Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Ustawa refundacyjna zwiększy dopłaty pacjentów do leków

0
Podziel się:

Lekarze wciąż stosują stare druki recept, na których nie ma oznaczenia poziomu refundacji.

Ustawa refundacyjna zwiększy dopłaty pacjentów do leków
(PAP/Lech Muszyński)

Ustawa refundacyjna jest najważniejszą zmianą w systemie ochrony zdrowia od 20 lat - uważa Michał Pilkiewicz z IMS Health. Według niego po wejściu w życie nowych przepisów poziom dopłat pacjentów do leków będzie wyższy niż w 2011 roku.

Wraz z nową ustawą, mają obowiązywać nowe wzory recept z informacją dotyczącą odpłatności pacjenta za leki. Jednak w obiegu są jeszcze stare druki recept, na których nie ma miejsca na wpisanie poziomu refundacji.

Ustawa, która obowiązuje od wczoraj wprowadza m.in. urzędowe ceny i marże leków refundowanych, zakaz promocji i reklamy aptek oraz stosowania zachęt, czyli np. upominków dla pacjentów i lekarzy.

Ekspert IMS Health, największej na świecie firmą specjalizującej się w dostarczaniu informacji i rozwiązań zarządczych dla przemysłu farmaceutycznego, przypomniał, że ustawa dotyczy koncernów farmaceutycznych, hurtowni, aptekarzy, szpitali, lekarzy oraz pacjentów, jak również samego NFZ.

Pilkiewicz pozytywnie ocenił wprowadzenie stałych ceny i marż. - _ To, że ceny leków refundowanych we wszystkich aptekach w Polsce będą takie same, jest pożądaną zmianą. Oznacza to jednak z drugiej strony, że nie będzie możliwości obniżania cen. Na przykład w przypadku diabetyków, Ministerstwu Zdrowia w wyniku negocjacji udało się obniżyć ceny niektórych preparatów, ale ze względu na to, że limit dopłat NFZ został ustalony na niższym poziomie, to w konsekwencji pacjenci zapłacą więcej. Firmy farmaceutyczne nie mają już na to wpływu, bo nie mogą w sprzedaży obniżyć ceny leków tak, jak do tej pory _ - powiedział.

Zdaniem Pilkiewicza, po wejściu w życie ustawy i nowej listy refundacyjnej, poziom współpłacenia pacjentów zostanie zwiększony. Podkreślił, że potwierdzenie czy limit, który zgodnie z ustawą NFZ ma przeznaczać na refundację (17 proc. rocznego budżetu), nie zostanie w 2012 r. przekroczony będzie możliwe dopiero po analizie końcowej wersji list.

Czytaj w Money.pl

Ekspert zwrócił także uwagę, że ceny leków w Polsce są najniższe w Europie (około 40 proc. mniej niż średnia). - _ Średnie wydatki na jednego mieszkańca, jeżeli chodzi o leki, wynoszą 114 euro przy ponad 200 euro w UE, czyli o prawie 50 proc. mniej. Z kolei poziom współpłacenia pacjentów za leki refundowane jest najwyższy w Europie _ - podkreślił.

Według Pilkiewicza, nowe przepisy mogą doprowadzić do bankructwa niektórych aptek. - _ Apteki muszą wdrożyć nowy system komputerowy, a w wielu przypadkach wymienić sprzęt, po to, żeby dostosować się do zapisów ustawy refundacyjnej w zakresie raportowania sprzedaży leków. Kolejną sprawą jest dostosowanie aptek do zakazu promocji i reklamy. Zgodnie z nowymi przepisami apteki będą mogły podawać tylko adres i godziny otwarcia. Oznacza to, że właściciele będą musieli wydać pieniądze na usunięcie reklam, informacji o programach lojalnościowych _ - powiedział.

Kolejny problem związany z nowymi przepisami dotyczy nowych wzorów recept z informacją dotyczącą odpłatności pacjenta za leki. Lekarze stosują te druki, bo utracą one ważność dopiero za kilka miesięcy - powiedział doktor Remigiusz Maryto, dyrektor jednej z prywatnych sieci przychodni, która świadczy usługi na mocy kontraktu z NFZ-tem.

- _ Stare druki nie mają miejsca na wpisanie poziomu refundacji. W związku z czym nie ma też problemu. Pewnie farmaceuta ma prawo to uzupełnić, ale nie ma gdzie tego nanieść _ - mówi Remigiusz Maryto.

Według nowego wzoru, po lewej stronie recepty będzie wpisywana nazwa leku, natomiast po prawej stronie znajdzie się informacja o odpłatności pacjenta: 100 proc., 50 proc. lub 30 proc. Dla leków wydawanych bezpłatnie będzie wpisywane oznaczenie _ B _, dla wydawanych za odpłatnością ryczałtową - _ R _.

*Zobacz rozmowę z posłem PiS *
Wielu chorych czeka dramat, wszystko przez...

Doktor Maryto uważa, że nowa ustawa choć uszczelnia system ma bardzo duże wady. -_ Z lekarzami jest ten problem zwłaszcza w przychodniach, ze czas na pacjenta jest dość ograniczony. Szperanie po katalogu i patrzenie ten lek - taka refundacja, a ten - taka, a przy takim rozpoznaniu - jeszcze inna po prostu zwyczajnie wydłuża czas obsługi pacjenta. To dokłada to jeszcze więcej biurokracji do tego i tak dość już zbiurokratyzowanego zawodu. Może ktoś pójdzie po rozum do głowy i uzna, że to jest jednak utrudnienie mimo, że pewnie uszczelnia system _- mówi Maryto.

Nowe druki recept oraz konieczność wpisywania na nie poziomu refundacji leków wywołały sprzeciw części lekarzy. Niektórzy postanowili przystawiać na recepcie pieczątkę _ Refundacja do decyzji NFZ _. To znak protestu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i Porozumienia Zielonogórskiego nie tylko przeciwko obowiązkowi nałożonemu na lekarza wpisywania na recepcie poziomu refundacji leku, ale także ponoszenia z tego tytułu odpowiedzialności finansowej. Doktor Remigiusz Maryto nie jest zdziwiony tym protestem.

- _ Ktoś wprowadzając takie przepisy cofnął nas w rozwoju o jakieś 15 lat. Przecież kiedyś były już takie recepty do zaznaczania. Protest moim zdaniem jest najbardziej słuszny, chodzi o to żeby zwrócić uwagę, żet taki problem istnieje. A jeśli protest nie będzie dotyczył pacjentów, to nikt na niego nie zwróci uwagi _- uważa Maryto

Decyzję o nieokreślaniu stopnia refundacji leków i stawiania pieczątki: _ Refundacja do decyzji NFZ _ zawiesiła natomiast Naczelna Rada Lekarska. Rada zbierze się 13 stycznia na nadzwyczajnym posiedzeniu dotyczącym wejścia w życie nowych przepisów o refundacji leków.

Trudno obecnie przewidzieć prawne skutki wejścia w życie ustawy refundacyjnej. Nie wiadomo, jak wpłynie ona na dostęp do leków - mówią prawnicy.

Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker McKenzie zwróciła uwagę, że zgodnie z ustawą w niektórych przypadkach leki będą tańsze tylko wtedy, gdy pacjent zmieni terapię, a to może spowodować szkody dla zdrowia i życia. Podkreśliła, że NFZ dopłaca tylko do określonego limitu refundacji. Natomiast powyżej tego limitu płacą pacjenci. Ministerstwo Zdrowia nie wyjaśniło, jakie będą rzeczywiste skutki wprowadzenia urzędowych cen i marż leków refundacyjnych, _ wszystkie obniżki dopłat, traktując jako "patologię" _.

Według niej resort błędnie utożsamia promocje i obniżki _ z bezprawną już pod rządami starych przepisów praktyką sprzedaży leków za 1 grosz _.

- _ Tymczasem możliwość kupna leku za 30 zamiast 60 zł to - także zgodnie z opinią UOKIK - konstytucyjne prawo pacjenta do korzystania z obniżek cen w części, którą pokrywają z własnej kieszeni. Taki właśnie system obowiązywał dotychczas, a ustawa go zakazuje, nie dając nic w zamian _ - powiedziała.

Jak zaznaczyła, _ nikt nie przeczy, że państwo musi kontrolować swoje wydatki, ale trzeba powiedzieć pacjentowi, że limit dopłaty państwa kończy się na lekach tańszych spośród tych, które są w grupie _.

*Czytaj komentarz redaktora Money.pl *
Szeryf i jego wojna z koncernami

Kieszkowska-Knapik dodała, że Polska jest na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej pod względem poziomu dopłat państwa do leków. - _ Pacjencka część ceny leku to średnio więcej niż 30 proc. Dlatego wadliwe jest porównywanie Polski do innych krajów, gdzie pacjent płaci zawsze stałą opłatę za każdy lek _ - podkreśliła.

W ocenie Kieszkowskiej-Knapik, lekarze i aptekarze mają uzasadnione zastrzeżenia do ustawy, ponieważ zostały na nich nałożone niewspółmiernie wysokie kary finansowe. - _ Komunikaty NFZ łagodzą sytuację, ale dopóki nie zmieni się ustawa, obawy tych grup zawodowych są uzasadnione _ - dodała. - _ Lekarze, wykonując swój zawód, nie mogą się kierować dobrem NFZ, ale dobrem pacjenta i ordynować mu leki, jakie uważają dla niego za najlepsze _ - zaznaczyła.

Zdaniem prawniczki apteki otrzymały umowy z NFZ zbyt późno, a ponadto ich warunki były bardzo trudne do przyjęcia. _ Apteki były więc w sytuacji bez wyjścia. Musiały, a zarazem nie powinny były podpisywać umów _ - powiedziała. Według Kieszkowskiej-Knapik, lekarze i aptekarze stali się w świetle nowej ustawy współodpowiedzialni za ubezpieczenie pacjenta, podczas gdy nie mają na to wpływu.

Dodała, że nie można także przerzucać odpowiedzialności z jednej grupy zawodowej na drugą. - _ Tak, jak w przypadku rozporządzenia o receptach, w którym zapisano, że aptekarz może na realizowanej recepcie dopisać poziom refundacji, jeżeli nie zrobił tego lekarz, podczas gdy to jedynie lekarz może decydować o medycznym zastosowaniu leku, a właśnie to zastosowanie determinuje poziom płatności _ - podkreśliła.

O zamieszaniu wokół refundacji leków czytaj w Money.pl
Ich protest odczujemy w pełni dopiero jutro Protest pieczątkowy będzie bardziej dostrzegalny od jutra, gdyż 1 stycznia pracują tylko lekarze przyjmujący pacjentów w ramach świątecznej opieki medycznej i szpitalnej.
Absurdalne przepisy uderzą w chorych Po 1 stycznia skorzysta tylko budżet NFZ - przewiduje były minister zdrowia.
Premier przeprasza za zamieszanie, ale... Jednak jego zdaniem najwięcej winy w rozdmuchaniu tematu leków refundowanych leży po stronie koncernów farmaceutycznych.
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)