Notowania

noga
26.03.2010 06:00

Noga: Ratowanie Grecji pomoże złotemu

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Inwestor George Soros stwierdził, że przez Grecję strefa euro się rozpadnie. Podziela Pan ten pogląd?

Prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej: Cóż, euro jako wspólna europejska waluta to produkt jak każdy inny. A jak wiadomo z ekonomii, każdy produkt ma swoją fazę początkową, rozwoju i schyłkową. Trudno powiedzieć, w którym miejscu jest teraz euro, ale nie obstawiałbym, że to już koniec. Jeszcze zdecydowanie za wcześnie na takie prognozy. Tym bardziej, że nie wiadomo nawet, czym euro zastąpić.

*Nie zmienia to faktu, że strefa euro znalazła się w poważnym kryzysie. *

Tak. Być może nawet najpoważniejszym od początku istnienia. Dowodem na to może być to, że unijni urzędnicy dopiero teraz zabrali się za układanie procedur wykluczenia jakiegoś kraju ze strefy euro. Nikt wcześniej takich procedur nie stworzył, bo nikomu nie przyszło nawet do głowy, że w ogóle będą potrzebne. Najbardziej na ich stworzeniu zależy teraz Niemcom.

Tworzą procedury, bo chcą wyrzucić Greków ze strefy euro, czy może sami chcieliby wystąpić, bo mają dość roli _ bogatego wujka _, który cały czas musi się do czegoś dokładać?

Zakładając nawet ten mało realny scenariusz, wystąpienie niewiele by im dało, bo w niemieckich bankach jest masa greckich obligacji. A to oznacza, że nawet gdyby nie było strefy euro, to Grecy i tak przyszliby po pomoc do Niemców. Dlatego ci teraz chcą stworzyć procedury wykluczenia, które będą _ straszakiem _ dla kolejnych krajów. Chcą stworzyć europejski nadzór finansowy i Europejski Fundusz Walutowy. Wszystko po to, by takie historie jak z Grecją się nie powtórzyły.

*ZOBACZ TAKŻE: Rosati: Trzeba pomóc Grekom, choć nie są wiarygodni. *Nie za późno? Skoro w kolejce po pomoc ustawią się zaraz Portugalczycy, Hiszpanie czy Włosi?

Sprawa tych krajów jest nieco inna, bo one na razie jakoś radzą sobie ze spłatą długów. Wiedzą, że muszą zabrać się za konsolidację finansów publicznych, zmniejszanie wydatków sztywnych w budżetach. Tymczasem Greków na skraj przepaści zaprowadziła ich kreatywna księgowość. I tak naprawdę nie wiadomo, czy wszystko już ujawnili, czy coś jeszcze ukrywają. Mówi się, że w najbliższych latach ich prawdziwy dług publiczny może sięgnąć 900 procent PKB.

Ale widzi Pan w ogóle wyjście z tego kryzysu? Bo przecież jest bardzo prawdopodobne, że kolejne lata przyniosą protesty na ulicach i żądania ludzi, by powrócić do narodowych walut, bo stracą zaufanie do euro.

Po trochu się z panem zgadzam. To jednak _ błędne koło _, bo powrót do narodowych walut też nie byłby szczęśliwy. Absolutnie nie. Przecież nie poprawi to stanu finansów publicznych tych krajów. Jedyne wyjście to teraz oszczędności, oszczędności i jeszcze raz oszczędności.

*ZOBACZ TAKŻE: Niemcy radzą Grekom: Sprzedajcie wyspy Niemcy nie chcą pomagać Grekom. Tymczasem premier Donald Tusk taką gotowość deklaruje. Rozumie Pan coś z tego?*

Też nie jestem przekonany, czy powinniśmy pomagać Grekom. Ale przewrotnie odpowiem panu, że być może w ten sposób pomożemy złotemu. Polska cały czas jest postrzegana jako gospodarka wschodząca. A to oznacza, że niepokój w Europie zawsze odbija się również na złotym, bo uciekają od niego zagraniczni inwestorzy. Dlatego pomoc Grekom ma sens tylko w kontekście walki o stabilność złotego.

*ZOBACZ TAKŻE: Kredyt w euro: raty niższe o 25 procent niż w złotych. Jakie znaczenie ma ten kryzys dla Polaków, którzy zaciągnęli kredyty w euro?*

Na tę chwilę niewielkie. Przecież kredyty dalej będą musieli spłacać. Chociaż teraz wahania euro być może będą dla nich bardziej odczuwalne. Cały czas będę jednak obstawał przy stwierdzeniu, że euro mimo wszystko jest bardziej przewidywalne od franka szwajcarskiego.

Dlaczego?

Bo bank centralny w Szwajcarii może zmienić stopy i jednocześnie wpłynąć na kurs franka praktycznie codziennie. Nie tak jak w Polsce czy w strefie euro, gdzie decyzje są podejmowane raz na miesiąc czy co sześć tygodni. Poza tym Polska jest postrzegana jako kraj, który jest w drodze do strefy euro. I bez względu na to, czy wejdziemy do eurolandu w 2015 czy 2016 roku, ta perspektywa powinna pomagać w umocnieniu polskiej waluty. To dobra informacja dla posiadaczy kredytów.

*ZOBACZ TAKŻE: Noga: Rząd wprowadzi nas do eurolandu w 2016 roku. *A kryzys w strefie euro nie będzie teraz działał na naszą niekorzyść?

Być może w jakimś stopniu, w kontekście ucieczki inwestorów, o której już wspomniałem. Ale spodziewałbym się raczej krótkotrwałych korekt w umacnianiu się złotego niż długotrwałego szoku. Tak już jest w gospodarce: raz na górze, raz na dole.

Polscy eksporterzy też mogą spać spokojnie?

Dla polskiej waluty najważniejsza jest jej stabilność. Nie przywiązywałbym większej wagi do tego, czy euro kosztuje 3,80 złotego czy cztery złote. Bo firma potrafi się do konkretnej wartości dostosować. Trudniej jednak żyć z ciągłymi obawami i dużymi wahaniami kursu. To o wiele większe zagrożenie dla całej gospodarki.

* [ Komisja Europejska żąda od Aten zaciskania pasa ]( http://news.money.pl/artykul/komisja;europejska;zada;od;aten;zaciskania;pasa,91,0,594779.html )
* [ Goldman Sachs pomagał Grecji ukryć dług? ]( http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/goldman;sachs;pomagal;grecji;ukryc;dlug,196,0,593604.html )
* [ O kryzysie finansowym czytaj w serwisie specjalnym Money.pl ]( http://www.money.pl/kryzys/ )
Tagi: noga, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz