wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Rząd chce zabrać emerytury tym, którzy nie przepracują 15 lat. Rostowski: "jestem w szoku"

Rząd chce zabrać emerytury tym, którzy nie przepracują 15 lat. Rostowski: "jestem w szoku"

Fot. photos.de.tibo/Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)

Ci, którzy płacili składki emerytalne do ZUS krócej niż 15 lat, mogą stracić pieniądze na zawsze. – Wkład emerytalny to nie rachunek oszczędnościowy na starość – powiedział wiceminister pracy Marcin Zieleniecki. – Jestem w szoku. To może oznaczać, że oni wiedzą o stanie finansów publicznych coś, czego my nie wiemy – mówi WP money były minister finansów Jacek Rostowski. A członek rady nadzorczej ZUS Jeremi Mordasewicz ma wątpliwości, czy to zgodne z konstytucją.

- Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość – powiedział podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny wiceminister pracy Marcin Zieleniecki, którego cytuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Chodzi o to, by emeryturę z ZUS otrzymywali tylko ci, którzy mają za sobą minimum 15 lat okresu składkowego. Jeśli opłacali składki emerytalne jedynie np. przez 14 lat i osiem miesięcy, na starość od ZUS nie dostaną ani grosza, a składki, które płacili przez lata, po prostu przepadną.

Pomysł, aby wprowadzić minimalny okres składkowy nie jest do końca nowy. To jedna z propozycji, jaką dla rządu przygotował ZUS w ramach przeglądu systemu emerytalnego jesienią 2016 roku.

Jednak ZUS wcale nie proponował, żeby zabrać części emerytów ich pieniądze. To już nowy pomysł wiceministra.

Uzbierałeś za mało, mógłbyś dostać wszystko od razu

Rekomendacje ZUS mówiły o tym, by wprowadzić minimalny staż pracy, który dla kobiet miałby wynosić 15 lat, zaś dla mężczyzn – 20. Emeryt poniżej tego okresu nie miałby prawa otrzymywać z ZUS comiesięcznego świadczenia. Ale nie byłby pozbawiony pieniędzy, które do tej pory wpłacał do ZUS. Pomysł polegał na tym, żeby wypłacić mu te środki jednorazowo.

Nie było to pozbawione sensu. Znane są przypadki, w których emeryci zgromadzili tak mały kapitał w ZUS, że otrzymują świadczenia w wysokości kilku złotych miesięcznie. Najniższa emerytura wynosi jedynie 0,45 zł. To oznacza, że koszty wypłaty takiego świadczenia są wyższe niż samo świadczenie. Dzięki jednorazowej wypłacie ZUS uniknąłby marnotrawienia czasu i pieniędzy.

Zwolennikiem takiej jednorazowej wypłaty jest m.in. Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, a jednocześnie członek rady nadzorczej ZUS.

– Jeśli 60-letnia kobieta ma przed sobą jeszcze średnio 24 lata oczekiwanej długości życia i zgromadziła kapitał, który pozwala na wypłatę choćby 100 zł świadczenia co miesiąc, powinno się je wypłacać, bo może będzie to dla niej dodatek do tego, co zarobi np. nadal pracując. Ale jeśli świadczenie miałoby sięgać kilku czy kilkunastu złotych miesięcznie, jego wypłata co miesiąc jest bezzasadna. Lepiej wypłacić wszystko od razu – mówi WP money Jeremi Mordasewicz.

Jednak nowy pomysł rządu polega na tym, żeby tych pieniędzy nie wypłacać wcale.

PiS wie coś, czego my nie wiemy?

Były wicepremier i minister finansów za rządów PO Jacek Rostowski jest tym pomysłem zaskoczony. – Nie mam dobrej opinii o rządach PiS, ale w najgorszych snach nie przyszło mi do głowy, że na taką bezczelność mogą sobie pozwolić – mówi WP money Rostowski.

- Widać, że zamiast pomagać emerytom, jak twierdził PiS w kampanii wyborczej, teraz ma zamiar zabierać im ich własne pieniądze. To jest absolutny skandal i kradzież pieniędzy. A przede wszystkim to podważa zaufanie do państwa. Jestem w szoku – mówi Rostowski.

Jakie to może mieć skutki? – Jest niebezpieczeństwo, że ludzie teraz już zupełnie uciekną do szarej strefy, wszystko zależy jednak od tego, czy ten pomysł będzie dotyczył jedynie tych, którzy dopiero wejdą na rynek pracy, czy będzie działał wstecz.

Zdaniem Rostowskiego, jeśli ktoś już pracował i odprowadzał składki, a do uzbierania 15 lat okresu składkowego brakuje mu niewiele, może go to zmotywować, żeby wyjść z szarej strefy i znów płacił składki ZUS.

Jeśli jednak dopiero zaczyna pracę, to okres 15 lat wydaje mu się na tyle długi, że właśnie ucieknie do szarej strefy. Bo jaką ma pewność, czy politycy za kilka lat znów nie zabiorą mu odłożonych pieniędzy, skoro już raz to zrobili?

- To najbardziej uderzy w kobiety, bo to one relatywnie krótko pracują – podkreśla Rostowski. - Ta propozycja jest przerażająca i gdyby okazało się, że jest poważnie brana pod uwagę, to by oznaczało, że oni wiedzą o stanie finansów publicznych coś, czego my nie wiemy – dodaje były minister finansów.

Co powiedziałby na to Trybunał Konstytucyjny?

- Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Polacy zaakceptowali utratę wpłaconych składek – mówi Jeremi Mordasewicz. Podkreśla jednocześnie, że składki wpłacane są na indywidualne imienne konta emerytów, więc trudno sobie wyobrazić, żeby teraz ich tych pieniędzy pozbawić.

Czy to oznacza, że nowy pomysł rządu to podniesienie ręki na własność prywatną, które jest niezgodne z Konstytucją?

- Trybunał Konstytucyjny orzekał już w różnych sprawach emerytalnych i jego orzeczenia były bardzo różne. Stwierdził do tej pory m.in., że składki emerytalne, niezależnie od tego, czy odprowadzane do ZUS czy do OFE, to środki publiczne, a nie prywatne – mówi Mordasewicz.

Ale jednocześnie wcale nie jest pewne, jak odczytałby sytuację, w której środki zgromadzone na indywidualnym koncie nie dają ubezpieczonemu nic w zamian, żadnej rekompensaty. – Moim zdaniem to już przekraczałoby granice konstytucyjności – podsumowuje Mordasewicz.

Czytaj także
Polecane galerie
kk212
2017-03-24 09:01
Decyzja słuszna. Jak ktoś procował całe zycie na dziko lub w UE to sam sobie szkodził. A na starośc do ZUS aby płacić emeryturę ,tylko za co.
jmg
2017-03-17 09:18
to ma się tyczyć wszystkich poniżej progowych emerytur, czy tylko tych nowo przyznanych. Ktoś wie?
hihi
2017-03-16 17:30
Co by powiedział trybunał konstytucyjny ale śmieszne pytanie
Pokaż wszystkie komentarze (944)