Notowania

winiecki
18.04.2007 06:25

Winiecki: Prezydenta gafa za gafą

Wygląda na to, że jeśli nasi najwyżsi rządzący czują konieczność zabrania głosu w sprawach polityki zagranicznej, to prawdopodobieństwo kolejnej gafy gwałtownie rośnie. Tak było, niestety, i tym razem w sprawie mediacji w sporze politycznym na Ukrainie.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Wygląda na to, że jeśli nasi najwyżsi rządzący czują konieczność zabrania głosu w sprawach polityki zagranicznej, to prawdopodobieństwo kolejnej gafy gwałtownie rośnie. Tak było, niestety, i tym razem w sprawie mediacji w sporze politycznym na Ukrainie. *

Pominę sam talent mediatorski Prezydenta. Słuchając z trudem wydobywających się słów, gołym uchem można stwierdzić, że Lech Kaczyński ma trudności w mediowaniu między własnymi myślami a słowami. Zajmę się raczej treścią, bo ta jest bardziej ambarasująca niż elokwencja prezydenta.

ZOBACZ TAKŻE: Rosja: Juszczenko mógł złamać konstytucję
Otóż Lech Kaczyński oświadczył publicznie, że podejmie się mediacji, jeśli poprosi go o to prezydent Juszczenko. Najwyraźniej prezydent niewiele wie o sporach - nie tylko w polityce międzynarodowej! - a nikt w kancelarii jakoś nie był skłonny podszkolić nieco swego pryncypała, że mediatorem zostaje się wyłącznie na prośbę obu stron konfliktu. Zapowiedź podjęcia się mediacji na zaproszenie tylko jednej strony sygnalizuje po prostu brak bezstronności.

Jakby tej gafy było mało, Lech Kaczyński dokończył deklarację o możliwym podjęciu się mediacji jeszcze dziwaczniejszym stwierdzeniem: „...bo taki jest mój obowiązek jako prezydenta". Mediatorem zostaje się z racji prestiżu i osobistej pozycji mediatora. Mediator zawsze pozostaje osobą prywatną, tak aby zajmowane stanowisko nie tworzyło zbędnych komplikacji w jego misji.

ZOBACZ TAKŻE:Juszczenko i Janukowycz szukają porozumienia
Kiedy ówczesny prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski, pełnił misję mediacyjną w poprzednim, ostrzejszym jeszcze, sporze na Ukrainie, to nie czynił tego jako Prezydent RP, tylko jako osoba dobrze znająca głównych aktorów „pomarańczowej rewolucji" i jej oponentów. Nie było to bynajmniej jego „obowiązkiem jako prezydenta"! Dobrze byłoby, aby ktoś wytłumaczył Lechowi Kaczyńskiemu, że w Konstytucji RP nie ma zapisu, że prezydent naszego kraju ma obowiązek włączać się w spory polityczne w innym kraju, nawet sąsiednim. I całe szczęście! Raz już mieliśmy wpisany inny kraj w poprzedniej konstytucji.

Trudno było po takich deklaracjach oczekiwać, że Lech Kaczyński otrzyma zaproszenie obu stron do podjęcia się mediacji, co potwierdziły następne dni. Na Ukrainę pojechał natomiast były prezydent, co było - z wymienionych wyżej powodów - równie łatwe do przewidzenia.

ZOBACZ TAKŻE: Ukraina: Janukowycz dziękuje Kwaśniewskiemu Z okazji zapowiedzi wyjazdu Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainę dołożył swoją cegiełkę i premier. Oświadczył bowiem, że były prezydent „wyjeżdża na Ukrainę jako osoba prywatna". Uśmiać się można i gości zabawić, jak mówi znane porzekadło. Jarosław Kaczyński chciał bowiem dać w ten sposób wyraz swojej dezaprobaty.

Słowa premiera miały pomniejszyć rangę wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego, jadącego najwyraźniej bez aprobaty braci Kaczyńskich. Tyle, że - najwyraźniej przypadkiem - powiedział coś, co należało powiedzieć. Bowiem fakt, iż nie jest się emisariuszem ludzi budzących podejrzliwość i niechęć na wszystkich niemal politycznych azymutach, zwiększył wiarygodność Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie.

Jan Winiecki jest profesorem ekonomii. W latach 1994-2003 był profesorem i kierownikiem Katedry Ekonomii na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Wykładał na uczelniach m.in. w Danii, Holandii i Stanach Zjednoczonych

Tagi: winiecki, wiktor juszczenko, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz