Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
komentarze walutowe
12.12.2007 09:38

Fed po restrykcyjnej stronie

Jeszcze dwa miesiące temu prognozowanie grudniowej obniżki stóp w USA byłoby wyrazem sporego optymizmu co do stopnia ekspansywności polityki monetarnej.

Podziel się
Dodaj komentarz

Jeszcze dwa miesiące temu prognozowanie grudniowej obniżki stóp w USA byłoby wyrazem sporego optymizmu co do stopnia ekspansywności polityki monetarnej.

Tymczasem wczorajsza obniżka stóp o 25 bp - choć zawierała się w szerokim konsensusie rynku - była decyzją relatywnie restrykcyjną, zwłaszcza w zestawieniu z komunikatem. Okazało się, że tylko jeden członek głosujący opowiedział się za podwyżką rzędu 50 bp.

Z kolei stopa dyskontowa została obniżona w tej samej skali co stopa referencyjna - i chyba w tym elemencie nastąpiło największe rozczarowanie. Rynek liczył bowiem, że Fed chcąc zapobiec kłopotom z płynnością w sektorze bankowym pod koniec roku obniży oprocentowanie, po którym udziela bezpośrednio pożyczek bankom.

Decyzja Fed może zostać odebrana jako ruch ostrożny. Autorzy amerykańskiej polityki monetarnej nie zamknęli sobie bowiem drogi do dalszego rozluźnienia, jednak przed serią agresywnych cięć chcą się upewnić, że dane makroekonomiczne rzeczywiście wskażą na spowolnienie.

Decyzja jest natomiast z pewnością rozczarowaniem dla tych, którzy liczyli na swego rodzaju terapię szokową, w której Fed za pomocą ultra taniego pieniądza pobudziłby gwałtownie popyt.

Do końca tego tygodnia dowiemy się po części, jak decyzja Fed-u wpisuje się w obraz makroekonomiczny Stanów Zjednoczonych. Będzie to miało niebagatelny wpływ na zachowanie inwestorów, którzy już zastanawiają się czy stopy będą nadal obniżane na dwóch posiedzeniach w pierwszym kwartale 2008 roku.

Już dziś poznamy dane dotyczące bilansu handlowego za październik (oczekiwany jest wzrost deficytu z 56,5 mld USD do 57,3 mld USD) oraz cen importu za listopad (konsensus rynkowy zakłada wzrost cen o 2,0% m/m).

Dziś poznamy również dane dotyczące polskiego rachunku obrotów bieżących w październiku. Według naszej prognozy, deficyt na rachunku bieżącym zwiększył się do 916 mln EUR z 681 mln EUR we wrześniu, przy czym deficyt handlowy wyniósł 746 mln EUR.

Stale rosnący deficyt na rachunku bieżącym to z pewnością dodatkowy argument za ostrzejszą polityką monetarną, jednak ze względu na zmienność danych miesięcznych dla RPP ważniejsza jest tu obserwacja trendów, niż pojedynczych figur.

Waluty - najbardziej zyskał jen

Decyzja Fed oznacza, iż w pewnej perspektywie stopy procentowe mogą być nieznacznie wyższe niż oczekiwał rynek i czynnik ten oddziałuje wzmacniająco na dolara. Reakcja na decyzję nie była jednak silna. EURUSD, który przez większość wtorkowych notowań oscylował w okolicach 1,4700, obniżył się stopniowo do ok. 1,4640. Należy jednak zwrócić uwagę, iż nawet tak niewielkie umocnienie dolara okazało się nietrwałe, gdyż dziś przed otwarciem w Europie ponownie zbliżamy się do 1,4700.

Równie słabe umocnienie odnotował dolar w relacji do franka i funta, które traciły przede wszystkim w pierwszej części dnia. Sytuację najlepiej chyba tłumaczy zachowanie jena. Japońska waluta wyrażnie umocniła się po decyzji, kurs USDJPY obniżył się z poziomu 111,70 do 110,50. Skąd taka rozbieżność?

Mniejsze obniżki oznaczają gorsze wiadomości dla rynków akcyjnych, a przez to zmniejszony apetyt na ryzyko i to znajduje odzwierciedlenie w notowaniach jena. Pośrednio przekłada się więc także na notowania innych walut, gdyż przecież ostatnie spadki EURUSD tłumaczone były poprawą sentymentu na Wall Street.

Wczorajsza sesja na rynku złotego przyniosła wyhamowanie trendu aprecjacyjnego i zapowiadała pewne odreagowanie - przynajmniej chwilowe. Złoty otworzył się na poziomach zbliżonych do poniedziałkowego zamknięcia, czyli 2,4240 dla USDPLN i 3,5650 dla EURPLN i tracił w pierwszych godzinach handlu, głównie z powodu spadku EURUSD.

Pod koniec sesji wzrost EURUSD przyniósł jednak odreagowanie i notowania złotego zamknęły się na poziomach podobnych do tych z otwarcia. Perspektywy dla polskiej waluty nie są jednak dziś najlepsze. Zepsute humory inwestorów oznaczają, iż będą oni rewidować swoje pozycje w odniesieniu do rynków wschodzących, co najprawdopodobniej skończy się korektą na złotym.

Surowce - znów dostanie się przemysłowym

W przypadku tych surowców, który były notowane wczoraj po godzinie 20.15 zmiany cen były raczej dosyć oczywiste i wiązały się bądź to z umocnieniem dolara wobec euro, bądź ze spadkami na giełdzie. Złoto i srebro tradycyjnie odzwierciedliły ruch na EURUSD, obniżając się po ok. 2% zaraz po decyzji, lecz odrabiając dużą część tych strat.

Zwyżki cen powstrzymane zostały w przypadku notowań ropy. Tu baryłka Brent potaniała o prawie 1% do poziomu 89,39 USD. W najgorszej sytuacji są natomiast notowania metali przemysłowych, gdzie spadki ujawnią się dopiero dziś podczas notowań na rynkach europejskich.

Na niekorzyść tych surowców przemawiać będzie nie tyle spadek EURUSD, który okazał się tymczasowy, co pogorszenie nastrojów na rynkach akcji. Przedsmak dzisiejszych notowań mieliśmy już w Szanghaju, gdzie ceny miedzi spadły o prawie 3%.

Dziś podane zostaną dane dotyczące zapasów ropy w USA. Przypomnijmy, iż tydzień temu zapasy ropy obniżyły się aż o 7,9 mln baryłek, podczas gdy zapasy paliw wzrosły o ponad 3,5 mln baryłek.

Tagi: komentarze walutowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarz
Źródło:
X-Trade Brokers
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz