Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Przejadając zyski KGHM-u warto pamiętać, że kończą się złoża

Za 11 lat kończyć będą się wartościowe złoża miedzi w zagłębiu lubińskim. Jeśli lokalne władze nie pomyślą o tym już teraz, to ziemię tę czeka los Wałbrzycha.

Podziel się
Dodaj komentarz

Za 11 lat kończyć będą się wartościowe złoża miedzi w zagłębiu lubińskim. Jeśli lokalne władze nie pomyślą o tym już teraz, to ziemię tę czeka los Wałbrzycha.

W czwartek 29 grudnia wiceminister skarbu Maciej Heydl oświadczył dziennikarzom, że według ekspertyz posiadanych przez resort skarbu "złoża miedzi wyeksploatują się za około 11 lat”. Dzień później głos zabrał Dariusz Wyborski, który jest rzecznikiem prasowym KGHM. Jego zdaniem spółka ma opracowany szczegółowy plan produkcji górniczej z własnych złóż do 2020 roku. W innym zdaniu natomiast stwierdził, że KGHM planuje eksploatację rodzimych złóż przez co najmniej 40 lat.

Jak widać nerwowość na rynku metali rośnie z każdym dniem, kiedy jasnym staje się, że takich wysokich cen metali jakie obserwujemy obecnie nie da się utrzymać w najbliższych latach. A jeśli czwarty producent miedzi na świecie i drugi srebra, największy w obu kategoriach w Europie, ma tak rozbieżne opinie na temat swoich złóż i możliwości eksploatacji w przyszłości, to chaos tylko będzie się dalej pogłębiał.

Różnice w ocenie spowodowane są przede wszystkim podejściem do przyszłościowej eksploatacji złoża Głogów Głęboki (GG). Spółka, w wypowiedziach oficjalnych, ustami swojego rzecznika kreśli świetlane wizje rozpoczęcia wydobycia w tym złożu, tyle tylko, że trzeba sporo włożyć inwestycji w uruchomienie tego złoża.

Minister jest sceptyczny, gdyż zdaje sobie sprawę, że GG jest inwestycją o dużym stopniu ryzyka. Przede wszystkim żeby wydobywać dalej, trzeba zainwestować potężne sumy pieniędzy, co oznaczałoby, że w najbliższych latach wypracowany przez spółkę pokaźny zysk utonąłby w kopalniach szybach. Do tego trzeba byłoby jeszcze sprzedać aktywa telekomunikacyjne i przynajmniej znaczącą część sumy sprzedaży włożyć w tę inwestycję. Z dywidend byłyby nici, co przeczy założeniom budżetu na rok 2006, a i na lata następne pewnie także.

W KGHM-ie nie od dziś wiadomo, że rządzą nim związki zawodowe, a nie akcjonariusze. W interesie związkowców leży to, żeby "była robota”. Powiększanie wartości firmy czy interesy akcjonariuszy stoją na drugim jak nie na trzecim planie. Związkowe rządy nie będą więc rozpatrywać GG pod względem opłacalności i ryzyka.

A GG leży jak sama nazwa wskazuje głęboko, tak głęboko, że nie da się tam pracować bez specjalnego systemu chłodzenia (bo jak pracować w temperaturze 50 stopni Celsjusza?). Ponadto zawartość "cukru w cukrze” jest znacznie mniejsza niż w złożach eksploatowanych obecnie. Tak więc koszty wydobycia będą znacząco wyższe i nie wiadomo czy po zakończeniu procesu inwestycyjnego i rozpoczęciu pracy przez górników nie okaże się, że aktualna cena miedzi na giełdach nie gwarantuje już zysku z inwestycji.

Związkowcy nie są zainteresowani poszukiwaniem tanich w eksploatacji złóż w Azji, Afryce czy Ameryce Płd., bo przecież nie pojadą do dżungli pracować albo w Andy. A wynagrodzenia w KGHM są już wyższe niż w sejmie i ostatnio to one zniekształcają ogólnopolską statystykę dotyczącą wzrostu wynagrodzeń.

Wreszcie KGHM to czołowy eksporter, na rynek krajowy trafia jedna trzecia produkcji wynoszącej rocznie ponad 8 mld zł (prawie 2 mld USD eksportu). Wyczerpanie złóż to utrata prawie 1 proc. PKB i znaczącej kwoty polskiego eksportu. A przecież jeszcze trzeba wziąć pod uwagę szereg zakładów przetwarzających miedź - np. zakłady kablowe.

Za kilkanaście lat będziemy zmuszeni sprowadzać srebro i miedź, a do tego uzyskamy region olbrzymiego strukturalnego bezrobocia, gdzie w tej chwili kwitnie beztroska monokultura. Społeczeństwo Lubina, Legnicy, Polkowic czy Głogowa nie jest przyzwyczajone do biedy, do pracy za tysiąc złotych. Zderzenie z postmiedziową rzeczywistością będzie dla nich niczym twarde lądowanie. Stąd walka już teraz o zabezpieczenia socjalne, o wcześniejsze emerytury, czy programy restrukturyzacyjne. Młode pokolenie nie może jednak liczyć na nic i czeka go albo emigracja albo los młodzieży Wałbrzycha.

Warto o tym pamiętać przejadając beztrosko kolejne ekstra zyski miedzowego koncernu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Tagi: wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz