Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Kaczyński: traktat UE po "polskiej prezydencji"

0
Podziel się:

Prezydent Lech Kaczyński wyraził przekonanie, że do 2009 roku zostanie uzgodniona treść nowego traktatu unijnego. Zdaniem prezydenta wejdzie on w życie najpóźniej w 2011 roku.

Prezydent oświadczył po berlińskim szczycie UE, że Polska nie będzie kwestionować zasad Unii Europejskiej. Zapewnił, że podpisana dzisiaj Deklaracja Berlińska ma poparcie Polski. Podkreślił, że rozmowy były bardzo szczere, zaznaczył jednak, że uzgodnienie kompromisowego tekstu traktat wymaga jeszcze wiele pracy.

Lech Kaczyński pytany, kiedy Unia Europejska będzie miała nowy traktat odpowiedział, że "po polskiej prezydencji". "To nie jest szanowni państwo długo - to są cztery lata. Jak na historię Unii Europejskiej to wcale nie jest długo. Ja myślę,że on może być ratyfikowany przez wszystkie kraje nawet nieco wcześniej, ale vacatio legis musi obejmować jakiś okres" - podkreślił prezydent.

"Myślę, że w 2011 jest możliwe, że taki traktat wejdzie w życie. Powtarzam on musi być realny, on musi zachować elementarną zasadę, która wynika z doświadczeń europejskich (...). Europa jest ciągle Europą narodów i żaden traktat tego nie jest w stanie zmienić, a traktaty powinny być realistyczne" - powiedział Lech Kaczyński.

Lech Kaczyński zapowiedział, że Polska nadal będzie domagać się umieszczenia w preambule dokumentu zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy oraz określenia w samym traktacie sprawiedliwych reguł głosowania w Unii i kompetencji państwa i Wspólnoty.

Prezydent powiedział, że jego wątpliwości budzi zakres autonomii, jaka zostałaby pozostawiona poszczególnym państwom, i wskazał na zapis w obecnym tekście traktatu, który bardzo ogranicza tę autonomię.

Odnosząc się do oskarżeń, jakie opozycja i niektóre media podnosiły w stosunku do minister Anny Fotygi w związku z jej nieobecnością na szczycie, prezydent podkreślił, że w Berlinie nie było żadnego ministra spraw zagranicznych, lecz tylko głowy państw. Dodał, że takie doniesienia, jak to o minister Fotydze, pokazują stopień wiarygodności niektórych mediów i polityków.

Deklarację Berlińską podpisali niemiecka kanclerz Angela Merkel, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso oraz szef Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering.

Jedną z części deklaracji jest określenie działań na przyszłość. Chodzi między innymi o bliższą współpracę energetyczną i wspólną walkę ze zmianami klimatycznymi.

Najważniejszym zadaniem ma być jednak reforma unijnych instytucji. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, w dokumencie nie pada słowo konstytucja, napisano jedynie, że „do wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku, Unia musi być oparta na nowych, wspólnych podstawach".

ZOBACZ TAKŻE:

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)