Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jan Płaskoń
|

Płaskoń: Wielkanocny kogel-mogel

0
Podziel się:

Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski w jednym z kanałów telewizyjnych przeprosił wszystkich, którzy poczuli się dotknięci jego rozlicznymi wypowiedziami.

Płaskoń: Wielkanocny kogel-mogel

Wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski w jednym z kanałów telewizyjnych przeprosił wszystkich, którzy poczuli się dotknięci jego rozlicznymi wypowiedziami.

Co prawda akt skruchy został wymuszony przez reporterkę, przygotowującą materiał o ludzkich odruchach polityków w okresie przedświątecznym, ale dobre i to.

Minister mógł przecież pogonić dziennikarkę na drzewo razem z kochającymi inaczej, zachodzącymi w niechcianą ciążę, Kazimierą Szczuką i członkiniami Związku Nauczycielstwa Polskiego. "Poszły mi wsie won!" – mógł krzyknąć do kamery, a tymczasem uśmiechnął się i przeprosił. Bo nie wypada inaczej. Przynajmniej przez tych kilka świątecznych dni.

Adwersarzy, którzy za chwilę tradycyjnie wyleją mi na tym forum kubeł pomyj, muszę uprzedzić, iż włożyłem rusycyzm w usta wybitnego pedagoga z LPR pod wpływem artykułu prof. Jana Winieckiego. Były doradca ekonomiczny Solidarności i Lecha Wałęsy bez owijania w bawełnę powiadomił właśnie elity europejskie poprzez „Financial Times”, iż Polską rządzą narodowi bolszewicy. Dziwne, że nasza ambasada nie wystosowała jeszcze do redakcji noty protestacyjnej.

Choć to Wielkanoc, a nie Wigilia, milcząca szefowa MZS przemówiła w pełni ludzkim głosem, zadając tym samym kłam złośliwym opiniom, jakoby niewiele więcej miała do powiedzenia poza formułką: bez komentarza. Minister Fotyga zrugała ostro dziennikarzy, którzy ośmielili się ujawnić, że w jej resorcie trwa majstrowanie przy wykonaniu ustawy lustracyjnej. Chwilę później prezydent Kaczyński przesłał na Wiejską nowelizację ustawy, co dowodzi, iż rację miały media, alarmując opinię, że lustracja może zdemaskować agenturę w polskiej dyplomacji. Teraz parlament coś wytnie lub coś dopisze i zajączek będzie nadal żył w niepewności. Nie chodzi przecież o to, by go złapać, lecz aby pościg trwał jak najdłużej.

Cieszmy się świętami, bo to przecież nieliczne dni w roku, kiedy w naszym jajcarskim kraju polityczne newsy schodzą z ekranów, więc nabiał zostaje tylko na talerzu. I radujmy się, że nie ma tego złego, co by nie mogło być jeszcze gorsze. Ot przykład pierwszy z brzegu: Ministerstwo Zdrowia odmówiło zapłaty szpitalowi, który dokonał pionierskiego przeszczepu ręki. Czymże jednak są pieniądze wobec bezkresu urzędniczej indolencji! Dopóki w podobnych sytuacjach nie będą kazali na powrót odcinać kończyn, nie narzekajmy, że jest beznadziejnie.

Powspółczujmy też trochę bliźnim w ten czas wielkanocny. Choćby Józefowi Oleksemu, który wyłkał publicznie, że boi się zatelefonować do Jolanty Kwaśniewskiej. Rada jest prosta. Trzeba strzelić lufkę i znów pójść, ale nie do Gudzowatego, tylko pod balkon byłej prezydentowej. Najwyżej chluśnie dyngusem, albo zdzieli palmą po grzbiecie.

Autor jest redaktorem naczelnym Panoramy Opolskiej

wiadomości
felieton
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)