Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
dziś w money
02.11.2007 09:55

Rynek długu wciąż straszy

Pomimo sporej liczby istotnych wydarzeń, które miały miejsce w środę wieczorem i w czwartek, inwestorzy krajowi niewiele stracili, gdyż rynek eurodolara znajduje się obecnie w okolicach notowanych w środowe popołudnie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Pomimo sporej liczby istotnych wydarzeń, które miały miejsce w środę wieczorem i w czwartek, inwestorzy krajowi niewiele stracili, gdyż rynek eurodolara znajduje się obecnie w okolicach notowanych w środowe popołudnie.

Nieco inaczej wygląda natomiast sytuacja na rynku złotego, gdyż z powodu trwającej korekty oraz wzrostu niepokoju na światowych rynkach EURPLN znalazł się dziś rano powyżej 3,65, natomiast kurs pary USDPLN stabilizuje w rejonie 2,52 zachowanie eurodolara.

Przypomnienie wydarzeń natury fundamentalnej ostatnich dwóch dni zacznijmy od informacji dotyczących największej gospodarki świata. Po pierwsze, FED zgodnie z oczekiwaniami rynku obciął stopy procentowe o kolejne 25 pkt. baz. przy czym równie istotny co sama decyzja jest towarzyszący jej komunikat. FOMC w paru krótkich zdaniach chciała utemperować nieco inwestorów oczekujących na kontynuacje cyklu obniżek.

W tym celu oprócz zwrócenia uwagi na ryzyko dalszego spowolnienia gospodarki położyła nacisk również na czynniki inflacjogenne (inflacja bazowa w III kwartale wyniosła 1,7% r/r względem oczekiwanych 1,5%), konkludując wywód stwierdzeniem, że obecnie ryzyko wzrostu presji inflacyjnej równoważy ryzyko spowolnienia gospodarczego, co powinno być odebrane raczej jako dość neutralny sygnał, wskazujący na przyjęcie przez FED pozycji wyczekującej.

Z perspektywy komunikatu FED na znaczeniu zyskują więc dane makro, które w nadchodzących miesiącach będą docierać na rynek, a pierwszą okazją do zweryfikowania oczekiwań inwestorów będzie dzisiejszy raport z rynku pracy, którego publikację zaplanowano na godzinę 13:30. Rynek po środowym lepszym od oczekiwań wyniku zatrudnienia krajowego ADP (106 tys. Względem oczekiwanych 60 tys.) podniósł nieco swoją prognozę, która obecnie kształtuje się na poziomie 80 tys. miejsc pracy utworzonych we wrześniu w sektorze pozarolniczym. Wynik wyższy od oczekiwań powinien być źródłem siły dolara i tym samym pomóc rynkowi EURUSD w kontynuacji rozpoczętej wczoraj spadkowej korekty.

Dla zachowania się kursu EURUSD ważna jest oczywiście również sytuacja w Strefie Euro, która w świetle środowych danych na temat inflacji, bezrobocia oraz koniunktury nie wygląda zbyt jasno. Z jednej strony mamy do czynienia ze spadkiem stopy bezrobocia (7,3% zamiast oczekiwanych 7,4%), a z drugiej z rosnącą presją inflacyjną (inflacja HICP wyniosła 2,6% r/r względem oczekiwań na poziomie 2,3%) oraz ze słabszym wskaźnikiem koniunktury (0,87 względem oczekiwanych 1,03).

Oczywiście dane te rozpatrywane łącznie zdają się raczej sugerować dalsze umocnienie wspólnej waluty, gdyż dane na temat inflacji oraz bezrobocia są danymi twardymi i będą mocniej przemawiać do inwestorów niż spadek wskaźnika koniunktury, który związany jest z rosnąca niepewnością wynikająca z możliwością ,,zacieśnienia" się rynku kredytów, które mogłoby spowolnić tempo światowego wzrostu.

Kolejne ważne wydarzenia również wiążą się z trudną sytuacja na rynku długu, a w szczególności na rynku dłużnych papierów powiązanych z rynkiem nieruchomości. Załamanie się rynku ryzykownych kredytów, którego efekty obserwujemy od połowy roku musiało przełożyć się na wyniki instytucji finansowych, czego pierwszym etapem były doniesienia o znacznych odpisach do których zmuszone zostały banki niemal na całym świecie. Spore zaangażowanie instytucji finansowych w papiery typu MBS czy CDO skłoniły w końcu biura maklerskie w USA do obniżenia rekomendacji dwóm największym bankom w USA, czyli Citi oraz Bank of America.

Taka decyzja wywołała wczoraj falę wyprzedaży akcji na NYSE, w wyniku której główne indeksy tej giełdy spadły o ok. 2-2,5%. Złe nastroje udzieliły się również inwestorom na rynkach azjatyckich, czego przykładem są spadki na giełdzie w Tokio (Nikkei 225 zanotował dziś w nocy 2,09% spadek), których motorem była właśnie wyprzedaż akcji spółek sektora finansowego. Taki przebieg sesji nie rokuje zbyt dobrze giełdom europejskim, które zapewne pójdą dziś w ślady ich sióstr.

Warto również zwrócić uwagę na kolejne informacje o zabiegach instytucji finansowych, mających na celu ograniczenie ryzyka poniesienia dalszych strat związanych z rynkiem długu. Jakiś czas temu poznaliśmy plany utworzenia pewnego rodzaju funduszu stabilizacyjnego dla rynku długu przez 3 największe amerykańskie banki, natomiast według ostatnich doniesień Wall Street Journal bank Merril Lynch wszedł w porozumienie z grupą funduszy hedgingowych, która to umowa została skrytykowana, jako próba odsunięcia w czasie ogłoszenia poniesionych strat na rynku długu przez ten bank.

Doniesienia te na pewno nie pomagają rynkom akcji, gdyż poprzez ograniczenie przejrzystości rynku dodatkowo zwiększają ryzyko inwestycyjne, dlatego doniesieniami WSJ postanowiła zająć się amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC). Takie działania instytucji finansowych powinny tylko wzmagać czujność inwestorów, gdyż sugerują one, że skala ekspozycji na ryzyko ponownego załamania się rynku długu jest dużo większa od tego co poznaliśmy do tej pory.

Pamiętajmy też, że od sytuacji na rynkach akcyjnych, która jest odzwierciedleniem apetytu inwestorów na ryzyko zależy w głównej mierze sytuacja na rynku złotego. Załamanie się giełd odwróci nieco kierunek przepływów pieniężnych w skali świata, gdyż w takich warunkach inwestorzy będą poszukiwać bezpiecznej oazy dla swojego kapitału. Eksplozja awersji do ryzyka będzie więc przyczyną dość istotnego osłabienia złotówki, wynikającego z odpływu z Polski kapitału spekulacyjnego, co mogłoby przesunąć kursy par złotowych o jakieś 20-30 groszy w górę.

Bardziej znaczącego osłabienia złotówki trudno oczekiwać, gdyż solidne fundamenty polskiej gospodarki będą w dalszym ciągu przyciągać kapitał długoterminowy, a w umocnieniu złotówki sporą rolę odgrywa także strumień gotówki z funduszy europejskich. Jak na razie długoterminowy trend aprecjacji złotego nie wydaje się jednak zagrożony, a obecna niewielka zwyżka kursu jest jak na razie ruchem korekcyjnym.

Myśli inwestorów w dniu dzisiejszym zdominuje zapewne raport z amerykańskiego rynku pracy (13:30), gdyż w ostatnich miesiącach był to jeden z kluczowych czynników nadających kierunek rynkowi eurodolara. Oprócz danych z USA na temat zatrudnienia w sektorze pozarolniczym oraz stopy bezrobocia poznamy dziś także PMI w sektorze wytwórczym Strefy Euro (11:00) jednak ich znaczenia dla inwestorów nie będzie zbyt duże. Rynek będzie również z uwagą śledził sytuacje na europejskich giełdach, gdyż ewentualne pojawienie się kolejnych złych informacji płynących ze spółek może kolejny raz podkopać skłonność inwestorów do podejmowania ryzyka.

Trudno przewidzieć jak będzie się dziś zachowywał rynek, jednak wśród inwestorów powinna dominować postawa wyczekiwania na dane z USA, co oznacza, że w godzinach przedpołudniowych powinniśmy być świadkami względnie spokojnego przebiegu sesji, podczas której możliwe są próby dalszych wzrostów eurodolara w rejon historycznego szczytu na poziomie 1,45, do czego jednak niezbędne będzie pokonanie oporu z rejonu 1,4477.

Co prawda kierunek ruchu wskaże raport z rynku pracy w USA, jednak sytuacja techniczna wydaje się ograniczać ewentualne wzrosty tego kursu, a wręcz wskazywać na nieuchronność zbliżającej się spadkowej korekty. W takich warunkach oczywiście na wartości będzie w dalszym ciągu tracił złoty, a najbliższym oporem na wykresie EURPLN są okolice 3,67 i tam zapewne zakończy się obecna korekta.

Tagi: dziś w money, komentarze walutowe, wiadomości, gospodarka, komentarz
Źródło:
FMCM
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz