Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
podatki
24.01.2005 00:47

Podwyższanie podatków nie zalepi budżetu

Wyobrażacie sobie Państwo ten wzrost gospodarki, gdyby tak radykalnie obniżyć wszelkie podatki, paradoksalnie mogłoby być tak iż budżet nie ucierpiałby tak bardzo jak to się nam wmawia. Ale cóż, póki co żyjemy w demokratycznym socjalizmie, w którym od polityków wymaga się pięknych obietnic i słodkiego głosu, zaś o wyciąganie wniosków prosić po prostu nie wypada.

Podziel się
Dodaj komentarz

Pisanie oczywistości budzi we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony zżymam się na sam fakt, iż ciągle jeszcze trzeba zapełniać pamięć, czy też zapisywać na papierze sentencje, które już dawno powinny być bezdyskusyjne dla każdego (nawet tego najbardziej czerwonego z czerwonoskórych) odbiorców. Z drugiej strony nie chcę być odbierany przez czytelników jako gość, który nic więcej nie ma do powiedzenia, który się powtarza i uważa nisko swoich czytelników, skoro ciągle pisze do nich o tych samych, znanych wszem i wobec, sprawach.

Ale cóż, taki zawód. A kolejną oczywistością, o której po raz n-ty trzeba mi napisać, jest następujące zdanie: „Obniżanie podatków prowadzi do wzrostu dobrobytu i w jego efekcie do większych wpływów z ich tytułu dla ściągającego”. Socjalistom wszelkiej maści trzeba jednak chyba będzie „do końca świata i o jeden podatkowy rok rozliczeniowy dłużej” powtarzać tę prawdę argumentując kolejnymi przykładami, a oni i tak na końcu podniosą stawkę jakiegoś PIT-u Vat-u czy CIT-u. W ostateczności jak zabraknie im inwencji wprowadzą kolejną opłatę paliwową.

Jak Państwo wiecie właśnie kończy się weryfikacja dochodów i wydatków budżetu państwa za rok 2004, gdzie jednym z głównych źródeł wpływów jest podatek dochodowy od firm – CIT. Obniżenie stawki CIT-u do 19% spotykało się z krzykiem wszelkiej maści socjalistów, bowiem to właśnie ich przywódcy wprowadzili te zmiany w ramach swoistego eksperymentu. Założyli oni z iście socjalistycznym sceptycyzmem, iż wpływy z tytułu tego podatku sięgną w 2004 roku maksymalnie 9,5 mld zł. A było prawie 13 mld zł., o ponad 35% więcej. Jak to możliwe? Po prostu przedsiębiorcom chce - i opłaca - się obecnie bardziej wykazywać zyski netto, przestaje zaś generować koszty. Oficjalne poziomy rentowności rosną w oczach. A co byłoby, gdyby obniżyć podatek CIT do 10-11%? Wówczas pewnie w perspektywie 1-2 lat wpływy budżetowe z tytułu tego podatku przekroczyłyby 15 a może nawet 20 mld zł. rocznie.

Tak samo było z akcyzą na alkohol. Jak rosła z roku na rok, to wpływy do budżetu systematycznie spadały, rósł tylko przemyt. Znaczące obniżenie tego podatku spowodowało wzrost wpływów do budżetu z tytułu akcyzy, dobre wyniki finansowe branży, pracę dla ludzi, zaś przemyt zmalał do granic przyzwoitości.

Niestety, długoterminowa pamięć lewicy nie istnieje. Pewnie fakt ten jest pochodną twierdzenia pewnego ekonomisty (zgadnijcie Państwo jakiego), iż „w długim terminie, to wszyscy umrzemy”. Zatem ponownie akcyza na alkohol rośnie, akcyza na paliwa rośnie, akcyza na papierosy rośnie, VAT na wszelkie materiały budowlane rośnie...długo tak jeszcze mogę.

A w przeciwieństwie do wpływów z CIT, spodziewane wpływy z PIT wyniosły 21 mld zł. choć planowano 22 mld zł. Zapewne dlatego, iż zamrożono kwotę wolną, zabrano ulgi, podniesiono nie odliczaną od podatku część ubezpieczenia zdrowotnego...i znów mógłbym tak długo. A w ramach lewicowego sposobu wyciągania wniosków zdecydowano się na kolejną 50% stawkę PIT (choć ku sprawiedliwości trzeba dodać, iż partie prawicowe nie popisały się przy tym głosowaniu).

Wyobrażacie sobie Państwo ten wzrost gospodarki, gdyby tak radykalnie obniżyć wszelkie podatki, paradoksalnie mogłoby być tak iż budżet nie ucierpiałby tak bardzo jak to się nam wmawia. Ale cóż, póki co żyjemy w demokratycznym socjalizmie, w którym od polityków wymaga się pięknych obietnic i słodkiego głosu, zaś o wyciąganie wniosków prosić po prostu nie wypada.

Tagi: podatki, wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz