Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Podniebna rewolucja. Latające samochody już w produkcji

Co obecnie jest na szczycie fali porywających wizji i futurystycznych prognoz, mających redefiniować najbliższą przyszłość? Jest miejsce, gdzie można zobaczyć cały obraz nadchodzących zmian. To do Katowic, 12 i 13 września zjadą wszyscy kluczowi gracze z ekosystemu budującego nowe oblicze mobilności.

Impact mobility rEVolution'18 to największy w tej części Europy kongres poświęcony mobilności, przemysłowi transportowemu i zaawansowanym technologiom. 400 firm, 200 start-upów i 150 mówców z całego świata.

400 tys. dolarów – tyle trzeba dziś zapłacić, by stać się właścicielem „latającego samochodu”. To już nie jest technologia z filmów science-fiction. Jesteśmy świadkami przełomu w transporcie miejskim. Rewolucji, w której aktywny udział biorą również polscy naukowcy.

Bezzałogowe pojazdy powietrzne zasilane elektrycznymi silnikami to nie jest wymysł scenarzystów filmów futurystycznych. To potężna gałąź gospodarki, w którą zaangażowały się największe koncerny świata. Ale też odpowiedź na coraz bardziej zatłoczone i zakorkowane miasta. Bo miasta przyszłości to miejsca, gdzie bycie właścicielem samochodu osobowego będzie passé. By dostać się do pracy, na zakupy, czy na spotkania ze znajomymi będziemy mieli zupełnie inne narzędzia.

Polski wkład w światową rewolucję

Powietrzna taksówka Airbusa ma unieść się w powietrze jeszcze w tym roku. Co ciekawe, budowana, testowana i przygotowywana jest m.in. w Łodzi i przy współpracy z tamtejszą politechniką.

- Jestem przekonany, że ta taksówka to jest przyszłość transportu miejskiego - mówił Tomasz Krysiński, dyrektor ds. badań i innowacji w Airbus Helicopters. - Taki pojazd mógłby służyć do szybkiego przemieszczania w mieście. Kluczowe są tutaj parametry bezpieczeństwa i niskiego hałasu, który zapewniają silniki elektryczne.

Wehikuł wyposażony jest w napęd elektryczny. Może osiągnąć prędkość 120 km/h. Wbudowane ma cztery podwójne silniki, każdy o mocy 100 kWh. Jednocześnie skorzystać z niej będą mogły 4 osoby plus pilot. Docelowo jednak pojazd ma być autonomiczny. Tego typu pojazdy nazywa się w skrócie eVTOL - od elektrycznego pionowego startu i pionowego lądowania.

W międzynarodowych badaniach nad rewolucyjnym pojazdem udział bierze 5 naukowców z Polski. Łódzkie biuro odpowiada także za projekt kadłuba i obliczenia wytrzymałościowe. Airbus testuje w naszym kraju wirniki elektrycznych silników. Światowy gigant korzysta przy tym z usług niewielkich polskich firm. I tak na przykład do testowania i opomiarowania badań zatrudniony został łódzki Sensor.

O tym, że firma jest na ostatniej prostej do wprowadzenia swoich planów w życie niech świadczy fakt, że niemiecki rząd podpisał niedawno list intencyjny z właścicielami Airbusa i Audi na testowanie ich produktu w Ingolstadt. Niemcy liczą, że dzięki innowacyjnemu podejściu do transportu uda im się zmniejszyć zatory na drogach i wzmocnić branżę technologiczną.

- Latające taksówki nie są już wizją, mogą nas przenieść w nowy wymiar mobilności - powiedział niemiecki minister transportu Andreas Scheuer.

Uber współpracuje z NASA

Nad własnym projektem całego systemu transportu lotniczego w miastach od dawna pracuje Uber. Międzynarodowy gigant chce stworzyć masową flotę będącą realną alternatywą dla naziemnej komunikacji miejskiej. Według planów Ubera przeloty mają być tanie i powszechne. Zdolne do tysiąca startów i lądowań na godzinę!

- Wierzymy, że w perspektywie długoterminowej VTOL-y będą niedrogą formą codziennego transportu dla mas, nawet tańszą niż posiadanie samochodu – przekonuje biuro prasowe Ubera.

Firma bardzo mocno nastawia się na rynki testowe – Dallas, Los Angeles i Dubaj. Największą jednak przeszkodą w umasowieniu usługi jest brak wystarczających miejsc, które mogłyby być lądowiskami. Duża ilość pojazdów na niebie wymagałaby również określenia zasad poruszania się i niedopuszczenia do zderzeń. Dlatego Uber podpisał umowę o ścisłej współpracy z NASA. Obie firmy opracują nowy system kontroli ruchu lotniczego, który ma zarządzać latającymi samochodami. Komercyjne wprowadzenie na rynek powietrznych usług ma nastąpić już w 2023 roku.

Podniebny luksus

Do rywalizacji o powietrzne autostrady włączył się także Aston Martin – marka znana bardziej z luksusowych samochodów niż technologii transportu lotniczego. W lipcu tego roku na Farnborough Airshow zaprezentowała projekt swojego pojazdu. Koncepcja napędzana jest silnikiem hybrydowo-elektrycznym dostarczanym przez układ elektryczny Rolls-Royce'a. Z kolei Cornfield University dostarczy „mózg” do autonomicznych systemów nawigacyjnych. Chociaż latający samochód jest w dużym stopniu ciągle tylko projektem, Aston Martin zapewnia, że planuje zbudować i wypróbować wersję prototypową za dwa lata. Producent chce, by jego klienci pokonywali trasę Londyn – Paryż w godzinę. Trasa Londyn – Birmingham miałaby być dostępna w pół godziny.

W przeciwieństwie do powyższych pojazdów, holenderski PAL-V Liberty można kupić już dziś. Kosztuje 400 tys. dolarów, a jego pierwsze dostawy mają zacząć się od 2019 roku. Co ciekawe ten pojazd jest zarówno samochodem jak i pojazdem powietrznym. I można się nim legalnie poruszać zarówno na drodze jak i na niebie w USA i Europie. Jego przeobrażenie z auta w latającą maszynę zajmuje maksymalnie 10 minut.

Nie tylko taksówki

Nieco inną drogą chce pójść Boeing. Jak mówi Gwen Lighter, dyrektor generalny Boeing Go Fly, jego celem jest to, by latali ludzie, nie taksówki. Dlatego na konkursie dla start-upów przedstawiono 10 najciekawszych projektów „urządzeń do latania” spośród ponad 600 zgłoszonych. Boeing wymaga od start-upów projektów pojazdów, które spełniają szereg wymagań. Osobiste urządzenie musi być bezpieczne i ciche. Zdolne do przewożenia jednej osoby na odległość 20 mil bez tankowania lub ładowania. W ciągu najbliższych dwóch lat zespoły z całego świata będą rywalizować o 2 milionów dolarów. Ale co ważniejsze, uzyskują dostęp do ekspertów Boeinga, którzy będą chcieli wprowadzić projekty na rynek.

Zupełnie nietypowy pomysł przedstawił za to Akka Technologies, który zamierza przewozić pasażerów... latającymi pociągami. "Link & Fly" to projekt, którym zamierzają zainteresować właśnie Boeinga. Dyrektor generalny firmy Akka, Maurice Ricci przedstawił swoją koncepcję. Pasażerowie mieliby wsiadać do pociągowej tuby. Podczas wsiadania ich siatkówki byłyby skanowane przez specjalne urządzenia w celu weryfikacji. Następnie pojazd dojeżdżałby aż na sam pas startowy lotniska gdzie łączyłby się z autonomiczną częścią samolotową.

Link & Fly || AKKA Technologies from Mediart Design on Vimeo.

- Samoloty muszą stać się bardziej wydajne, mniej zanieczyszczające i mniej hałaśliwe - powiedział Ricci. - Naszą rolą jest wskazywanie naszym klientom technologii przyszłości.

Rywalizacja na tym rynku jest potężna, a gracze to prawdziwa światowa czołówka. To może oznaczać tylko jedno – całkowitą zmianę mobilności, komunikacji. Dzisiaj nikt ze światowych ekspertów od nowych technologii nie ma wątpliwości, że do pracy będziemy dolatywać, a nie dojeżdżać. Pytaniem jest tylko, jak szybko to nastąpi.

Dokąd zmierza ekosystem oparty o cyfrową i elektryczną rewolucję w transporcie i motoryzacji? Co obecnie jest na szczycie fali porywających wizji i skrupulatnych prognoz, mających redefiniować najbliższą przyszłość? Jest miejsce, gdzie można zobaczyć cały obraz nadchodzących zmian. To do Katowic, 12 i 13 września zjadą wszyscy kluczowi gracze z ekosystemu budującego nowe oblicze mobilności. Impact mobility rEVolution'18 to największy w tej części Europy kongres poświęcony mobilności, przemysłowi transportowemu i zaawansowanym technologiom. 400 firm, 200 start-upów i 150 mówców z całego świata. Wśród nich takie postaci, jak liderzy firm Volkswagen, Volvo, Nissan czy Airbus. Z pewnością nie zabraknie też wielkich nazwisk z polskiej sceny m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Gowina oraz przedstawicieli największych polskich spółek np. PLL LOT, Orlen, JSW, Tauron czy Grupy Azoty. Cel? Nadać rewolucji właściwą dynamikę.

drony, impact
Czytaj także
Polecane galerie
Rafał
2018-07-31 22:51
latające samochody? nie wiem czy zda to egzamin u nas jesli kiedykolwiek się pojawią. my dopiero jesteśmy na etapie "zapoznawiania się" z hybrydami. ja gdyby nie to że szwagierka ma priusa to nie miałbym okazji się przejechać hybrydą. Już żona mi suszy głowę że chce takie samo auto.
atam
2018-07-24 09:15
nie idzie filmów na cały ekran zrobić, oczy sobie można popsuć od patrzenia w dziurkę od klucza
najpierw przepisy i bezpieczeństwo!!!
2018-07-24 09:12
jak jeżdżące mają tyle wypadków, to od latających YouTube pęknie z przeciążenia
Pokaż wszystkie komentarze (19)