Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartosz Chochołowski
|

Czy ZUS znów zaatakuje znienacka?

0
Podziel się:

Posłowie się nie poddają - dziś znów wrócą do tematu podnoszenia składek na ZUS dla przedsiębiorców. Wrażenie, że pomysł dodatkowych obciążeń dla małych firm zmarł śmiercią naturalną, okazało się mylne. Teraz tematem zajmie się kolejna sejmowa podkomisja.

Czy ZUS znów zaatakuje znienacka?
bEEmdFDV

Trudno przewidzieć, jakie są szanse przeforsowania wyższych składek, ale drobni przedsiębiorcy już się niepokoją.
„Przez jakiś czas było głośno o tej sprawie. Teraz przycichło i obawiamy się, czy znienacka, z zaskoczenia, nie przyjdzie najgorsze. Niestety martwię się, że skoro komisja znów zajęła się tematem, to projekt ustawy może ruszyć do dalszych prac i trafić pod obrady Sejmu” - mówi Wojciech Malczyk, wiceprezes Związku Rzemiosła Polskiego.
Podwyżki mogą uderzyć właśnie w m.in. w rzemieślników, bo dotyczą osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, a więc z reguły małych firm i zakładów rzemieślniczych.

Rząd: podwyżki będą niewielkie

Rządowa propozycja, którą dziś omawiać będzie podkomisja do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, zakłada, że przedsiębiorcy będą płacić tym wyższe składki, im więcej zarabiają. Obecnie podstawą naliczania składki jest 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Niezależnie od zarobków przedsiębiorca płaci tyle samo. Może płacić więcej, ale to jego wolny wybór.

Podczas debaty o zmianach w składkach na ZUS zorganizowanej przez Money.pl wiceminister polityki społecznej Agnieszka Chłoń-Domińczak uspokajała, że nie zmieni się wysokości składek płaconych przez 70 proc. małych i średnich przedsiębiorców.
„20 proc. płacić będzie miesięczne składki tylko o około 40 zł wyższe niż obecnie. Nie spowoduje to drastycznych skutków dla rozwoju firm, czy tworzenia nowych miejsc pracy. Wyższe składki będą oznaczać lepsze zabezpieczenie na przyszłość dla samych przedsiębiorców” - przekonywała Agnieszka Chłoń-Domińczak.

bEEmdFDX

Przedsiębiorcy: nie zabierajcie nam ani złotówki

Jednak rzemieślnicy inaczej na to patrzą. - „Ustawa ma przynieść 500 mln zł, a więc te pół miliarda złotych zostanie wyciągniętych z gospodarczego krwioobiegu, ze środków obrotowych, ze środków na rozwój firm i trafi do budżetu. Nie może to pozostać bez echa. Tym bardziej, że w firmach każda złotówka się liczy” - przekonuje Wojciech Malczyk ze zrzeszenia rzemieślników.

Podobne podejście mają ekonomiści. - „Wiele małych firm walczy o przetrwanie. Nikt nie policzył, nie postawił diagnozy, jakie to będzie miało skutki, komu zaszkodzi” - mówi Katarzyna Piętka z CASE Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. - „Jest konflikt interesów. Budżet chce mieć pieniądze tu i teraz, a przedsiębiorcy chcą mieć pieniądze na rozwój. Fiskalizm państwa i tak się mocno zwiększa, więc dodatkowe obciążenia dla firm nie przyniosą niczego dobrego.”

Katarzyna Piętka dodaje, że sens miałyby systemowe rozwiązania. Gdyby różnicowanie wysokości składek powiązane było z kompleksową reformą ubezpieczeń społecznych, na pewno byłoby to inaczej odbierane, a nie jako łatanie dziury w budżecie.

bEEmdFEd

Walczą już od ponad roku

Batalia o wyższe składki trwa już od stycznia 2004 roku. Środowiska biznesowe negatywnie się odniosły do pomysłu, ale w listopadzie projekt trafił do Sejmu. Przepadł po pierwszym czytaniu. Wówczas do dymisji podał się czołowy orędownik sprawy, ówczesny minister polityki społecznej, Krzysztof Pater. Rząd nie odpuścił. Nowym ministrem polityki społecznej została Izabela Jaruga-Nowacka. 15 lutego posłowie zrobili drugie podejście do nieco zmienionego projektu.

Proponuje się w nim m.in. wprowadzenie zwiększonej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne dla niektórych osób prowadzących działalność gospodarczą - miałaby on wynosić od 70 do 135 proc. przeciętnego wynagrodzenia, a nie 60 proc., jak obecnie. Projekt ma jeden pozytyw: preferencyjną podstawę wymiaru składek dla osób rozpoczynających działalność gospodarczą - przez dwa lata od rozpoczęcia działalności gospodarczej wynosiłaby 30 proc. najniższego wynagrodzenia.

bEEmdFEy
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)