Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
prawo
17.08.2005 07:06

Szykuje się prawdziwy dramat dla środowiska prawniczego. Kiepscy adwokaci będą musieli zacząć pracować za znacznie niższe stawki, a może nawet stracą pracę. Zmusi ich do tego konkurencja.

Podziel się
Dodaj komentarz

Scena z egzaminu na aplikację adwokacką:
Egzaminator pyta: „Dlaczego chce Pan zostać adwokatem?”
Kandydat: „Hmm... Eee... No nie wygłupiaj się tato!”

Prezydent podpisał właśnie ustawę, która ma spowodować, że nie będzie już takich sytuacji. Korporacje prawników nie będą miały wpływu na to, kto dostaje się na aplikacje. Nie będą mogły ograniczać wstępu do zawodu młodym ludziom. Co to oznacza? Według sporego grona obecnych radców prawnych i adwokatów nastąpi degrengolada zawodu.

Dotychczas dostęp do kasty był blokowany dla obcych i aplikacje mogła robić tylko garstka wybranych. Miejsc wystarczało dla dzieci obecnych prawników i kilku chętnych z poza rodzinnych klanów, którzy w całym tym towarzystwie mają stanowić dowód na to, że korporacja niby jest otwarta na wszystkich zdolnych młodych ludzi.

Teraz degrengolada jest nieuchronna. Wielu ludzi będzie stać na wynajęcie prawnika nawet do tego, żeby reprezentował ich w drobnej sprawie. Ich szansa na wygraną niepomiernie wzrośnie, bo sami dotychczas nie mieli szans w gąszczu przepisów i procedur. Ale dla prawnika to dramat! Fatygować się za marną stawkę? Obraza majestatu! A wielu prawników będzie musiało spuścić z tonu i zmienić swoje cenniki. Jeśli tego nie zrobią, to klientów zabiorą im młodzi koledzy po fachu, którzy są jeszcze na dorobku.

Ale obawiać się powinni tylko ci, którzy nie uchodzą za dobrych fachowców. Prawnicy z renomą nadal będą brali wysokie stawki, bo są po prostu dobrzy i ciężko zapracowali na swoją pozycję zawodową. I co w tym złego, że w nowych warunkach na wysokie zarobki trzeba będzie sobie zapracować, a nie brać je tylko za to, że nie ma na rynku konkurencji?

Nie brakuje dziś przykładów, że drogi i niedostępny adwokat zapomina o rozprawie, lub przychodzi nieprzygotowany. Albo prowadzi tyle spraw, że nie jest w stanie wszystkimi właściwie się zająć i część klientów czuje się po prostu ignorowana, czy wręcz oszukiwana. Jak w innym dowcipie:
Przychodzi do ojca syn, młody adwokat, który właśnie prowadził swoją pierwszą sprawę i chwali się: „Tato! Wygrałem tę sprawę o nieruchomość, którą wy z dziadkiem prowadziliście od 30 lat!”
Ojciec na to załamany: „Ty idioto! Mój ojciec żył z tej sprawy, ja żyłem z tej sprawy, a ty teraz z czego będziesz żył!?”

Przy większej konkurencji jakość usług wcale nie musi się pogorszyć. Może pozostać bez zmian. Nadal będą adwokaci dobrzy, przeciętni i źli. Zmieni się jednak to, że ci źli będą znacznie mniej zarabiać, a może nawet nie będą w stanie się utrzymać. Ale jaki jest argument za tym, żeby tych złych sztucznie utrzymywać przy życiu zawodowym?

Ale koniec z żartami o prawnikach! Ponoć dla prawników nie są śmieszne, a dla innych ludzi, to nie są żarty.

Tagi: prawo, adwokat, chochołowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz