Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Wójcikowski: Czy powstanie PKN LOTOS?

Aż się chce zakrzyknąć: A nie mówiłem? Kiedy Łukoil sygnalizował początki swojej ekspansji na polskim rynku detalicznej sprzedaży paliw pisałem, że jedynym długoterminowym wyjściem z sytuacji oblężonej twierdzy dla polskich firm będzie fuzja. I w poniedziałek obiegła media informacja, iż PKN Orlen chce się połączyć z Grupą Lotos.

Podziel się
Dodaj komentarz

Aż się chce zakrzyknąć: A nie mówiłem? Kiedy Łukoil sygnalizował początki swojej ekspansji na polskim rynku detalicznej sprzedaży paliw pisałem, że jedynym długoterminowym wyjściem z sytuacji oblężonej twierdzy dla polskich firm będzie fuzja. I w poniedziałek obiegła mediainformacja, iż PKN Orlen chce się połączyć z Grupą Lotos.

Oficjalną przyczyną ma być chęć zwiększenia kontroli państwa nad paliwowym koncernem. Nie bardzo wiadomo nad którym. Sądząc po liczbie posiadanych akcji to chyba nad Orlenem. A przecież wciąż obowiązująca strategia rządu dla sektora paliwowego zakłada jednoczesne istnienie dwóch silnych podmiotów na polskim rynku.

Przecieki rządowe sugerują, iż proces połączenia obydwu spółek może się zacząć jeszcze w tym roku. Pomysłodawcą fuzji ma być szef Orlenu Piotr Kownacki – nowy pretorianin PiS w spółce – człowiek do zadań specjalnych. Podobno w czerwcu doszło do spotkania na szczycie dwóch prezesów obu koncernów.

Piotr Kownacki cały czas obawia się, że Orlenowi grozi wrogie przejęcie przez zagraniczny kapitał (czytaj Rosję) poprzez odkupienie akcji od drobnych inwestorów. Ale czy fuzja z Lotosem coś pomoże w tej materii? Osobiście w to wątpię, a nawet posunę się do stwierdzenia, że połączony koncern będzie jeszcze bardziej łakomym celem dla przejmujących.

Oliwy do ognia dolał austriacki OMV, który postanowił wrogo przejąć węgierski MOL. Węgrzy, którzy nie przygotowali się wcześniej do obrony, teraz muszą się ratować wykupem własnych akcji, na który są przeznaczane gigantyczne pieniądze – a kto wie czy także nie zostanie poświęcona inwestycja w chorwacką rafinerię INA.

Orlen, który wydał duże pieniądze na litewskie Możejki i czeski Unipetrol, nie ma pieniędzy na potencjalną obronę. Za to Lotos ma tej gotówki jeśli nie w nadmiarze, to wystarczająco dużo. Tyle, że Lotos miał w planie wielkie inwestycje rzeczowe w PKRT, które pozwolą prawie podwoić produkcję.

Może więc lepiej zdecydować się na prywatyzację naszego sektora, tak by trafił on w ręce jakiegoś zachodniego koncernu, uprzednio zabezpieczając się w umowie prywatyzacyjnej jakąś klauzulą, żeby akcje spółki nie trafiły w ręce Rosjan?

Ale wówczas trzeba byłoby odejść od wizji solidaryzmu społecznego i tzw. strategicznych sektorów. A na to się rząd nie zgodzi. Woli już uświęcony racją stanu społeczny monopol w sektorze. Za droższe paliwa i tak zapłacą kierowcy i większość zapłaty i tak trafi do budżetu w formie podatków.

Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego.

Tagi: wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz