Notowania

Plan ratunkowy Hausnera – zasłona dymna

Od kilku dni o niczym innym nie słyszę, jak tylko o genialnym planie wicepremiera Hausnera, który to plan uratuje nas przed katastrofą finansów publicznych. Rząd zaczyna być chwalony za odwagę w cięciu wydatków i za coraz lepsze pomysły dla rozwoju naszej gospodarki. Nawet sceptyczni dotychczas analitycy kierują pod adresem wicepremiera ciepłe słowa i życzą mu powodzenia, wszelkie obawy zeszły z kierunku „czy rząd coś zrobi”, na „czy rządowi uda się to zrealizować”.

Podziel się
Dodaj komentarz

Nie byłbym sobą, gdybym na wstępie nie powiedział czegoś innego niż ogół analityków. Moim zdaniem ten program oszczędnościowy to zwykła atrapa, z której żadnych wielkich oszczędności nie ma, który nie zawiera żadnych kompleksowych rozwiązań uzdrawiających sytuację wydatków w długim okresie, a jedynie marketingowe zmiany i wielkie zamieszanie. Ale po kolei.

1.Rząd proponuje zmianę zasad rewaloryzacji rent i emerytur. Jeśli dobrze rozumiem emerytury dotychczas rewaloryzowane w oparciu o inflację (te z ZUS i KRUS) lub o wskaźnik wynagrodzeń (te resortowe z funduszu emerytalno-rentowego). Jedyna zmiana rewaloryzacji, jaka może dać efekty fiskalne to brak rewaloryzacji.

A to oznacza utrzymanie dysproporcji świadczeń. Nadal większość świadczeniobiorców będzie klepać coraz większą biedę na granicy biologicznej egzystencji, podczas gdy niektórzy (zwłaszcza ci mundurowi) pławić się będą we względnym dobrobycie za pieniądze z budżetu. Mało kto bowiem wie, że średnie świadczenie z funduszu emerytalno-rentowego to już prawie 3 tys. zł.

Tymczasem nadchodzące zmiany demograficzne spowodują w najbliższych latach dalszy wzrost liczby świadczeniobiorców (przy niezmienionej lub zmniejszającej się liczbie pracujących i płacących składki), którzy będą zwiększać dziurę fiskalną. Może należałoby zmniejszyć dysproporcję pomiędzy świadczeniami i dokonać już teraz redukcji świadczeń powyżej pewnej sumy, czy też wręcz ustalić górną ich granicę.

2. Kolejny filar programu rządu to ograniczenie wymiaru świadczenia zwanego zasiłkiem chorobowym z 80% do 70%. Rząd przyznaje się bardzo wyraźnie do tego, iż zaproponowana społeczeństwu pod przymusem umowa ubezpieczenia chorobowego przynosi same straty fiskalne. Dla mnie więc propozycja rządu to jednostronne zerwanie umowy i zmuszanie nas do zawarcia nowej na jeszcze bardziej niekorzystnych warunkach. Innym ewentualnym wyjściem dla rządu było zaproponowanie utrzymania świadczenia za cenę podwyższenia składki chorobowej o 12.5%. Czemu rząd po prostu nie wycofa się z obowiązku ubezpieczenia chorobowego. Nie będzie miał problemów a pieniądze pozostaną w firmach i kieszeniach pracowników.

3. Następna planowana akcja to weryfikacja młodych rencistów i wygaszanie świadczeń przedemerytalnych. Problem w tym, że weryfikacji mają dokonywać ci sami lekarze orzecznicy, którzy już raz wzięli łapówki za przyznanie tych rent. Teraz wezmą po raz drugi, bo tylko ryba nie bierze. Swoją drogą, dziwne że weryfikacja dotyczy tylko stałych rencistów oraz tych przed 55 rokiem życia. To wyraźny sygnał, że tym po 55 roku można dawać renty bez obaw, tym bardziej teraz gdy trudniej będzie o zasiłki.

