Notowania

Ogórek: Za mało kobiet w polityce? A może za dużo?

W polskim Sejmie są tylko 94 kobiety. Nie liczby są jednak najbardziej przerażające, lecz znikoma aktywność tego grona.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Rada Europy opublikowała raport na temat kobiet w życiu politycznym krajów europejskich: zajmowanych przez nie stanowisk oraz ich aktywności. Zabrakło tam wzmianki o Polsce, bo nie wysłano do Strasburga potrzebnych do podsumowania danych. *

Według Rady odpowiada za to w każdym kraju _ rządowy organ ds. równości kobiet i mężczyzn _. U nas tę funkcję pełni kontrowersyjna poseł Radziszewska.

Zanim, z rozpędu znów zarzuci się pani poseł niekompetencję w wykonywaniu swoich obowiązków, może warto się zastanowić, czy _ brak danych _ nie był zamierzony? Może po prostu nie było się czym chwalić?

Przykładowa relacja z polskiego politycznego podwórka mogłaby się zaczynać i kończyć w zasadzie tylko na takiej informacji: _ Szanowna Rado, w kraju, w którym ponad 50 proc. mieszkańców to kobiety, w Sejmie jest ich zaledwie 94, co stanowi 20 procent wszystkich parlamentarzystów. _ Nie liczby są jednak najbardziej przerażające, lecz znikoma aktywność tego licznego grona.

Warto dodać - ale już niekoniecznie do wiadomości Rady Europy - że 63 posłanki przynależą z dumą do istniejącej od listopada 2007 roku Parlamentarnej Grupy Kobiet, nad której prognozowanym upadkiem ubolewa na łamach jednego z dzienników znana z teleturnieju i przyjaźni z Marią Janion, Kazimiera Szczuka. Czy jest się czym martwić? Nie sądzę. Co więcej, dziwi mnie brak tabloidowego linczu na tym parlamentarnym tworze, który miał m.in. _ podjąć działania mające na celu zwiększenie udziału kobiet w sprawowaniu władzy i procesie podejmowania decyzji _.

Po roku nie-działania wspomnianego pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, urządzono medialną przepytywankę pełniącej tej funkcję Elżbiecie Radziszewskiej. Teraz, kiedy parlamentarny zespół będzie świętował 1,5 roku swojej nie-działalności, jedynym komentarzem ma być pozbawione ostrych słów ubolewanie czołowej feministki?

W obecnej kadencji Parlamentarna Grupa Kobiet - nomen omen złożona nie tylko z kobiet - miała okazję spotkać się pięciokrotnie, z czego trzy posiedzenia miały charakter organizacyjny. Od czasu pozostałych dwóch - spotkania z Madeleine Albright oraz tajemniczego spotkania pod hasłem _ Aktywność społeczna i polityczna kobiet _ też niewiele się w społeczeństwie naszym zmieniło.

I po co nam rozwrzeszczane Manify utrwalające wizerunek pyskatych i udręczonych działaczek w stylu, o którym tak chętnie opowiada Manuela Gretkowska? Nasze sprawy najlepiej załatwiłaby aktywna i nastawiona na realizację planu reprezentacja.

Dlatego już się cieszę na zapowiedź Przewodniczącej Partii Kobiet, Anny Kornackiej, o rozpoczęciu przygotowań do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Oby było co raportować.

Autorka felietonu jest redaktorem serwisu iWoman.pl

Tagi: kobiety w polityce, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz