Notowania

płaskoń
06.06.2008 08:31

Płaskoń: Życie jak w totolotku

Śmierć Agaty Mróz obudziła społeczne emocje. Tak jest zawsze, gdy tragedia dopada osoby publiczne albo przybiera znaczne rozmiary.

Podziel się
Dodaj komentarz

Po zawaleniu się hali podczas wystawy gołębi masowo odśnieżano dachy wszystkich hipermarketów, ale już rok później mało kto pamiętał o potencjalnych zagrożeniach. Po wybuchu metanu w kopalni _ Halemba _ skontrolowano akcyjnie pozostałe kopalnie, powstał zdaje się nawet jakiś raport, po czym czujność wróciła do stanu uśpienia. Wczoraj metan znów zabił czterech górników i kilkunastu ranił. Na Śląsk momentalnie przyjechał wicepremier Pawlak. Pewnie w kopalniach odbędzie się kolejna kontrola.

Śmierć utalentowanej młodej siatkarki sprowokowała publiczną debatę o stanie polskiej transplantologii w zakresie przeszczepów szpiku kostnego. Okazuje się, iż ta metoda leczenia chorób krwi, mimo niewątpliwego rozwoju medycyny, przypomina grę w lotto. Im bardziej tzw. antygeny zgodności tkankowej dawcy i biorcy są podobne, tym większa szansa powodzenia zabiegu. Prawdopodobieństwo znalezienia zgodności identycznej wynosi 1:25 mln, jest więc w praktyce prawie niemożliwe.

* **ZOBACZ TAKŻE:**
* [ Zginęli górnicy z kopalni Borynia ]( http://news.money.pl/artykul/zgineli;gornicy;z;kopalni;borynia,138,0,346762.html )
* [ Zmarła siatkarka Agata Mróz ]( http://news.money.pl/artykul/zmarla;siatkarka;agata;mroz,168,0,346536.html )

Na całym świecie istnieją banki dawców szpiku, czyli bazy danych, które ułatwiają lekarzom poszukiwania. W Niemczech taki bank zawiera informacje genetyczne o 3 mln potencjalnych dawców, w USA o 4,6 mln, natomiast w Polsce obejmuje zaledwie 35 tys. Należymy więc także w tym zakresie do grona krajów rozwijających się, co jak zwykle jest wynikiem braku pieniędzy lub też niewłaściwego ich rozdysponowania.

Prof. Zbigniew Religa mocno się zdziwił w telewizyjnym studiu, gdy usłyszał, że tysiące ochotników czekają na wprowadzenie do rejestrów. Tylko po transplantacji szpiku u Agaty Mróz do placówek medycznych zgłosiło się kilkaset osób. Były minister zdrowia trwał w przeświadczeniu, że banalny problem wyasygnowania 700 zł na analizę genetyczną jednego dawcy po prostu nie istnieje. Faktycznie można mieć takie przekonanie w kraju, w którym dużo więcej płaci się za poszukiwania ojca dziecka jednej aktywistki Samoobrony.

Na fali społecznych emocji pracujący w Irlandii młody Polak zaproponował, żeby potencjalni dawcy sami pokrywali koszty badań, skoro państwa na to nie stać. W wolnorynkowej rzeczywistości zresztą także ta cena nie jest sztywna. Fundacja Urszuli Jaworskiej wykonuje badania już za 400 zł, a w Niemczech kosztują one zaledwie 50 euro. Banki dawców działają ponad granicami, nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby Polacy rejestrowali się w bazach danych nad Łabą. Co prawda polska krew w niemieckim banku może wywołać alergię w niektórych środowiskach politycznych, ale to już nieistotny drobiazg wobec skali problemu.

Autor jest wiceprezesem Krajowego Klubu Reportażu i redaktorem naczelnym _ Panoramy Opolskiej _.

Tagi: płaskoń, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz