Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Przemysław Ciszak
Przemysław Ciszak
|

Polscy Syryjczycy też walczą. Imad Al Dahabi pojechał z córką w sam środek wojny, by nieść pomoc

0
Podziel się

Poznaj historie ludzi, którzy uciekli z kraju już kilkadziesiąt lat temu. Po co teraz wracają?

Imad Al Dahabi w swoim mieszkaniu w  Warszawie. Paczki z darami dla Syrii
Imad Al Dahabi w swoim mieszkaniu w Warszawie. Paczki z darami dla Syrii (arch. pryw.)
bEqEJHqt

- _ Syryjczykom b _ rakuje wszystkiego. Nie ma wody, prądu, leków. Ranni przewożeni są prywatnymi samochodami do baraków, bo szpitali też już nie ma. Dzieci chwytają za broń i giną. To koszmar _ - przekonuje Imad Al Dahabi, który od początku rewolucji wraz z rodziną organizuje pomoc humanitarną. - _ Mój przyjaciel siedzi w więzieniu. Nie jest bojownikiem. Jest aktorem. Tylko za swoje poglądy odsiaduje długoletni wyrok. Jego syn ma teraz 21 lat, też jest aktorem i był wielokrotnie zatrzymywany. Żaden z nich nie zabiłby nawet muchy, co z nich za terroryści? - _pyta drżącym głosem dr Salam Salti, lekarz, który opuścił kraj z powodów prześladowań politycznych, a dziś jest członkiem ruchu opozycyjnego działającego również w Polsce. W Syrii, według danych Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, tylko do końca sierpnia zginęło **38 660 cywilów, w tym 5553 dzieci i 3607 kobiet. - _ Te liczby stale rosną. To musi się skończyć - _apeluje Samer Masri, założyciel fundacji Wolna Syria . - Czy świat będzie dalej
się temu przyglądał?­­ _ **

Miasto otacza pełna napięcia cisza, którą przerywa, co jakiś czas świst pocisków i głuche grzmoty artylerii. Wokół unosi się żółty pył ze zwalonych fasad budynków, dym z tlących się jeszcze wraków samochodów. Bruk plamią ślady krwi. - _ Kiedyś był to mój dom, piękne miejsce _ - z bólem wspomina dawne życie w Syrii Imad Al Dahabi. Pochodzi z licznej rodziny - jedenastu braci i cztery siostry. Kraj opuścił w latach 90., za rządów Hafiza el-Asada, ojca obecnego prezydenta Bashara el-Asada. W Polsce prowadzi zakład krawiecki, dobrze mu się wiedzie. Wraz z żoną Dorotą Obuchowicz i dziećmi, od początku rewolucji, na własną rękę, organizują pomoc humanitarną dla Syrii. - _ To już dwa lata - mówi z goryczą . - To, co tam się dzieje głęboko mnie zasmuca i powoduje, że krwawi mi serce. Moi rodacy żyją w skrajnej nędzy. Stracili wszystko, więc i potrzeba im wszystkiego _- wspomina. - _ W rodzinnym Damaszku zawsze byłem bardzo szanowanym gościem. Ciepło podejmowanym i witanym z radością. Podobnie moje dzieci. A co
teraz będzie z Syrią? Trudno powiedzieć _.

Karetką w sam środek wojny
Swój dom zmienił w magazyn darów na rzeczy Syrii. Ubrania, buty, środki czystości. Przyda się wszystko. To od początku do końca inicjatywa oddolna. - _ Finansowo wspomogli nas Syryjczycy mieszkający w Polsce, znajomi, przyjaciele. Wszystko organizowaliśmy sami ­- my, jako rodzina - _zaznacza z dumą. Początkowo to, co udało się zdobyć, układał w pomieszczeniach swojego zakładu. Szybko się jednak okazało, że miejsca będzie zdecydowanie za mało. Pierwsze torby wyładowane odzieżą wylądowały więc w mieszkaniu. - _ Moje córki zorganizowały w szkole zbiórkę darów. Zebrały sporo mleka zmodyfikowanego dla niemowląt, pieluszki, a dodatkowo - z własnej inicjatywy - pluszaki. Jak to dzieci, w ich oczach miś, do którego można się w trudnych chwilach przytulić jest czymś najważniejszym _ - dodaje Dorota Obuchowicz. - _ Nasz salon nie zasługuje już na tą zaszczytną nazwę. Od paru miesięcy znów służy nam wyłącznie za magazyn _ - zdradza z rozbawieniem.

bEqEJHqv

Wyprawa Imada Al Dahabi do Syrii
Wyprawa Imada Al Dahabiego do Syrii

fot. z archiwum Imada Al Dahabi
Wyprawa Imada Al Dahabiego do Syrii

fot. z archiwum Imada Al Dahabi
Wyprawa Imada Al Dahabiego do Syrii

fot. z archiwum Imada Al Dahabi

Gdy zebrali dostatecznie dużo darów, żona Imada Al Dahabiego organizowała transport. - _ Ciężarówki wysyłam jako osoba prywatna, do dziś nie wiem, na ile taka akcja jest legalna - przyznaje. - _ Zbieramy teraz pieniądze, by pokryć koszty wysyłki. Zaczęliśmy też rozmowy z fundacją Wolna Syria, która nam pomoże. Dostaniemy pieniądze na wynajęcie TIR-a, wszystko zostanie oficjalnie załatwione. Teraz liczymy na pomoc ludzi. _Jak przekonują, _wystarczyłoby kilka, kilkanaście złotych od każdego - tyle co paczka papierosów - a zbierze się kwota, która może pomóc tym ludziom.

Szybko okazało się, że sama zbiórka to dla Imada Al Dahabiego za mało. Chciał zrobić coś więcej. Wraz z urodzoną w Polsce, niespełna 15-letnią córką Aidą, pojechał do Hamburga. Kolega pomógł mu odkupić od niemieckiej straży pożarnej dwie używane karetki. Przetransportowali je do Warszawy z zamiarem naprawienia w zaprzyjaźnionym warsztacie i jej wyposażenia. Plan był prosty: zebrane dary, wśród których znalazła się również w ssak operacyjny - urządzenie wykorzystywane przez lekarzy w gabinetach i na salach operacyjnych, zapakują do karetek i samodzielnie pojadą do Syrii.

[

bEqEJHqB

Przed biurem Union of Syrians Abroad w Reyhanli - Turcja, blisko syryjskiej granicy. Fot. Arch. pryw. ]( http://static1.menstream.pl/i/art/64/282944_big.jpg )

Wspólna podróż z ojcem i bratem Omarem, miała być dla młodej Aidy sposobem na zaangażowanie się w sprawy swojej drugiej ojczyzny. W Damaszku, mieście rodzinnym ojca, była cztery lata temu. Ale, jak przekonuje Al Dahabi, tamta podróż miała miejsce w zupełnie innej rzeczywistości. - _ Kiedy ma się tam przyjaciół, dużą rodzinę i trochę pieniędzy, życie w stolicy wygląda pięknie. Była zachwycona. Było to jak cudowne wakacje _ - wspomina. - _ Teraz nie ma tam nic pięknego. Wszędzie cierpienie, zniszczenie, bieda i śmierć _.

Planował to od jakiegoś czasu. O wyprawie dowiedzieli się studenci katowickiej szkoły filmowej. Postanowili, że nakręcą autorski dokument z podróży oraz akcji przekazania syryjskim uchodźcom ambulansów ratunkowych przez mieszkających w Polsce Syryjczyków. Akcja _ Ambulans Polska-Syria _okazała się trudniejsza, niż się to początkowo wydawało. Wczesna wiosna przyniosła śniegi i poważne utrudnienia na drogach. - _ Śnieżyce nie ułatwiały podróży, która zajęła nam w sumie pięć dni. Najgorsze warunki panowały w Rumuni i Bułgarii - _przyznaje Imad Al Dahabi. Zwłaszcza, że, jak się okazało, w jednym z samochodów nie było nawet ogrzewania, a nie raz przyszło im w nim spędzić noc.

bEqEJHqC

[

Powitanie w Al Raqqa (w środku Imad, Aida i Omar Al Dahabi). Fot. arch. pryw. ]( http://static1.menstream.pl/i/art/66/282946_big.jpg )

- _ Dwa dni spędziliśmy na granicy turecko-syryjskiej w Reyhanli, w obozie dla uchodźców z Syrii. Powitali nas bardzo ciepło. Chcieli ugościć najlepiej, jak potrafią. Dostaliśmy koce i herbatę. Tam panuje straszna bieda _. Ze sobą zabrali wszystko to, co udało się im zebrać w Polsce - całe samochody darów, głównie odzież. W obozie dla uchodźców okazało się, że to skrajnie mało. Właściwie nie było czym dzielić! - _ Kropla w morzu! Wydawało nam się, że możemy pomóc. Po dwie pieluszki na dziecko! Tylko na tyle wystarczyło _ - ze smutkiem przyznaje Al Dahabi. Uchodźcy z Syrii mieszkają w budynku gospodarczym. Miejsca do spania oddzielone są kocami. Jedno źródło światła, jeden kran z wodą na ponad 120 osób. Raz dziennie ktoś z Union of Syrians Abroad przywozi im coś do jedzenia. Zwykle jest to worek ziemniaków. Eksperci z Polskiego Centrum Pomocy Miedzynarodowej, które rozpoczęło właśnie zbiórkę pieniędzy na rzecz uchodźców, alarmują, że wśród młodych Syryjczyków rośnie stracone pokolenie. Dzieci, które przeżyły
tragedię i nie mają szans na edukację, już nigdy nie będą potrafiły normalnie żyć. Tylko co szóste dziecko, które uciekło z Syrii do Libanu czy Turcji, ma szansę chodzić do szkoły.

bEqEJHqD

[

Z darów przywiezionych z Polski starczyło ledwie po dwa pampersy na dziecko. Fot. Arch. pryw. ]( http://static1.menstream.pl/i/art/65/282945_big.jpg )

Obóz dla uchodźców z Syrii w Reyhanli nie był jednak ich głównym celem. Chcieli wjechać do kraju. Jednak przekroczenie granicy do pogrążonego w wojennej pożodze kraju nie było łatwe. W końcu udało_ _się to w kwietniu tego roku, krótko po tym, jak podczas ataku na Aleppo użyto broni chemicznej. Imad Al Dahabi wrócił do ogarniętej wojną domową Syrii. _ - Odtransportowaliśmy karetkę, aż 180 kilometrów w głąb Syrii. Jeszcze tego samego dnia, kiedy dotarliśmy z córką na miejsce, karetka, którą przyjechaliśmy udzielała pomocy najciężej rannym _- opowiada Al Dahabi. To, co tam zobaczył, wciąż nie daje mu spokoju. Ciężko mówić mu o gruzach miast, które znał, zniszczonych polach uprawnych i ciałach leżących na poboczach dróg. Jedni zginęli od kul i odłamków, inni z głodu i skrajnego wyczerpania. - _ Jeśli ktoś myśli, że tak z lekkim sercem wysłałam dwójkę dzieci i męża w tak niespokojny rejon, to musi być z nim coś nie tak _ - dobitnie stwierdza Dorota Obuchowicz. - _ Niepokój? To mało powiedziane. W końcu narażali
się nie tylko na same działania wojenne, ale i to co im towarzyszy - chaos i zwykły bandytyzm! Sama myśl o tym budzi we mnie grozę. Na szczęście cały czas byliśmy w kontakcie. Kiedy jednak zobaczyłam, gdzie leży Al Raqqah, do której wieźli drugą karetkę - byłam przerażona. Drugi raz 15-latki bym tam nie wysłała _.

bEqEJHqE

Pomimo stresu i strachu o najbliższych, nie zamierza jednak odwodzić męża od dalszych eskapad i działań na rzecz rewolucji w Syrii. - _ To jego kraj, jego wybór i z pewnością zatrzymywać go nie będę. Mało tego, będę go wspierała w tej jego walce. Jeśli znów zdecyduje się wyjechać do Syrii, to będę go pilnować - choćby tylko przez internet- _zapewnia.

To było jak kataklizm, jak wybuch wulkanu

- _ To jest rewolucja, a my jesteśmy powstańcami _ - z gorącym zaangażowaniem przekonuje dr Salam Salti, na co dzień ginekolog pracujący w Warszawie. - _ Takiej rewolucji w naszym regionie nie było od czasu powstania islamu. Zaczęły ją dzieci kilkoma napisami na murach. To, w jaki sposób je potraktował rząd, zamykając w więzieniach, zsyłając do obozów, spowodowało bunt wśród zwykłych ludzi. Partie, ugrupowania religijne czy grupy narodowościowe nie miały tu nic do rzeczy. To ludzie - obywatele - mieli dość dyktatury, dość strachu _.

Opozycjonistą jest od 1978 roku. Od 20 lat mieszka w Polsce. Zdecydował się stanąć po stronie rebeliantów, bo, jak twierdzi, musiał skończyć z koszmarem, który prześladował go przez lata. - _ Moja rodzina w Syrii nie jest inna niż setki pozostałych rodzin. Musiałem odważyć się podnieść głos. Trzeba walczyć, bo inaczej żyć się nie da _.

Opuścił Syrię pod koniec lat 80. W czasie, gdy ojciec prezydenta Asada likwidował opozycjonistów. Ludzie po prostu znikali. Nie można było myśleć, ani tym bardziej mówić, co się myśli. Bał się, że ktoś w końcu i po niego przyjdzie i wsadzi do więzienia. Dwukrotnie go zatrzymywano i więziono na wielogodzinnych przesłuchaniach w piwnicach urzędów bezpieczeństwa. - _ Uciekłem z kraju _. Kiedy spotka się z dawnymi towarzyszami po blisko 30 latach, z trudem wysłuchuje ich historii. - _ Jestem wstrząśnięty tym, co się z nimi działo. To było straszne, ale to, co się dzieje teraz... nie ma słów, żeby to opisać. Ludzie są prześladowani a nawet likwidowani _- podkreśla. Jego przyjaciel wciąż jest w więzieniu. Jak twierdzi, nigdy nie był bojownikiem. Jest aktorem. Tylko za swoje poglądy odsiaduje długoletni wyrok. Jego syn ma teraz 21 lat, też jest aktorem i już wielokrotnie był zatrzymywany. - _ Żaden z nich nie zabiłby nawet muchy, co z nich za terroryści? _ - pyta.


Doktor Salam Salti w swoim gabinecie w Warszawie.
Fot. arch. pryw.Dla doktora Salti rewolucja była jak kataklizm, jak wybuch wulkanu. Coś, czego nie dało się przewidzieć, czego nikt się nie spodziewał. Nawet jako czynny opozycjonista w Syrii nie przypuszczał, że dojdzie to takiego buntu. - _ W Syrii już nie ma produkcji, nie ma pracy, ani warunków do życia. Ludziom można zabrać wszystko, ale kiedy odbiera się im wolność, tego już nie wytrzymają _ - mówi. - _ Widziałem, jak to było w latach 80. w Polsce, w czasie transformacji. Naród, który jest tak silny, żeby obalić reżim, nigdy nie zgodzi się na żadną dyktaturę. Czy Polak pozwoli, aby Polska była tylko kaczyńska, tuskowa, czy komorowska? Jak my mamy się zgodzić na Syrię asadyjską _? - pyta.

Urodził się Syrii, ale jego rodzice są Palestyńczykami. Jak mówi, on sam czuje się po części Syryjczykiem, Palestyńczykiem i Polakiem, zarówno chrześcijaninem jak i muzułmaninem. Jakieś 25 lat temu poznał Polkę - swoją przyszłą żonę - Annę Rogala. Było to na Krymie, gdzie oboje studiowali medycynę. On ginekologię, ona radiologię. Długo zastanawiali się, gdzie zamieszkać, jak przyjmą ich związek rodzice. W końcu jego rodzina to wierzący muzułmanie, a jej katolicy, a oni sami uważali się raczej za ateistów. Dr Salti w końcu zdecydował się na stałe zostać w Polsce i w Warszawie otworzył prywatny gabinet. Zaskoczyło go, że Polki nie mają żadnego kłopotu z tym, że jest cudzoziemcem. Mówi, że walą do jego gabinetu drzwiami i oknami.

Dziś z żoną ma 21-letnią córkę Różę. Choć w samym sercu Europy żyje już tyle czasu, o dalekiej Syrii jednak zapomnieć nie potrafi.- _ Jestem pewien, że gorszego terroru niż rządy Asadów nie ma. Jeśli jedna trzecia obywateli Syrii jest uchodźcami, ponad 200 tysięcy ludzi siedzi w więzieniach, a prawie milion osób przynajmniej raz było aresztowanych i przetrzymywanych, zaginionych liczy się setkach tysięcy, a zabitych w dziesiątkach tysięcy, trudno wyobrazić sobie gorszy kataklizm _.

Stale jest w kontakcie ze swoimi bliskimi w kraju. Te krótkie rozmowy, wymiany wiadomości, dają obraz tego, co się tam dzieje. - _ Mówię im jak wygląda sytuacja z zewnątrz, jakie wieści płyną ze świata, a od nich dowiaduję się, co dzieje się na ulicach _. Aktywnie wrócił też do polityki. Tu - w Polsce, zaangażował się działalność opozycyjną w stowarzyszeniu Wolna Syria. Organizuje wiece poparcia, protesty, prelekcje, komentuje sytuację w kraju i tłumaczy działania syryjskiej opozycji. Pomaga również uchodźcom. Jak twierdzi, bycie osobą wykształconą, lekarzem, który może pomóc ludziom, choćby tym, że przeprowadzi oględziny, oznacza w Syrii wyrok śmierci. Dlatego właśnie lekarze masowo stamtąd uciekają. Dla reżimu nie ma osoby bardziej niebezpiecznej niż ta, która potrafi ocenić skalę katastrofy humanitarnej, widzi skutki zbrodni i jest w stanie przekazać te informacje mediom. Syryjska opozycja oskarżyła siły reżimu prezydenta Bashara el-Asada o użycie na przedmieściach Damaszku gazu bojowego i spowodowanie
śmierci od kilkuset do 1300 osób. Reżim stanowczo zaprzecza oskarżeniom. Organizacja Lekarze bez Granic jednak informowała, że do trzech szpitali w rejonie Damaszku trafiło około 3600 osób z objawami zatrucia środkami paralityczno-drgawkowymi, a 355 z nich zmarło.


Imad Al Dahabi z dziećmi w Al Raqqa. Fot. arch. pryw.

- _ My wołamy "Syria - Wolność- i już". Reżim wdraża w życie hasło: "Asad, albo totalne zniszczenie". Oni widzą w nim prawie Boga. Krzyczą: "Syria - Bashar Al-Asad - i już", "Syria tylko asadyjska". Stawiają Asada zamiast wolności, to przecież absurdalne! _ - emocjonuje się. Przytacza też dane - przed wojną domową w Syrii mieszkały 22 miliony ludzi, a dziś Asad bez ogródek mówi o tym, że nie przeszkadza mu to, że po stłumieniu rewolty zostanie ich ledwie osiem milionów. Jak twierdzi Slati, Zachód wciąż straszony jest rządami islamistów, którzy jego zdaniem niewiele mają do powiedzenia Syrii. A to, że Syryjczycy zwracają się ku religii, nie jest niczym dziwnym. - _ Ludzie szukają pociechy duchowej. Dlaczego tak bardzo to dziwi? Przecież w PRL-u Polacy też gromadzili się w kościołach. Komuniści mówili wówczas o nich nie jako o opozycjonistach, tylko o fanatykach i przestępcach. Podobnie jest w Syrii. Nie wolno się gromadzić na ulicach, więc ludzie spotykają się w meczetach. Nawet niewierzący wychowani są w
pewnej kulturze, a dla nas tą kulturą jest islam ­- _ tłumaczy dr Salti_ . Wszyscy wyemigrowali
_ - W Syrii nie można normalnie żyć, mieszkać. Codziennie rozpacz, smutek, pogrzeby... Brakuje jedzenia i leków, szpitali i specjalistów. Wszystkiego jest za mało, a to co jeszcze zostało, jest za drogie. Nie sposób tak żyć _- mówi dr Zakwan Baaj. - _ Kim jest władca kraju , który truje swoich poddanych ? Czy jakakolwiek religia albo moralność pozwala na zabijanie bezbronnych? Setek, tysięcy? _- pyta.
- Asad to człowiek niebezpieczny _.


Dr Zakwan Baaj.
Fot. Arch.prw.Dr Baaj przyjechał do Polski na studia doktoranckie. Ukończył doktorat na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a po jego zakończeniu wrócił do Syrii na macierzysty uniwersytet w Homs. Jak się jednak okazało, władze uniwersytetu nie mogły przyjąć go bez zgody kierownictwa Partii Baas w Damaszku i tzw. Oddziału szkolnictwa Wyższego. Procedura trwa zwykle dwa lata. Zdecydował się więc wrócić i zamieszkać z rodziną w Polsce.

- _ Podczas studiów w Aleppo w latach 1979-1984, byłem świadkiem różnych zdarzeń. Widziałem, jak poniża się studentów. Pamiętam kolegów którzy nagle przepadli bez wieści i do dzisiaj nie wiadomo co się z nimi stało _ - opowiada dr Zakwan Baaj. - _ Nigdy nie zapomnę obrazu ruin zniszczonego przez armię rządową w 1982 miasta Hama. W zbrodniczej pacyfikacji miasta, zbuntowanego przeciwko reżimowi Hafeza Asada, zginęło wtedy ponad 40 tys. osób. Pamiętam żołnierza, który opowiadał, że kazali mu zbierać zwłoki z zbombardowanych budynków na ciężarówkę. Spytałem go: ile zwłok zmieścił do jednej ciężarówki? Odpowiedział, że przynajmniej 70-80 ciał i wybuchnął płaczem _.

Później przyznał się doktorowi Baajowi, że wciąż przeżywa koszmary, że cały czas widzi, jak ludzie, którzy nie zginęli pod bombami byli mordowani przez jego dowódcę. Nie miało znaczenia, czy trafił na dziecko, kobietę, staruszkę czy mężczyznę. Zdradził mu, że czasami żołnierze nie mówili przełożonemu, że ktoś przeżył. Liczyli, że jakimś cudem uda się im uratować komuś życie. - _ Minęły lata, ale kiedy widzę zdjęcia Asada, syna czy ojca, od razu przypominam sobie relację tamtego człowieka z Hamy. Nigdy nie popierałem tego reżimu, ale człowiek był zmuszony milczeć. Wszyscy milczeli. Nie tylko my w Syrii. Milczał przede wszystkim świat zachodni - opowiada Zakwan Baaj. - Kto dziś na świecie wie, co wydarzyło się w Hama w 1982 roku? _

Rodzina Zakwana Baaja w większości wyemigrowała z Syrii_ . _W jego rodzinnym kraju normalne życie stało się niemożliwe. Miasta są zrujnowane. Sytuacja humanitarna jest fatalna. Jednak, jak twierdzi dr Baaj, w Syrii nikt nie liczy na to, że Zachód pomoże rewolucji. - _ Wystarczy tylko, by nie utrudniał dostaw broni. _Jest przekonany, że jeśli tak się stanie, to reżim szybko upadnie. Większość żołnierzy z armii Asada z ochotą porzuci broń i ucieknie, ale wciąż boją się śmierci z rąk tych, którzy pilnują dyscypliny w armii. - _ To ludzie z Iranu, Libanu, Iraku lub z klanu samego prezydenta Asada. Naród syryjski nie ma problemu ze sobą. Główny nasz problem to Asad i jego mafia, która chce rządzić Syrią wiecznie. _

Tu zapomina się o ludziach, bo prowadzi się wielką politykę

Miał lat 13. Jego rodzice popierali Odziały Wolnej Armii Syrii - FSA, dlatego musieli uciekać z Damaszku. Chłopiec zginął niedaleko Aleppo - twierdzy rewolucji. Nie zabiła go jednak kula wystrzelona przez żołnierza wiernego Asadowi, nie pozbawił go życia także pocisk wstrzelony przez śmigłowce rządowe, ani bomba zrzucona z samolotów. Jego życie zakończył nóż wbity przez bojówkarza z czarną szarfą. Powód? Bo obraził proroka Mahometa niezgrabnym żartem. Film z tej egzekucji trafił do sieci i obiegł świat. - _ Al-Kaida to nie rebelianci, nie opozycja, jak przedstawia ją reżim _ - przekonuje Samer Masri, rzecznik Polskiego Komitetu Wsparcia Rewolucji w Syrii. - _ Nie łudźmy się, chaos wywołany wojną domową przyciąga również sadystów, zwykłych bandytów, grupy przestępcze, handlarzy bronią, czy żywym towarem, które korzystają z niestabilnej sytuacji w kraju. Władza tylko czeka na takie informacje, przedstawia je jako straszak dla ludności cywilnej _. _ A przecież każdy, kto prześledzi historię polityczną Syrii,
zobaczy, że od czasu wojny w Iraku, to reżim wspierał ugrupowania ekstremistyczne. To oni stworzyli te grupy, które dziś starają się przypisać rewolucji _.


Samer Masri, prezes fundacji Wolna Syria.
Fot. Krzysztof Jastrzebski/East NewsJak przekonuje Samer Masri, reżim Asada od początku starał się przedstawiać rebelię antyrządową jako zbrodniczy pakt różnych ugrupowań islamskich, którzy stworzą państwo wyznaniowe. To miało przestraszyć zwłaszcza mniejszości narodowe, które są zakładnikami reżimu. Szantaż ma polegać na tym, że jeśli one nie poprą władz, te przestaną je chronić. Starają się pokazać, że po upadku reżimu fanatyczni islamistyczni rebelianci będą ich mordować, albo rekwirować majątek i wyganiać z Syrii.

W momencie, gdy Barack Obama zapowiada atak rakietowy, do redakcji New York Times dostarczony zostaje film, na którym widać, jak jeden z bojowników grupy Abu Sakkar wycina z klatki piersiowej żołnierzy Asada serca i przykłada do ust, jakby chciał je zjeść. W tle słychać wystrzały z karabinów i okrzyki _ Allahu akbar! _ - _ Czy takim ludziom wyjadającym serca wrogów chcecie dostarczać broń? _ - grzmiał tuż przed czerwcowym szczytem grupy G8 Władimir Putin. Nie ma znaczenia, że sam przywódca grupy Abu Sakkar nie ma zamiaru podporządkować się Wolnej Armii Syrii, która oficjalnie potępiła zbrodnie. W mediach nie brakuje też krwawych opisów brutalnych gwałtów i zabójstw przeprowadzanych przez armię rządową. Już nie tylko pacyfikacja miast, naloty na cele cywilne, czy broń chemiczna. W ostatnim tygodniu żołnierze Asada zatruli wodę pod Damaszkiem.

- _ Tu zapomina się o ludziach. Prowadzi się wielką politykę - _ze smutkiem przyznaje dr Salti. - _ Te wszystkie zbrodnie muszą się wreszcie skończyć. Tak dalej być nie może. Dziś konieczna jest interwencja świata, bo to, co się dzieje, wymyka się spod kontroli _.

Jednak wizja wkroczenia wojsk Zachodnich do Syrii oddala się. - _ Wydaje mi się, że Ameryka dostała wygodną dla siebie propozycję, by z czystymi rękami nie angażować się więcej w konflikt w Syrii. Dostanie dostęp do arsenałów broni chemicznej Asada i przymknie oczy na dalszy, tym razem konwencjonalny mord Syryjczyków _ - dodaje Salam Salti. - _ To jasny przekaz, inną bronią proszę bardzo możecie się zabijać, ale bronią chemiczną raczej nie. A śmierć jest taka sama _. _ Asad sądzi, że jest bezkarny. Nawet Wielka Brytania, która walczyła z IRA mając ją za organizację terrorystyczną, nie bombardowała miast. Nie mordowała cywilów. _

[

]( http://static1.menstream.pl/i/art/104/281448_big.jpg )

_ - Rządy większości krajów zachodnich potępiły jedynie werbalnie reżim Asada. To kunktatorzy! - emocjonuje się dr Baaj. - _ Nie chcą podejmować odważnych decyzji, takich jak bombardowania pozycji Asada, bo boją się, że potem stracą głosy na wyborach. _Czy jest dzisiaj szansa na pokój w Syrii? - Jeśli jest, to bardzo znikoma _ - odpowiada.

Zdradzona rewolucja?

Porozumienie USA i Rosji w sprawie syryjskiej broni chemicznej przez komentatorów politycznych uznane zostało za ambitną inicjatywę, która przybliża rozwiązanie konfliktu. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow i amerykański sekretarz stanu John Kerry osiągnęli w Genewie porozumienie w sprawie zabezpieczenia, a następnie zniszczenia syryjskiej broni chemicznej do połowy 2014 roku, a do listopada do Syrii wejdą inspektorzy ONZ. Władze syryjskie mają tydzień na przedstawienie swego arsenału broni chemicznej.

_ - W interesie USA jest ograniczenie dostępu do broni chemicznej w Syrii. Jeśli reżim się jej pozbędzie, to inne względy na przykład humanitarne, nie są tak istotne. _ _ Zachodowi chodzi tylko o to, by broń masowego rażenia nie znajdowała się w bazach wojskowych reżimu. Obawiają się, że dostęp do niej mogą mieć oficerowie niższej rangi, którzy mogą ją sprzedać, albo zdezerterować zabierając ze sobą. Istnieje duże ryzyko, że w końcu dostanie się w ręce Al-Kaidy, albo innych organizacji terrorystycznych, które od zawsze starają się wejść w jej posiadanie _ - wyjaśnia Samer Masri z fundacji _ Wolna Syria _.

[

Demonstracja antyrządowa z udziałem dzieci. Syria 2013. Fot. UPI Photo / eyevine/EAST NEWS ]( http://static1.menstream.pl/i/art/237/204781_big.jpg )

Jego zdaniem sam fakt braku interwencji, będzie przedstawiony przez rządową propagandę jako zwycięstwo Asada i da dodatkową motywację całemu aparatowi reżimu, który już zaczynał wątpić, czy jeszcze jest w stanie cokolwiek ugrać. - _ Boję się, że ten impuls tylko umocni reżim. Dodatkowo dochodzi kwestia legitymizacji władzy Asada. W świecie już się mówiło o konieczności jego ustąpienia, mówiło się, że nie powinien rządzić Syrią. Teraz podjęcie negocjacji z tym rządem, wejście w układy, to powrót do uznania władzy Asada w Syrii. To da mu wolną rękę do dalszej pacyfikacji, do dalszych morderstw politycznych ­ _- ostrzega Masri. Zwraca uwagę, że proponowana przez Zachód rezolucja nie wspomina nic o konieczności postawienia syryjskiego dyktatora przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości.

Podobnego zdania jest dr Salam Salti, ale dla niego Asad już jest przegranym. - _ Może i propaganda będzie chciała zrobić ze zdrajcy zwycięzcę. Jednak, według prawa syryjskiego, ten, kto przekaże informacje albo broń wrogom, jest zdrajcą i podlega karze śmierci. Mimo tego uważa, że prezydent Asad musi zostać zmuszony, by zasiadł do rozmów z rewolucjonistami, bo sam z siebie nigdy tego nie zrobi. - _ Dla niego wciąż jedynym opozycjonistą jest jego wicepremier, a reszta to terroryści _. _

_ - Apelujemy więc o nacisk zwykłych ludzi na swoje rządy by coś zrobiły, pomogły przerwać wojnę w Syrii, pomogły by Syria stała się państwem demokratycznym - wzywa dr Zakwan Baaj. Apeluje także o pomoc materialną, bo jak przekonuje, po tych paru latach gehenny bogaci Syryjczycy stali się biedni, a ci co kiedyś byli biedni zostali żebrakami lub umierają z głodu, z chorób, z ran, których nie ma możliwości leczyć. - _ Nie ma lekarzy, leków, środków do ratowania życia. Apelujemy o nacisk polityczny wolnego świata na reżim w Damaszku. Niech Zachód zamknie placówki dyplomatyczne w swoich krajach - _dodaje . _

Dla rewolucjonistów interwencja była szansą na zmiany w Syrii. Samer Masrii, który traktuje ją jak zło konieczne twierdzi, że podobnego zdania jest również większość Syryjczyków. - _ Wierzę, że to powstrzyma reżim. Zlikwiduje narzędzia: lotnictwo, rakiety, gaz bojowy. Broń, która była przyczyną śmierci wielu cywili _ - mówi. - _ Zniszczenie potencjału reżimu zatrzymałoby wojnę domową i zmusiło rząd do negocjacji. To dałoby szanse opozycji do zmian w kraju _. _ Oczywiście, każda wojna jest tragedią, niesie śmierć i cierpienie, ale ta wojna już tam jest. Interwencja nie przyniesie już większego zła, a może w końcu zakończyć trwającą dwa lata rzeź. _

Według ustaleń ekspertów do spraw broni masowego rażenia, reżim Bashara el-Asada posiada tysiąc ton środków chemicznych, które mogą zostać użyte w celach bojowych. Z amerykańskich danych wynika, że są one zlokalizowane w 45 miejscach w Syrii i wszystkie pozostają pod kontrolą władz w Damaszku. Strona rosyjska nie zgadza się jednak z ustaleniem, dotyczącym liczby magazynów broni chemicznej i tym, że wszystkie są w rękach Asada.

- _ Dotychczas sześć milionów Syryjczyków, którzy pozostali w kraju, musiało opuścić swoje domy. Dwa miliony uchodźców zarejestrowanych jest poza granicami, drugie dwa miliony uciekło i się nie rejestrowało. Połowa kraju ucieka. 150 tysięcy zabitych, tysiące więzionych i zaginionych - wylicza Samer Masri . - Większej katastrofy nie potrafię sobie wyobrazić. Czy potrzeba więcej powodów, aby świat w końcu zrobił coś dla Syrii? _

Czytaj więcej w MenStreaM.pl
Syria jak drugi Afganistan Znany reportażysta, świadek wielu wojen mówi o sensie interwencji wojsk zachodnich w Syrii i skutkach wycofania się z Afganistanu.
Muzułmanom w Polsce żyje się dobrze Wyznawcy islamu szczerze o Polakach. Skąd mit o naszej nietolerancji?
Wygrał Idola, pokona Izrael? Popkultura staje się nową bronią arabskich polityków. Piosenkarz Mohammed Assaf porównywany jest do Jasira Arafata.

_ _

bEqEJHqW
KOMENTARZE
(0)