A ci młodsi będą częściej dawać łapówki i otrzymywać czasowe renty, których nikt nie będzie weryfikował. Oszczędności dla państwa będą nikłe, za to kosztów i etatów w ZUS przybędzie. Tak samo jak w przypadku świadczeń przedemerytalnych, które masowo teraz zaczną zamieniać się w renty i emerytury.

4. Zmiany w KRUS. I tutaj jestem wyjątkowo wkurzony. Nie dlatego, że jestem zwolennikiem dotowania rolników i PSL, o daleko mi do tego. Tylko, że ja w tych zmianach nie widzę żadnych oszczędności, a jedynie dodatkowy podatek dla rolników!!! Przecież nikt tu nie ogranicza wydatków KRUS ani o jedną złotówkę! Co to za różnica, czy ograniczyć dotacje do KRUS z budżetu i podnieść składki, czy też nie ograniczać dotacji i podnieść podatki? To jedno wielkie oszustwo nazywać ten ruch oszczędnościami, bo oszczędzać będą musieli jedynie rolnicy a nie państwo.

5. Zmiany wydatków subsydiujących niepełnosprawnych. Z jednej strony oczywiście będą oszczędności w wydatkach, ale z drugiej strony brak tych subsydiów spowoduje gwałtowny wzrost kosztów pracy w tych zakładach, co spowoduje masowe zwolnienia i spadek wpływów do ZUS i PFRON. A zwolnieni niepełnosprawni lawinowo ruszą po zasiłki i renty. Ciekaw jestem jaki będzie bilans dla państwa w rozliczeniu netto. I chociaż daleko mi do ideologii lewicowej, to w tym przypadku koszty dodatkowej terapii psychologicznej pracujących niepełnosprawnych, jakie się pojawią po zwolnieniu ich z pracy i podwójna krzywda, jaka spotka tych ludzi, do mnie nie przemawia.

6. Rząd obiecuje symboliczne cięcia w administracji, lecz nawet nie zająknie się o sfinansowaniu czekających tysiącach nowych „europejskich” etatów. Za to zapowiada skandaliczne oszczędności wydatków na wojsko. Nasza armia po przejściu na dietę Hausnera nie będzie miała już żadnych porządnych jednostek poza pułkiem lotnictwa i GROM-em. Zagłada czeka wojska pancerne i marynarkę wojenną. Służba wojskowa w wymiarze 6 miesięcy to czysta fikcja. Czy nie lepiej gruntownie zreformować wojsko?

7. Ostatnim elementem jest kampania na rzecz zwiększenia wieku emerytalnego kobiet do 65 lat, nazywanego zrównywaniem wieku emerytalnego. Sprawa jest podobna do zasiłków chorobowych – niewydolne państwo nie potrafi wywiązać się z umów, do których samo nas zmusza. Zamiast zwiększać wiek emerytalny, taki sam efekt można było osiągnąć poprzez wzrost składki emerytalnej. Ja tu nie widzę żadnej reformy, za 10 lat niewydolne państwo znów zaproponuje nowy wiek emerytalny np. 68 lat – oczywiście dla naszego dobra. A nie lepiej przyznać się do niewydolności systemu i zrezygnować z obowiązku ubezpieczeń emerytalnych?

Podsumowanie: W planie nie mówi się ani o reformie służby zdrowia, ani o dokończeniu bałaganu zwanego reformą emerytalną, ani o żadnej agencji i agendzie, ani o rolnictwie. Zachęca się wręcz do większego zadłużania samorządów terytorialnych. A co ze "śmieciami pod dywanem"? Chodzą plotki, że lęgną się w nich straszne trolle, nie przypadkowo z NFZ odchodzą zarządzający jeden po drugim. Jeśli to co zaprezentował rząd – to ma być ten plan ratunkowy, to ja już dziś zaczynam redukować moje inwestycje giełdowe i wymieniać złotego na obce waluty. Kryzys jest nieunikniony, a ten plan to tylko zasłona dymna w celu przepchnięcia budżetu.

Tagi: hausner, budżet, deficyt, finanse publiczne, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz