Notowania

Wójcikowski: Widmo ptasiej grypy

Wykryto czwarte ognisko ptasiej grypy w Polsce. Tym razem były to dzikie ptaki, które padły na wolności i które w takim stanie już znaleziono. Wcześniej przebywały one jednak w ośrodku naukowym, co rzuca podejrzenia, iż miały kontakt z innymi dzikimi osobnikami, które tam również przebywały.

Podziel się
Dodaj komentarz

Wykryto czwarte ognisko ptasiej grypy w Polsce. Tym razem były to dzikie ptaki, które padły na wolności i które w takim stanie już znaleziono. Wcześniej przebywały one jednak w ośrodku naukowym, co rzuca podejrzenia, iż miały kontakt z innymi dzikimi osobnikami, które tam również przebywały.

W czterech kurnikach województwa mazowieckiego trwa eliminacja podejrzanych ptaków, to już setki tysięcy drobiu. Znacznie więcej znajduje się w zapowietrzonych strefach A i B, gdzie ryzyko pojawienia się kolejnych przypadków jest bardzo duże. Instytut weterynarii w Puławach pracuje na pełnych obrotach.

ZOBACZ TAKŻE:
Przełożona decyzja w sprawie importu drobiu
Sytuacja jest bardzo poważna, gdyż grożą nam dotkliwe sankcje dla eksportu przemysłu drobiarskiego.

Sankcje wprowadziły już w pełnym wymiarze Rosja i kraje azjatyckie, częściowo dla regionu występowania choroby także kraje UE i Ukraina.

Jeśli jednak pojawią się nowe ogniska choroby to litości nie będzie. Zważywszy na okres kwarantanny - co najmniej kilka miesięcy - produkcję na eksport możemy mieć z głowy.

Spokojne zachowanie Polaków jest w tej całej sytuacji jedynym optymistycznym promykiem nadziei, że większego problemu nie będzie.

Społeczeństwo zadowoliło się zapewnieniami, iż wirus ginie w temperaturze nieco powyżej 70 stopni. Spożycie krajowe drobiu i jajek spadło tylko o 15-20 proc. Mimo że mamy do czynienia z mutacją wirusa H5N1, czyli tego który w przeszłości potrafił już przekroczyć barierę immunologiczną.

ZOBACZ TAKŻE:
Kolejne ognisko ptasiej grypy
Obyśmy walcząc zapamiętale z grypą ptasią, nie stworzyli temu wirusowi warunków zmuszających go mutacji w kierunku trwałej zmiany gatunku. W końcu na ludziach mogłoby mu pójść znacznie lepiej, ludzi nie da się zagazować w całej strefie zapowietrzonej.

Przepisy unijne mogą nas bowiem zmusić do prawdziwej drobiowej eksterminacji. Dla wirusa będzie to sytuacja ekstremalna, jego zdolności przystosowawcze będą poddane ekstremalnej próbie. Tylko zmiana gatunku w praktyce oznacza kontynuację istnienia.

Zjawisko jest groźne - przypomina uodparnianie się szpitalnych bakterii i wirusów na środki dezynfekcyjne czy antybiotyki. Jeśli nie udaje się nam wytępić wroga w 100 proc., jego niedobitki mogą ekstremalnie mutować przystosowując się do warunków które mu zadajemy.

I tak, w szpitalu nie zabite zarazki uodparniają się na specyfiki którymi je zabijano, a przypadku naszej ptasiej grypy, któraś z kolejnych odmian mutacji H5N1 na stale posiądzie umiejętność zmiany gatunku żywiciela pokonując barierę międzygatunkowa , albo wręcz gorzej - nauczy się przenosić z człowieka na człowieka, czego jeszcze dotychczas ptasia grypa nie posiadła - i z ptasiej grypy stworzy się jakaś nowa odmiana ludzkiej Hiszpanki.

Ostatnie doniesienia mówią też o pojawieniu się grypy drobiowej na fermach południowej Rosji. Na szczęście do Polski idzie fala mrozu ze wschodu, co przynajmniej na razie ograniczy rozprzestrzenianie się choroby.

Na koniec znalazłem ciekawe zalecenie Instytutu z Puław, o którym jakoś niezbyt głośno mówi się publicznie (może po to aby nie wywoływać paniki). Otóż Instytut zaleca nie jeść nie ugotowanych parówek, zwłaszcza z mięsa drobiowego, ale nie tylko (widocznie w tych najtańszych wyrobach surowe kawałki drobiu są składnikiem każdej odmiany). To ważne, zwłaszcza, że parówki są w menu wielu naszych pociech.

Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego.

Tagi: wójcikowski, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz