Notowania

katar
19.08.2009 06:30

Jest drugie dno sprawy sprzedaży stoczni?

Inwestycje w stocznię w zamian za udział w prywatyzacji energetyki. Ale rządowi nie wyszło - wynika z informacji Money.pl.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Polska Zielona Sieć/CC/Flickr)

Pieniądze za stocznie w Gdyni i Szczecinie nie wpłynęły, bo umowa z Katarczykami może mieć drugie dno. I nie chodzi tu o list związkowców, który miał zniechęcić inwestora, czy też o kryzys w branży stoczniowej, ale o ewentualny udział Katarczyków w prywatyzacji polskiej energetyki.

Sprawa stoczniowego kontraktu nie jest jeszcze przesądzona. Dotychczasowego inwestora może zastąpić rządowa agencja z Kataru - Qatar Investment Authority, a kwestia jej ewentualnego zaangażowania ma się wyjaśnić do końca sierpnia.

Dlaczego, jak na razie, się nie udało? Nikt już nie wierzy w tłumaczenia ministraAleksandra Grada, że to list Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni zniechęcił inwestora. Sam minister mówi teraz o tym, że powodem porażki był brak pieniędzy.

- _ Dotychczasowy inwestor nie uzyskał akceptacji od instytucji finansowych, które za nim stały _ - mówi szef resortu Skarbu Państwa.

Na głowę ministra Grada lecą gromy.

- _ Sam fakt, że pieniądze nie wpłynęły, jeszcze nie byłby tak porażający, jak to, że polski rząd zdaje się nie mieć absolutnie żadnych informacji, dlaczego tak się stało _ - podkreśla Andrzej Lipko, były minister przemysłu i handlu w latach 1991-92 i były prezes PGNiG.

Ale czy to możliwe? A może to tylko celowa polityka informacyjna?

Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu w rządzie SLD, uważa, że sprawa wycofania się katarskiego inwestora z transakcji kompromituje polski rząd.

- _ Sprawa była głośna, a wszystko odbywało się pod okiem Komisji Europejskiej - mówi Kaczmarek. _ - _ Trudno znaleźć racjonalną odpowiedź, dlaczego tak się stało _ - dodaje.

Politycy opozycji i specjaliści od prywatyzacji sugerują, że katarska inwestycja w polskie zakłady mogła być transakcją wiązaną. W zamian za wyłożenie pieniędzy na upadłe zakłady, Katarczycy mieli dostać coś jeszcze...

Najczęściej powtarzana jest teza o powiązaniu umowy w sprawie stoczni z kontraktem na dostawy ciekłego gazu LNG. Ale eksperci ucinają: to mało prawdopodobne.

Jak wynika z informacji Money.pl, pojawienie się agencji QIA wskazuje na inny trop. Chodzi o prywatyzację polskiej energetyki.

Energetyczny trop sięga czasów PiS

- _ Za czasów PiS, pojawili się u nas Arabowie, rzekomo zainteresowani kupnem naszych stoczni _- mówi Money.plPaweł Poncyljuszz PiS, były sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki. - _ Zaproponowali taki układ: My wam pomożemy rozwiązać wasz problem z prywatyzacją stoczni i je kupimy, ale za to wy nas potraktujecie specjalnie przy prywatyzacji waszej energetyki. _

*382 mln zł *tyle katarski inwestor miał zapłacić za stocznie w Gdyni i SczecinieZdaniem posła, tym razem to też tak mogło wyglądać. Co ciekawe, agencja QIA specjalizuje się w inwestycjach w branży energetycznej, a jej zaangażowanie w różne projekty z tej dziedziny na całym świecie sięga 65 mld dolarów. To rzuca na sprawę nowe światło.

Resort skarbu ucina spekulacje. - _ Bzdura. Jedynym warunkiem przetargu była cena _ - mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu. - _ Jeżeli jakikolwiek inny inwestor dałby więcej pieniędzy, to on by wygrał. Nie ma mowy o żadnym zakulisowym porozumieniu _ - zastrzega Wewiór.

- _ Do końca sierpnia, nowy inwestor - Qatar Investment Authority - ma czas na podjęcie decyzji, czy weźmie na siebie zobowiązania związane ze stoczniami. Czekamy na krok z ich strony _ - dodaje rzecznik.

Tymczasem, szef gabinetu politycznego premiera Tuska,Sławomir Nowakpowiedział przed kilkoma tygodniami w telewizji TVN24, że to Katarczycy poprosili o spotkanie.

- _ Była to rozmowa o rzeczach, które są dla nas i strony katarskiej ważne: gaz, oraz współpraca przy prywatyzacjach (!-red.) _ - wyliczał Nowak.

W dodatku, tuż po spotkaniu premierów obu krajów, w sobotnim komunikacie Centrum Informacyjne Rządu podało, że politycy rozmawiali w Paryżu o strategicznej współpracy gospodarczej *oraz możliwym zaangażowaniu katarskiego kapitału w Polsce, m.in. w inwestycje związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego. *

Zdaniem posła PiS, kolejnym potwierdzeniem tego, że w grze o stocznie jest drugie dno, może być wyjazdDonalda Tuskado Nicei. Szef rządu spotkał się tam z premierem Kataru. A to właśnie szejk Hamad Bin Jassi Bin Jabor Al-Thani jest szefem agencji QIA.

Co ciekawe, zaledwie kilka miesięcy temu powstała w Warszawie jednostka dyplomatyczna Kataru w Polsce, która mieści się w jednym z prestiżowych i słynnych, szczególnie ostatnio, hoteli.

Sprzedaż stoczni to jeden z dwóch fatalnych kontraktów z Katarczykami

550 mln dol
tyle rocznie PGNiG zapłaci Katarowi za dostawy 1 mln ton gazu LNG, czyli ok. 1,5 mld m sześć. Umowę zawarto na lata 2014 -2034. Gaz ma być dostarczany do terminalu gazowego w Świnoujściu, Pierwsza dostawa odbędzie się w drugiej połowie 2014 r.Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka, o wiele poważniejszym błędem było podpisanie kontraktu gazowego z Qatargas Operating Company Ltd. na dostawę gazu skroplonego LNG.

- _ Kontrakty na sprzedaż stoczni i dostawy gazu łączy jeden aspekt: to bardzo złe umowy _ - mówi Money.pl Andrzej Szczęśniak ekspert rynku paliw, były prezes Izby Paliw Płynnych.

Jego zdaniem prywatyzacja stoczni została fatalnie przygotowana i przeprowadzona.

- _ Nie jestem specjalistą od rynku stoczniowego, ale śmiech wzbudzały wypowiedzi holenderskiego przedstawiciela, który snuł jakieś fantasmagorie na temat tego, co będzie produkowane w tych zakładach. To po prostu żenująca sprawa _ - kwituje Szczęśniak.

- _ Kontrakt, który podpisało PGNiG, zakłada, że do 2014 roku wybudowany zostanie terminal gazowy w Świnoujściu, co uważam za mało realistyczne. Poza tym znacznie przepłaciliśmy za ten gaz, średnio od 20 do 30 proc. _ - dodaje Szczęśniak.

Potwierdzeniem słów eksperta są doniesienia portalu internetowego Platts poświęconego światowemu rynkowi towarów i energii. Qatargas niemal w tym samym czasie co z PGNiG, podpisał umowę z konsorcjum japońskich firm energetycznych na dostawy 6 mln ton skroplonego gazu rocznie do roku 2021. Przy obecnym poziomie cen Japończycy zobowiązali się płacić około 450 dol. za tonę.

Biorąc pod uwagę to, iż kontrakt PGNiG z Qatargas opiewa na 550 mln dolarów za milion ton rocznie, wynika, że polski monopolista zobowiązał się płacić za gaz 550 dolarów za tonę, czyli 100 dolarów więcej niż Japończycy.

PGNiG twierdzi, że nie przepłaca. - Japończycy nie negocjowali nowego kontraktu, a renegocjowali ceny w kontrakcie długoterminowym obowiązującym od 2004 do 2021 roku. (...). Po drugie, pozycja negocjacyjna firm Japońskich jest znacznie lepsza niż polskiego PGNiG SA, choćby dlatego, że Japonia jest największym na świecie odbiorcą LNG, importuje kilkanaście razy więcej gazu niż Polska, ma kilka terminali LNG i kilku dostawców - głosi komunikat spółki.

*Blokowali Ludowcy? *

Od dawna mówi się o udziale państw arabskich w polskiej prywatyzacji. W listopadzie ubiegłego roku premier Donald Tuska był przez trzy dni w Kuwejcie i Katarze. Miał wzmacniać współpracą z tymi krajami, głównie w sektorach: gazowym, naftowym i chemicznym, a także w zakresie inwestycji kapitałowych, w tym również prywatyzacji. W delegacji towarzyszyli mu przedstawiciele 11 wiodących firm, m.in.: PKN Orlen SA, Nafty Polskiej S.A, Polskiej Grupy Energetycznej SA, Zakładów Azotowych _ Puławy _ SA, Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach SA.

Plan sprzedaży inwestorom branżowym trzech z czterech państwowych grup energetycznych spotykał się jednak z oporem Ludowców - napisała w sierpniu _ Rzeczpospolita _.

Jak wyliczał dziennik, ze sprzedaży Enei, Energi Gdańsk i Taurona, skarb państwa mógłby pozyskać ponad 25 mld zł. Jednak wicepremier i minister gospodarkiWaldemar Pawlakbył przeciwny. Uważał, że zagroziłoby to bezpieczeństwo naszego państwa.

Według _ Rzeczpospolitej, _dowodem na blokowanie prywatyzacji sektora energetycznego przez PSL są próby zmiany koncepcji prywatyzacji, którą przygotował resort skarbu i wysłał do zaopiniowania do Ministerstwa Gospodarki. Zmiany mają umożliwić sprzedaż Tauronu i Energii, które to w myśl rządowej strategii dla sektora, mają pozostać pod kontrolą MSP.

Tymczasem wiceminister gospodarkiAdam Szejnfeldzapewniał przed publikacją w _ Rzeczpospolitej _ w rozmowie z portalem wnp.pl, że nie ma rozbieżności koalicjantów w sprawie przyspieszonej prywatyzacji.

Czytaj w Money.pl
*Megaprywatyzacja. Kto kupi KGHM? * Jeśli Skarb Państwa pozbędzie się swoich pakietów spółek z GPW zyska na tym 17,5 mld złotych. O realizację planów będzie jednak ciężko.
*Zarządy spółek energetycznych za prywatyzacją * Rządowe plany prywatyzacyjne są dobrze oceniane przez zarządy prywatyzowanych spółek energetycznych, które potrzebują dużych środków na inwestycje. Ostrożnie do rządowych propozycji podchodzą związki zawodowe.
Tagi: katar, wiadomości, gospodarka, polityka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz