Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
budżet
30.11.2005 06:50

Katarzyna Zajdel-Kurowska, mówi o skutkach decyzji w sprawie emerytur górniczych

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Rząd zdecydował się wycofać z Trybunału Konstytucyjnego ustawę o emeryturach górniczych. Co to oznacza dla finansów państwa?

Katarzyna Zajdel-Kurowska, główny ekonomista CitiBanku: To jest pusty gest. Dlatego, że z jednej strony ma on na celu przypodobanie się części wyborców, czyli górnikom, pokazanie że martwimy się waszym ciężkim losem i dlatego te emerytury wam się należą. Natomiast już wiele organizacji, w tym PKPP Lewiatan zapowiedziało, że jeżeli rząd wycofa tą ustawę, to oni ją ponownie zaskarżą. Tak naprawdę najważniejsza jest przyszłość, a nie sama ustawa. Wydaje mi się bowiem, że losy tej ustawy są przesądzone, bo ona zostanie zaskarżona. Natomiast ten gest rządu może wskazywać, że będzie on jednak w kwestii tego problemu dosyć miękki.

Money.pl: Gdyby się jednak okazało, że ta ustawa w takiej czy innej formie wejdzie w życie, to czy proponowane przez rząd rozwiązania dotyczące zwiększenia dochodów budżetowych będą wystarczające, żeby pokryć te lawinowo zwiększające się wydatki związane z tymi emeryturami?

K.Z-K.: Z wyliczeń wielu ekspertów wynika, że koszt tej emerytury w tym kształcie to jest 70 mld zł w przeciągu 15 lat. I aby taką kwotę sfinansować, to trzeba znacząco zwiększyć bazę podatkową oraz dochody, w skali niewyobrażalnej dla nas podatników. Można też bardzo mocno obciąć wydatki, co wydaje mi się, że jednak nie wchodzi w grę. To wskazuje na bardzo dużą potrzebę zwiększenia dochodów budżetowych, co jest możliwe tylko przez jakieś bardzo radykalne podniesienie podatków.

Money.pl: Czy w najbliższych latach sprawowania władzy przez obecny rząd możliwe jest utrzymanie kotwicy budżetowej na poziomie 30 mld zł, w sytuacji w której wchodzi w życie ta ustawa?

K.Z-K.: Są pewne możliwości księgowe, które powodują, że te wydatki nie będą wchodziły do budżetu centralnego. Przypomnę, że kotwica budżetowa dotyczy budżetu państwa, a nie deficytu finansów publicznych i to jest ta subtelna różnica. Zawsze można coś wypchnąć poza sektor centralny i tutaj jest obawa, że o ile ta kotwica zostanie utrzymana to nie znaczy, że deficyt finansów publicznych, czyli całego sektora publicznego, będzie się zmniejszał.

Money.pl: Czy jest możliwe, że rząd zachowuje się dość niefrasobliwie i nie martwi się o finanse państwa w przyszłości, ponieważ tak naprawdę największe wydatki związane z realizacją tej ustawy spadną już na kolejne rządy, główny problem odsuwany jest więc w czasie?

K.Z-K.: Zgadzam się z tym, że te wydatki będą rosły nierównomiernie, czyli w początkowym okresie obowiązywania tej ustawy, te koszty będą znacznie mniejsze niż pod koniec tego okresu. Natomiast skutki tej reformy będą widoczne już w 2007 roku. Jednak ta skala nie będzie znacząca, ale już w 2008 i 2009 roku, to nie są małe pieniądze. Rząd zapowiadając planowanie wieloletnie wydatków budżetowych, będzie musiał zmierzyć się z tym problemem. To nie są małe kwoty i na pewno będą wymagały zwiększenia strony dochodowej.

Pytała: Donata Wancel

Tagi: budżet, deficyt, zajdel-kurowska, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz