Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Siwiec: Nikt Napieralskiego nie wrobił, to przytomny człowiek

0
Podziel się:
Siwiec: Nikt Napieralskiego nie wrobił, to przytomny człowiek

Money.pl: Czy ma Pan poczucie, że wrobiliście Grzegorza Napieralskiego w kandydowanie na prezydenta? Mówi się o tym, że jego nominacja jest efektem jakiejś przewrotnej gry politycznej.

Marek Siwiec, poseł SLD: Ja nie mogę mówić o żadnej grze politycznej. Nikogo nie wrabiałem. Po prostu oddałem swoje nazwisko i kwalifikacje do dyspozycji SLD. Zdecydowałem się wziąć udział w swego rodzaju castingu na kandydata do urzędu prezydenta i tyle.

No to inaczej: czy nie odnosi Pan wrażenia, że ktoś w partii wrobił Grzegorza Napieralskiego w wybory?

Proszę pana, w przypadku takich decyzji są odpowiednie procedury, według których toczy się proces wyboru kandydata. One określają dramaturgię i przebieg tego zdarzenia. Trudno więc mówić o wrobieniu, bo to jest przecież rozsądny człowiek. Był świadomy tego, co się dzieje. Sam przecież nawet brał udział w przebiegu tego procesu. To nie jest tak, że coś działo się poza nim.

Ale to będzie dla niego wóz albo przewóz. Jeśli nie uda mu się uzyskać odpowiedniego poparcia – a prawdopodobnie tak się stanie, bo wyniki SLD są niskie – to będzie musiał zrezygnować z szefowania partii. To wygląda na sidła zastawione przez jego głównego oponenta Wojciecha Olejniczaka.

**

Nie wiem, jaka jest podatność Grzegorza Napieralskiego na argumenty Wojciecha Olejniczaka, ale myślę, że niewielka. Proszę mi uwierzyć, wszystko było przejrzyste i transparentne. Najpierw zdecydowaliśmy, że przewodniczący partii nie może startować w wyborach, bo powinien zając się partią a nie kampanią wyborczą. Uznaliśmy te argumenty i zaczęliśmy rozpatrywać inne kandydatury, ale nie uzyskały one dominującego poparcia. W takiej sytuacji zarząd powrócił do koncepcji startu Grzegorza Napieralskiego i przy jego zgodzie zdecydowaliśmy, że to jednak dobry pomysł. Ot, cała tajemnica.

Dlaczego jednak nie Ryszard Kalisz? To lew salonowy, człowiek, który łatwo zjednuje sobie sympatię ludzi i cieszy się sporym poparciem?

Ale to nie są występy cyrku, żeby mówić o lwach salonowych. To będzie konieczność konfrontowania poważnych poglądów z opinia publiczną. Skoro zarząd uznał, ze ani ja, ani pan Kalisz nie będziemy mierzyć się z tym zadaniem, to zaproponował je panu Napieralskiemu. No i on się zgodził.

Ale powtórzę raz jeszcze, jeśli przewodniczący osiągnie zły wynik, to będzie musiał zrzec się szefostwa.

To nie jest nasza intencja. Zdecydowaliśmy się na ten krok trochę jak w pokerze. Mówimy po prostu _ sprawdzam _. Chcemy dowiedzieć się, jakie poparcie ma SLD. A wystawienie szefa partii w wyborach prezydenckich, to bardzo dobry sposób, żeby przekonać się o tym, ile ludzi jest gotowych na nas głosować. Na razie jednak trudno spekulować, co będzie się działo _ the day after _.

Ale poker ma to do siebie, że stawia się coś na szali. Tym czymś jest pewnie przewodnictwo Grzegorza Napieralskiego.

Nie, w pokerze najpierw się licytuje, a potem sprawdza. I to właśnie zrobił zarząd: w odpowiednim momencie powiedział _ sprawdzam _, bo chce zobaczyć, czym my – czyli cała partia, a nie tylko jej szef – jesteśmy. Tego chcemy się dowiedzieć.

No to w takim razie ci, którzy w momencie ogłaszania nominacji widzieli na twarzy Grzegorza Napieralskiego przerażenie pomieszane z rozżaleniem, nie zinterpretowali jego miny właściwie.

Ja nie jestem od analizy mimiki. Ja opisałem panu pewien proces polityczny dość rzetelnie i na tej podstawie proszę wysuwać odpowiednie wnioski.

Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)