winny być jednakowe dla wszystkich i skalkulowane wg podstawowych kosztów utrzymania i możliwości podatkowych społeczeństwa. Koniec z wysokimi emeryturami płaconymi za pieniądze wyrwane biednym przy pomocy pseudo-składek. Może się okazać, że biedni emeryci skorzystają na tej zmianie. To jest jeden z elementów bolesnych.

Po czwarte – bezwzględna weryfikacja rent chorobowych przyznanych ludziom przed 60 rokiem życia. Do zasiłku kwalifikować będą się tylko całkowicie niezdolni do pracy, ludzie zdolni częściowo będą otrzymywać cześć zasiłku.

Po piąte - wprowadzenie dobrowolności ubezpieczenia dla osób które jeszcze nie są rencistami i emerytami oraz pozostały w starym systemie emerytalnym (przed reformą). Jeśli chcą - mogą po osiągnięciu wieku emerytalnego przejść na w/w zasiłek dożywotni, jeśli nie ich zobowiązanie zostanie oszacowane i spłacone w formie długoterminowych obligacji o ograniczonej możliwości przedterminowego zbycia (np. obligacje imienne). Przy oszacowaniu nie będzie brane pod uwagę żadne oprocentowanie – tylko nominalna suma składek – to kolejny z „bólów chemioterapii”.

Po szóste - wszyscy uczestnicy nowego 3-filarowego systemu emerytalnego otrzymają zwrot należnych sum składek z ZUS – tak samo jak "starofilarowcy" (bez odsetek i w obligacjach), zaś kwestie OFE potraktujemy dobrowolnie. OFE zostaną przekształcone w dobrowolne fundusze inwestycyjne, zaś członkowie – klienci będą mieli wybór – czy dalej w nich oszczędzać, czy też wypłacić należne sumy – powiedzmy w 3-5 letnim okresie w ratach.

Po siódme – zamiast składek ZUS i KRUS, które zostaną zniesione, na czas trwania zobowiązań wobec emerytów i rencistów, finansowanie zasiłków odbywać się będzie w ramach płaconego specjalnego podatku solidarnościowego z budżetu państwa. Na początku podatki będą więc z tego tytułu umiarkowanie wysokie, ale z każdym miesiącem będą niższe w miarę jak będzie ubywać ludzi starego systemu. Również wszelkie pieniądze pochodzące z prywatyzacji będą przeznaczane w całości na spłatę zobowiązań post-systemowych. Dzięki temu społeczeństwo jako całość odczuje rzeczywistą korzyść z prywatyzacji w postaci obniżek podatków, będzie to najlepsza forma tzw. „powszechnego uwłaszczenia”.

Po ósme – podatek solidarnościowy będzie tak skonstruowany aby rodziny wielodzietne miały w nim system ulg wprost proporcjonalny do ilości posiadanych dzieci na wychowaniu. Taka konstrukcja pozwoli odwrócenie niekorzystnych tendencji demograficznych. Ulga pojawi się już od 3-ego dziecka.

Tak pokrótce przedstawiłem Państwu pierwszą część moich autorskich pomysłów na reformy konieczne do realizacji w naszym kraju. Zapraszam do dyskusji.

Tagi: zus, składki, wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz